Posted on: 5 listopada 2016 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

b_rajewski4XXXII Niedziela zwykła
I CZYTANIE: 2 Mch 7,1-2.9-14. II CZYTANIE: 2 Tes 2,16-3,5. EWANGELIA: Łk 20,27-38.

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę. Jezus im odpowiedział: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa „O krzaku”, gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją.

Wielki pisarz G.K. Chesterton wypowiadając się na temat chrześcijaństwa napisał: „Problem z chrześcijaństwem nie polega na tym, że zostało przetestowane i okazało się niewystarczającym. Problem polega na tym, że okazuje się zbyt trudne i nie ma nawet próby jego realizacji”. Dobrym potwierdzeniem tej tezy może być obojętność, albo nawet niechęć wobec papieża Franciszka, który pokazuje, co tak naprawdę znaczy być chrześcijaninem i jak żyć Ewangelią.

Istnieje rzesza ludzi, którzy przyzwoicie funkcjonują w społeczeństwie, nie wierząc w Boga w ogóle, albo nie wierząc w Boga Wcielonego – Chrystusa. Istnieje rzesza ludzi, którzy żyją przyzwoicie, a nie wierzą w Kościół czy też odrzucają wiarę w zmartwychwstanie. Są porządnymi ludźmi, a ich cnotliwego życia nie deprecjonuje fakt, że swoje prochy każą rozsypać nad oceanem. Są też tacy, którzy nazywają się chrześcijanami, spełniają gorliwie wszystkie religijne praktyki, a jednocześnie żyją tak, jakby Chrystus i Ewangelia nie miały dla nich żadnego znaczenia.

Z dzisiejszej liturgii Słowa płynie do nas pytanie: jakiego Boga wyznajesz? Czy jest to Bóg martwych, czy żywych ludzi? Bóg martwych może pozostać jedynie martwą ideą na mapie kultury świata. Bóg żywych jest dostępny dla ludzi żywych duchem, takich jak Mojżesz, wierzących, że praojcowie żyją w Bogu. „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”.

Chrześcijaństwo jest wydarzeniem spotkania Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem. To spotkanie ma znaczenie fundamentalne. Od niego wszystko się zaczyna. Jestem chrześcijaninem, to znaczy wierzę w Boga żywego, którego spotkałem na drodze mojego życia. Co to znaczy?

To znaczy, że wierzę, iż Jezus jest wcieleniem Boga. Nikt nie wie jak, jednak to sam Bóg stał się w pełni człowiekiem, by pokazać nam, że również my powinniśmy stawać się bardziej ludzcy. To znaczy, że wierzę, iż Jezu – Bóg umarł, aby znów zmartwychwstać, by dzielić z nami, nawet obecnie, nie tylko zwycięstwo nad śmiercią, ale również swoją chwałę. Jestem chrześcijaninem, to znaczy, że przyjmuję, iż świat i życie – choć niewyrażalnie cenne – nie są jednak ani tak wartościowe ani wieczne, jak nasza dusza – iskra Boża w nas. Tak więc, gdy duch walczy w nas z materią, chcemy, by duch zwyciężał – przynajmniej tego chcemy. I w konsekwencji – będąc chrześcijaninem – otwarcie okazuję chrześcijańską wiarę, spotykam się z siostrami i braćmi na niedzielnej Eucharystii, umacniam ich wiarę i sam, w chwilach słabości, korzystam z umocnienia, które oni mi oferują, a rozumiejąc, że Jezus ukryty w Hostii nie ma fizycznych rąk ani serca, oddaję Mu swoje serce i ręce, stając się Chrystusem na ziemi.

Jakiego Boga wyznajesz? Boga umarłych czy Boga żywych? Jeśli jesteś chrześcijaninem i żyjesz, albo przynajmniej starasz się żyć według wiary, która została opisana powyżej, wyznajesz Boga żywych. Jeśli zaś nie czujesz się chrześcijaninem, albo uważasz się, że nie jesteś zbyt „chrześcijański”, postaraj się zaryzykować i uwierzyć. Bóg nie oczekuje od nas rzeczy niemożliwych, a już zupełnie nie interesują Go karkołomne kazusy w stylu: czyją żoną „w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych” będzie kobieta, która za życia miała siedmiu mężów. Bez względu na to kim jesteś i jak wygląda Twoje życie, jesteś w rękach dobrego Boga i do Niego należysz: „wszyscy bowiem dla Niego żyją”.

comments

Leave a Comment