Posted on: 7 sierpnia 2017 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

Zanim cokolwiek się zdarzy (w najbliższy czwartek? we wtorek, od jutra za tydzień?), wolno nad bieżącym wydaniem gazety, przy radiu czy telewizorze, wyrazić parę życzeń. Nie najważniejszych, ale najbardziej własnych. Chciałabym bardzo, aby osoby zabierające publicznie głos (zwłaszcza politycy czy publicyści reprezentujący obóz władzy), po pierwsze: odpowiadały na pytania im zadane, nie robiąc uników; po drugie: nie zaczynały od ataku na przeciwnika; po trzecie: nie przerywały adwersarzowi; po czwarte: nie mówiły równocześnie z nim; po piąte: zwolniły tempo mówienia; po szóste: umiały surowo oceniać „swoich”; po siódme: nie zadawały pytań prowokacyjnych…

Czasem te życzenia się spełniają i wtedy czuję wdzięczność, jak w ostatnim czasie między innymi dla ojca Pawła Gużyńskiego, dominikanina, który występował na Przystanku Woodstock. Jego postawę można porównać do sytuacji mądrego sternika, któremu posiadane umiejętności pozwalają zachować spokój, mimo kierowania żaglowcem na pełnym morzu.

comments

Leave a Comment