Posted on: 11 grudnia 2019 Posted by: Barbara Zawierucha Comments: 0

Wydaje się nam, że żyjemy w bardzo szczególnych czasach dla Kościoła – rozpoczął o. W. Oszajca – ale szczególne czasy były zawsze, trudne i te skandaliczne także. Jednak ważne jest to, jak sobie z tym dzisiaj radzimy oraz co jest pomocne w szukaniu celu i sensu naszego życia. Zarówno słowo „szukanie” ma tu kluczową wagę, jak i pytania, jakie sobie  stawiamy. Te często są  ważniejsze niż odpowiedzi..

Szukający powinien przede wszystkim pracować nad swoją świadomością, czytać Biblię, być ufnym i otwartym na innego, być odpowiedzialnym za budowanie i utrwalanie wspólnoty. Jest wiele dróg dążenia do tego celu, ale podstawowym narzędziem sukcesu jest język jakim myślimy, rozmawiamy, w jakim chcemy być zrozumiani i akceptowani.

W nawiązaniu do tytułu książki o. W. Oszajca stwierdził „świadomość, że żyjemy  we wszechświecie jest już cudem”. Akceptacja tego,  że się rodzimy, starzejemy i umieramy to największy cud, na jaki nas stać. „Innego cudu może nie będzie.”

„Ukształtowała mnie poezja” – powiedział o. Oszajca. Doprowadziło go do niej świadome używanie języka. Świadomość ta towarzyszyła mu na wszystkich etapach drogi życiowej. Ważne jednak, że każdy etap wymagał innego języka komunikacji. Istotą powinna być tu jej zrozumiałość. Stwierdził, że „język teologii nie może być martwy, powinien być językiem swojej epoki”.

Nawiązał także do języka polityków i mediów. Język ten nie powinien dzielić, jątrzyć, nie powinien być językiem pogardy, nienawiści, odwetu, czy odczłowieczania przeciwnika. To nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, a ponadto niszczy wspólnotę. Natomiast wprowadzanie języka religijnego, a zwłaszcza pseudoreligijnego do polityki niszczy i politykę, i religię.

Ojciec Oszajca sądzi, że niezmiernie ważnym problemem dzisiaj jest język katechezy używany na wszystkich poziomach duszpasterstwa. Przywołał tu wypowiedź anglikańskiego arcybiskupa Justina Welby’ego, który zalecał, żeby kaznodzieja wychodząc na ambonę trzymał w jednej ręce Biblię, a w drugiej bieżącą gazetę. Należałoby tę zasadę stosować również w innych obszarach działania księży.

Wszelkie  poznanie musi być poznaniem krytycznym. Podstawą chrześcijaństwa nie jest dogmat, teologia, doktryna  itd., ale Chrystus. Ważniejsze są zachowania Jezusa, styl Jego myślenia i postępowania niż teologia. Co nie znaczy, że teologia jest zbędna. Bóg mówi do nas także poprzez wydarzenia i ludzi w nich obecnych. Dlatego niezbędna jest uważność w każdym  konkretnym przypadku.

Księża, zdaniem o. Oszajcy, powinni przede wszystkim trzymać się ducha, a nie litery pisma. Dobre duszpasterstwo wymaga solidnej wiedzy intelektualnej z wielu dziedzin nauki współczesnej. Wymienił tu antropologię, filozofię, socjologię, psychologię, genetykę, a także kulturę i sztukę. Wyraził też krytyczne zdanie o kształceniu kleryków. Wstąpienie do seminarium po uzyskaniu dyplomu na jakimś kierunku świeckim lepiej przygotowałoby księży do posługi kapłańskiej. Szkoda, że wydziały teologiczne nie podjęły dialogu z innymi naukami.

Gość z aprobatą odniósł się do działalności papieża Franciszka, bowiem „doktryna nie może być skamieliną, musi się rozwijać”. Wprowadzone, czy proponowane zmiany obejmują wiele obszarów działalności  Kościoła. W dodatku Papież nalega, aby wierni wzięli większą odpowiedzialność za Kościół, za swoją parafię.

O kryzysie w kościele o. Oszajca powiedział: „dzieje Kościoła toczą się od kryzysu do kryzysu”. Natomiast kultura klerykalna to nie jest tylko polski problem, choć w Polsce utrwalił się jej silny klerykalny wzorzec. Lekiem na to jest zmiana formacji seminaryjnej. Należy dążyć do dopuszczenia osób świeckich do funkcji wychowawczych, zwłaszcza kobiet. Jest to ważne w procesie dydaktycznym i formacyjnym.

Na koniec o. Wacław jeszcze raz zwrócił się do klubowiczów z apelem o zaangażowanie się w działalność na rzecz wspólnoty. Po spotkaniu ustawiła się spora kolejka nabywców książki Innego cudu nie będzie po autografy o. Wacława Oszajcy i Damiana Jankowskiego.

comments

Leave a Comment