Obalanie pomników = zawsze chuligaństwo?

Sporym echem w mediach odbiło się obalenie w nocy ze środy na czwartek gdańskiego pomnika prałata Henryka Jankowskiego. Ów incydent siłą rzeczy przeplata się z wypowiedziami osób, które po latach przyznają, że były ofiarami nadużyć seksualnych ze strony kapelana „Solidarności”. W tle można było usłyszeć również o „obywatelskim nieposłuszeństwie”, mającym uzasadniać akt obalenia pomnika pod osłoną nocy. Nie brakowało też komentarzy, że „każda rewolucja zaczyna się od obalania pomników”.

Z przekazów medialnych wynika, że sprawcy czynu od razu po zdarzeniu oddali się w ręce Policji i nazajutrz zostali przesłuchani w prokuraturze. Wedle relacji rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Gdańsku – mężczyznom przedstawiono zarzuty znieważenia pomnika i zniszczenia mienia, zakwalifikowane dodatkowo jako występek o charakterze chuligańskim. Sam zarzut zniszczenia mienia zasadniczo nie budzi większej wątpliwości (jest bowiem okolicznością obiektywną i bezsporną, że – niezależnie od intencji sprawców – do zniszczenia mienia w postaci pomnika doszło). Chciałbym jednak podzielić się swoją wątpliwością, wynikającą wprawdzie jedynie z materiałów medialnych, czy w sprawie rzeczywiście doszło do popełnienia występku o charakterze chuligańskim. Ustawodawca w art. 115 § 21 Kodeksu karnego zawarł wiążącą prawnie definicję takiego czynu. I tak, ażeby można było mówić o chuligaństwie, musielibyśmy uznać, że sprawcy umyślnie zniszczyli cudzą rzecz (nie byłoby z tym większego problemu), ale – co kluczowe (!) – że jednocześnie działali publicznie i bez powodu albo z oczywiście błahego powodu. Uznanie, że doszło do popełnienia występku o charakterze chuligańskim, powoduje przy tym zaostrzenie wymiaru kary, zatem przyjęcie takiej podstawy powinno się opierać na silnych argumentach prawnych.

Dochodzimy do fundamentalnego pytania, czy obalenie pomnika osoby, co do której narastają coraz poważniejsze wątpliwości, czy nie była sprawcą przestępstw seksualnych, stanowi „oczywiście błahy powód”, uzasadniający zaostrzenie odpowiedzialności karnej wobec sprawców*. Traktowanie nielegalnego „demontażu” pomnika, symbolicznie zwracającego uwagę na problem tuszowania pedofilii jako aktu chuligaństwa w rozumieniu Kodeksu karnego budzi w mojej ocenie wątpliwości. Musielibyśmy przyjąć, że mężczyźni ci działali z błahego powodu albo nawet bez powodu. W mediach znane są ich wypowiedzi, w których dokładnie opisywali towarzyszącą im motywację. W orzecznictwie sądów wskazuje się, że przesłanka „działania bez powodu” odnosi się do motywacji (pobudek) podjętego działania. Ma ona charakter subiektywny, ale oceniana powinna być na podstawie przyjmowanych w społeczeństwie kryteriów, ocen i wartości**. Co zatem bardziej bulwersującego mogłoby stanowić okoliczność, która nie zostałaby następnie uznana za „błahy powód”?

Odrębną kwestią jest, czy bezprawne obalanie pomników powinno stanowić metodę wyrażania „obywatelskiego nieposłuszeństwa” w demokratycznym państwie prawa. W moim przekonaniu – powtarzając słowa klasyka – mamy tu do czynienia z pewnym „semantycznym nadużyciem”. Może to bowiem prowadzić do niebezpiecznego precedensu, w którym  – z pominięciem procedur przewidzianych prawem – grupa obywateli, wyrażając swoje określone przekonanie, demoluje dany element przestrzeni publicznej. Czujemy chyba, że powoli zbliżalibyśmy się do swoistych „samosądów”, niezależnie od słuszności intencji. Nie jest rolą pojedynczych obywateli przypisywanie sobie kompetencji władzy publicznej i decydowanie, czy określony pomnik może stać w danym miejscu. Nie przyrównywałbym tego również do obalania pomników dyktatorów po upadku reżimów autorytarnych. Prawo przewiduje „cywilizowane” metody działania w takiej sytuacji (począwszy od wyborów samorządowych, a na wnioskach i skargach do urzędów skończywszy). Uważam, że w interesie nas wszystkich jest, by to jednak powołane do tego instytucje – uwzględniając uzasadnione żądania obywateli – odpowiadały za politykę historyczną i zagospodarowanie przestrzeni publicznej. Po ludzku nawet rozumiejąc poczucie frustracji i bezsilności osób, które dopuściły się popełnienia omawianego występku, przestrzegałbym jednak przed impulsywnym ostracyzmem społecznym, niemieszczącym się w granicach porządku prawnego. Bo wtedy do rewolucji już naprawdę nie będzie aż tak daleko.

_

* Szerzej na ten temat: dr M. Małecki w poście z dnia 22 lutego 2019 r. na profilu „Dogmaty Karnisty” na Facebooku: https://www.facebook.com/pg/dogmatykarnisty/posts/?ref=page_internal

**Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 31 października 2012 r., sygn. akt II AKa 121/12, Legalis.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.