Posted on: 29 października 2017 Posted by: Jolanta Elkan-Wykurz Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 29 PAŹDZIERNIKA 2017

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA

Mt 22, 34-40

Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»

On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie.

Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy».

Dwa raczej skłócone ze sobą stronnictwa, oba mające się za właścicieli jedynej prawdy, niezależnie od siebie, ale chcąc nie chcąc we wspólnym interesie, starają się przyłapać Wielkiego Nauczyciela na jakiejś nieścisłości, błędzie, sprzeczności. Podstawiają mu niejako mentalnie nogę, żeby się potknął na obmyślonym przez nich starannie problemie. Bo gdyby się to udało- nie odzyska już autorytetu wśród ludu- i o to chodzi!

Podchody robią osobno.

Najpierw faryzeusze. To bliscy ludziom uczeni, uznający i znający dobrze Pismo i Tradycję,  niezbyt zaprzyjaźnieni z okupacyjna władzą. Ci zahaczyli go o monetę podatkową. Płacić czy nie? Nie udało się, miał bardzo dobrą odpowiedź. Nie podpadł przez nią ani okupowanym współziomkom, ani cesarskiej władzy.

Potem saduceusze: arystokracja związana ze Świątynią, kapłani i arcykapłan, fundament Sanhedrynu, wnikliwi badacze Pisma i wytrawni politycy utrzymujący z okupantem przyjazne stosunki dla dobra Świątyni. Ci nie uznawali nauki o zmartwychwstaniu, którą głosili faryzeusze. A ponieważ i Jezus głosił tę naukę, obmyślali, jak za jednym zamachem mogliby obalić Jego autorytet i skompromitować adwersarzy.  Wydumali historię z siedmioma mężami jednej żony, których seryjnie położyli trupem; no i czyją będzie żoną po zmartwychwstaniu? Znów odpowiedź zbiła podstępnych z tropu. W niebie nikt się nie żeni, ani nie wychodzi za mąż, ludzie są jak aniołowie! Zaś Bóg Abrahama, Izaaka  i  Jakuba – a tak mówi o Sobie On Sam w Księdze Wyjścia- jest Bogiem żywych!

NO dobrze- pomyśleli faryzeusze, których może nawet ucieszyło, że zamknął usta zarozumiałym arystokratom-   trudno jest go pochwycić na konkretach, więc zadajmy mu pytanie otwarte: zawsze można wtedy sprytnie wykazać, że co innego miało się na myśli. I oto, sami o tym nie wiedząc,  stali się narzędziem do wywołania jednej z najważniejszych wypowiedzi Jezusa. Zapytali o największe przykazanie.

Odpowiedź jest zaskakująco prosta, a zarazem dla uczonych w Piśmie z obu stronnictw  niepodważalna: to pierwsze przykazanie Kodeksu Mojżeszowego. Będziesz miłował. Najpierw Boga całym sobą, następnie bliźnich – jak siebie.

Najwyraźniej te podstępne pytania wynikają nie tylko z tego, że oba stronnictwa chcą pochwycić na jakiej pomyłce  niezwykłego Nauczyciela, gdyż lękają się siły oddziaływania. Jeśli bowiem mogą używać Słowa przeciw komukolwiek w sofistycznej dyskusji, znaczy to, że przestali czytać Pismo po to, aby usłyszeć głos Boga. Słowo stało się dla nich słowem, literą, czymś do interpretacji, a nie Kimś Mówiącym do wnętrza serca. Jezus, Wcielone Słowo Boże, swoimi odpowiedziami nawraca zarówno faryzeuszy, saduceuszy, jak i nas na właściwy sposób czytania i słuchania Głosu Pana.

Tak więc najważniejsza dla wierzącego jest miłość Boga i bliźniego. Co to znaczy? Co to znaczy „kochać Boga”? Co to znaczy „kochać bliźniego”?

Na drugie pytanie odpowiada po części dzisiejsze czytanie z  Księgi Wyjścia: nie uciskaj przybysza, bo sam byłeś przybyszem. Nie krzywdź najsłabszych i najbardziej bezradnych; oddaj biednemu płaszcz, który wziąłeś w zastaw, żeby miał się czym przykryć w nocy. Słowem: nie krzywdź nikogo. To program minimum. Od Nauczyciela dowiadujemy się w innym miejscu, że nie tylko mamy nie krzywdzić, ale  nakarmić, napoić, odwiedzać, przyodziać i przyjąć pod dach głodnych, spragnionych, uwięzionych, nagich, wygnańców, uchodźców. Ponieważ On sam przychodzi w nich do nas. Miłość Boga i miłość bliźniego spotykają się w służbie potrzebującym; okazując im miłość przez konkretne uczynki, które wymagają nieco wysiłku, rezygnacji z rutyny, pewnych ograniczeń, dodatkowej pracy, lub oddania części dóbr, okazujemy miłość Bogu samemu. Służba potrzebującym  i rozmowa z Bogiem (modlitwa) to dwie strony tej samej miłości.

Czy słuchamy i słyszymy, a co najważniejsze, czy wypełniamy to, co mówi ta niezwykle prosta Ewangelia?

Czy nadal możemy nazywać się chrześcijanami tylko dlatego, że wypełniamy coniedzielny obowiązek obecności na mszy, comiesięczny (lub dla innych coroczny) obowiązek spowiedzi, pobożnie uczestniczymy w spotkaniach grup przykościelnych, czy w zachwycie śpiewamy na spotkaniach Odnowy w Duchu? Czy nadal możemy  nazywać siebie chrześcijanami, dlatego, że nosimy chorągwie i różaniec na poduszce podczas licznych procesji? Dlatego, że regularnie czytamy Pismo Święte i religijne lektury? Dlatego, że mnożymy koronki, litanie i prośby?

Jeśli z tych wszystkich pobożnych zabiegów nie wynika miłość bliźniego, jeśli nie karmimy, nie ubieramy, nie przyjmujemy pod dach, jeśli nie wpuszczamy do domu najbiedniejszych, odgradzamy się lękiem, pogardą, zasiekami, murami, drzwiami z kodem zastrzeżonym, czy mamy jeszcze prawo nazywać siebie chrześcijanami? Czy rzeczywiście realizujemy Największe Przykazanie? Fundament wszystkiego innego?

O, Panie, zmiłuj się nad nami, grzesznikami, którym droższa jest własna wygoda i poczucie bezpieczeństwa niż Twoja miłość! Zmiłuj się nad nami, zarozumialcami, zamykającymi oczy  na cierpienie bliźnich, bojącymi się dotknąć nie tylko trędowatego, ale bezdomnego, czy skrzywdzonego! Zmiłuj się nad nami, którzy wiemy o strasznej krzywdzie, cierpieniu, bezdomności naszych bliźnich wygnanych przez wojny i głód ze swoich krajów, a nie chcemy ich przyjąć do naszego domu, powołując się przy tym na wiarę w Ciebie! Zmiłuj się nad nami, obłudnikami gorszymi niż faryzeusze, gorszymi niż pokrętnie używającymi Słowa saduceusze, by wymknąć się obowiązkowi miłości bliźniego, jednocześnie mając siebie za nieskazitelnych!

Zmieniaj nas, Panie!  Daj pamiętać każdego dnia i każdej godziny o przykazaniu największym! Daj rozumieć, że gdybyśmy nie wiem jak mnożyli pobożne praktyki i modlitwy, a miłości mieć nie będziemy – nic nam nie pomoże. Spraw, byśmy w drugim człowieku, skrzywdzonym, znękanym, głodnym i potrzebującym nie widzieli wroga, który nam zagraża, lecz Ciebie!

Panie, Miłości Wcielona! Spójrz  nam w oczy przez ich oczy i rozgrzej, obudź nasze uśpione, skamieniałe i zamrożone serca. Póki jeszcze mamy czas…

comments

Leave a Comment