Posted on: 20 maja 2013 Posted by: Konrad Stanowicz Comments: 0

W opinii niektórych środowisk katolicy są w publicznym dyskursie dyskryminowani – odbiera im się prawo do pozyskiwania informacji o Kościele ze źródeł jemu bliskich i głośnego zaznaczania swojego stanowiska w powszechnym obiegu (na co przykładem ma być choćby nieprzyznanie miejsca na cyfrowym multipleksie dla telewizji Trwam). Tymczasem, jak wskazują dane dotyczące sprzedaży prasy za ubiegły rok, w pierwszej dziesiątce najczęściej czytanych tytułów z segmentu tygodników opinii znalazły się aż trzy pisma o profilu katolickim („Gość Niedzielny” – warto podkreślić – jest najsilniejszy w całym segmencie). Sytuacja jest, jak można przypuszczać, jeszcze lepsza, bowiem dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy nie uwzględniają wyników sprzedaży „Niedzieli”, które dzięki kolportażowi tygodnika w parafiach również zaliczają się do wysokich.

Obok pytania o pozycję mediów katolickich istotna jest także kwestia ich różnorodności. Inną grupę docelową zagospodarowuje „Niedziela”, inną z kolei „Tygodnik Powszechny”. Znamienne, że część katolików odbiera niektórym ze środków przekazu prawo do posługiwania się przymiotnikiem „katolicki”, twierdząc, że treści w nich zawarte nie mieszczą się w ich rozumieniu „katolickości”. Na łamach „Niedzieli” przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik wyraził przed kilkoma laty opinię, że pozytywnymi przykładami mediów katolickich są jego zdaniem Radio Maryja i telewizja Trwam oraz „Gość Niedzielny”, „Niedziela”, „Idziemy”, „Przewodnik Katolicki” i „Pielgrzym”. Przykład negatywny wymienił jeden – „Tygodnik Powszechny”. Co dla jednych stanowi wzorzec, dla innych jest jego zaprzeczeniem. „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykujący, nie chcą kupować pisma z przymiotnikiem >>katolicki<>Katolickie<< oznacza dla nich manipulujące faktami, zamieszczające artykuły tendencyjne i podejmujące wyłącznie tematy wewnątrzkościelne. W trzech miastach, w kilku odrębnych grupach, odpowiedzi badanych brzmiały mniej więcej tak samo – a lektura >>Tygodnika Powszechnego<< była dla nich zaskoczeniem, ponieważ nie znajdowali w nim ani nawracania na siłę, ani gotowych odpowiedzi na każde pytanie” – pisze niejako w odpowiedzi na osąd abp. Michalika ks. Adam Boniecki.

Sekwencję istotnych pytań o postać katolickich środków przekazu wylicza w swojej ostatniej książce Józefa Hennelowa: „Jak więc ma wyglądać stempel wiarygodności mediów, którym wolno powiedzieć, że są katolickie, ponieważ wywodzą swój świat wartości z Kościoła? Czy mogą swobodnie dobierać tematy i podejmować decyzje? Bronią kogoś przed oskarżeniami o przestępstwa, dlatego przede wszystkim, „że jest to człowiek Kościoła”, więc każdy tytuł katolicki musi o tym napisać, i to w formie oczekiwanej? Czy też traktują temat w kategoriach uczciwej publicystyki, kiedy piszą i mówią, nie oglądając się na stanowisko ludzi Kościoła? Czy możliwa jest dyskusja wokół tematów przez Kościół uważanych za ważne, na przykład o jego miejscu we współczesnej Polsce? Czy głos krytyczny albo głos, z którym księża biskupi się nie zgadzają, może być wzięty pod uwagę jako temat? Wydaje się, że na te pytania, ku mojemu żalowi, nikt w polskich Kościele nie szukał odpowiedzi. Pojawia się za to tendencja do definitywnego rozstrzygania, jakie warunki muszą być spełnione, by wiarygodność, czyli katolickość, nie budziły wątpliwości”.

Klub „Tygodnika Powszechnego” we Wrocławiu zaprasza do dyskusji, podczas której będziemy poszukiwać odpowiedzi na te pytania. Poruszymy kwestie zadań, które stoją współcześnie przed katolickimi środkami przekazu, ich aktualnej sytuacji w Polsce oraz o tego, co właściwie oznacza „katolickość” mediów. Spotkanie odbędzie się we wtorek, 21 maja, o godzinie 18.30 w siedzibie Duszpasterstwa Akademickiego „Maciejówka” (Wrocław, pl. bp. Nankiera 17a). Serdecznie zapraszamy!

comments

Leave a Comment