Nie zabijaj siebie i świata

Czy Biblia zachęca do postawy proekologicznej? Czy encyklika „Laudato si” zmieniła Polaków? Jak mówić ludziom o ekologii? Czy filozofia minimalizmu jest odpowiedzią na problemy ochrony środowiska? Czy kontrola populacji zwierząt ma moralne uzasadnienie? Gdzie szukać nadziei wobec narastającego kryzysu ekologicznego? Wiele pytań padło w rozmowie 5 lutego w Klubie „Tygodnika Powszechnego” w Bielsku-Białej.

Odpowiedzi szukaliśmy wraz z biblistą i pastorem dr. Markiem Uglorzem z Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej i Wojciechem Owczarzem – założycielem i prezesem Fundacji Ekologicznej „Arka”. Spotkanie prowadzili: Szymon Figura i Marcin Mieszczak, członkowie naszego klubu.

Choć autorzy Biblii nie znają pojęcia „ekologii, to jasne jest, że greckie słowo „oikos” należy rozumieć jako „dom wszystkich ludzi”, więc najprościej powiedzieć: „nie zabijaj siebie i świata”. Według biblisty problem jest natury duchowej: trzeba dawać świadectwo życia, budzić dobre emocje, a nie przemawiać tylko do intelektu. Problem w tym, że nie uczymy się wchodzenia w siebie, w swoją duchowość. Jako chrześcijanie, pytanie: „Czego chcę” powinniśmy zastąpić innym: „Czego potrzebuję?” – mówił pastor Uglorz.

Prowadzący rozmowę pytali, czy to nie jest zbyt „zaawansowana duchowość”? Jak dotrzeć do wszystkich? Czy to w ogóle możliwe?

Organizator „Arki” zwracał uwagę na edukację, „Arka” proponuje „wyrywać” uczniów z murów szkolnych, zachęcać do niekonwencjonalnych działań, a dorosłych do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Glos z sali przypomniał o możliwości składania pozwu przeciwko państwu, skoro normy czystości powietrza są w Polsce zawyżone i, jak się szacuje, rocznie  45 tys. ludzi umiera z powodu smogu.

Akcja „Arki” „Książka wspiera bohatera” pokazuje, że można się dzielić, a nie koncentrować na indywidualnej konsumpcji. Książki i inne przedmioty „z drugiej ręki” przeznaczane na aukcje i kiermasze przynoszą dochód pozwalający na zakup biletów do kina i teatru dla uboższych dzieci.

Pastor szukał przyczyn niskiej świadomości duchowej w „matrycy strachu i cierpiętnictwa”, gdy tymczasem Bóg obdarza człowieka dobrem. Deficyt wiary w siebie powoduje brak radykalnych rozwiązań. Idea panowania jest absolutnie niereligijna -twierdził. Nie takim władcą jest Bóg, bo przecież daje siebie, żeby ratować człowieka.

Goście spotkania i rozmówcy nie upatrują nadziei w strukturalnych działaniach państwa czy  samorządów (głosy z sali mówiące o bezradności zwykłych ludzi  wobec władzy brzmiały przejmująco), mediów, nawet Kościoła. NFOŚiGW od trzech lat nie wspiera projektów fundacji ekologicznych. Encyklika Papieża Franciszka jest  przeciętnemu katolikowi nieznana, a znalezienie jej tekstu nie jest łatwe. Programy telewizyjne są na niskim poziomie. Deficyt ciszy degraduje nasze życie – mówili uczestnicy spotkania.

Nadzieja tkwi w życiu z umiarem, w osobistych decyzjach (nasi Goście to wegetarianie), w ograniczeniu konsumpcji, a w sferze duchowej – w odkryciu samego siebie, w odkryciu, kim jestem jako Stworzenie Boga.

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.