Kłopoty z teologią

Podczas ostatniego spotkania klubu warszawskiego, w ramach cyklu Wspólne czytanie książki „Po co Kościół” ks. Grzegorza Strzelczyka, skupiliśmy się na tekstach dotyczących teologii – samego objaśnienia, czym ona dziś jest, a czym na pewno nie, i jak jest związana z wiarygodnością Kościoła. W pierwszej części mówiliśmy o założeniach, jakie musi poczynić teologia by być nauką. Jaka jest jej specyfika i metodologia, czyniąca z teologii naukę jedyną w swoim rodzaju.

Jak wspomniał moderator spotkania – Marcin Bytniewski, teologia używa pojęć, które w dzisiejszych czasach niekoniecznie znaczą to co znaczyły pierwotnie. Teologia jest bardzo uzależniona od kontekstu, w którym jest uprawiana. Większość z dogmatów naszej wiary została sformułowana w czasach starożytnych, a jeżeli nie, to posiłkują się one pewnym systemem pojęciowym, który się wtedy ukształtował lub kształtować się zaczął. Dzisiaj pojęcia używane kiedyś, nie znaczą przecież tego samego. Np. substancja oznacza zupełnie coś innego niż oznaczała dla starożytnych filozofów. Co innego oznaczają terminy natura czy osoba. I to nawet nie musimy się cofać aż do czasów starożytnych. Osoba dzisiaj i dla myślicieli z epoki romantyzmu to też dwa zupełnie różne pojęcia, choć dystans czasowy, jaki nas dzieli, jest nieporównywalnie mniejszy.

Następnie zeszliśmy na bardziej szczegółowy, a ważny dzisiaj dla Kościoła, temat, jakim jest teologia narodu. Jak pisze ks. Grzegorz Strzelczyk, tekst tego rozdziału „powstał w reakcji na obecny stan tzw. debaty publicznej w Polsce”.

Zaproszony gość, teolog Piotr Kupczak, pokazał jednak problem od mniej kontrowersyjnej strony. Przypomniał słowa swojego promotora ks. prof. Czesława Bartnika, że polskie próby sformułowania „teologii narodu” są pierwsze w całym świecie i tworzą one po prostu nową dyscyplinę teologiczną, która, jako taka, „niesie ze sobą jeszcze dużo niejasności, niepewności i błądzeń”. Przypomniał też jednoznacznie personalistyczny rodowód teologii narodu i pokrewnej jej teologii wolności, wyrażonej w życiu i dziele ks. Franciszka Blachnickiego. Jako wywodząca się z filozofii personalizmu, teologia narodu nie może być jego zdaniem marksistowska czy nacjonalistyczna, ponieważ za swoją podstawę ma osobę, nie zaś nieokreślone ludzkie masy czy rasy. Wszystkie inne sposoby teologicznego mówienia o narodach odchodzą w ten sposób od pierwotnych założeń i mijają się z prawdą.

Dyskusja po obu wystąpieniach, momentami burzliwa, dotyczyła głównie kwestii politycznego wykorzystywania wszelkich „narodowych teologii” i związków tego typu prób z nacjonalizmem i działalnością partyjną. Głośno zostały wyrażone obawy przed budowaniem w Kościele pseudo-teologii narodu polskiego i traktowania go, jako nowego (w domyśle – lepszego) „narodu wybranego”. Liczne przytoczone w następujących kolejno pytaniach i odpowiedziach przykłady z wypowiedzi duchowieństwa i polityków, nie tylko polskich, pokazały jak bardzo ta pozornie niszowa kwestia nas wszystkich dotyczy.

Mirosława Płyta

Załączamy kilkuminutowe nagranie najważniejszych wypowiedzi wieczoru

(nagranie opracował Rafał Wójcik)

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz