
O stommizmie Stommy i jego potrzebie dzisiajDokładnie 5 lat temu zmarł Stanisław Stomma, realista ceniący wolność wyznaczoną przez ideały, którym był wierny przez cały XX wiek. To właśnie On w mrocznych latach PRL-u wskazywał drogę którą powinna pójść świadoma swojej różnorodności demokracja. Dorobkiem jego twórczości i pracy intelektualnej jest wolna Polska. Stanisław Stomma był kontynuatorem postrzegania spraw społecznych tak jak to widzieli Aleksander Wielopolski, czy Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki. Gdy w 1947 roku zarzucano mu przyjęcie postawy minimalistycznej wobec rządzących komunistów, Stomma sformułował swoje credo, w którym porzucił żądania maksymalistyczne katolików dążące do natychmiastowego zrealizowania postulatów. Stomma postulował dalekowzroczną politykę, zwróconą na "odrodzenie kultury jednostki do przetwarzania norm społecznych". (O pozornym maksymalizmie i urojonym defetyzmie, "TP" 16/1947). W nadejściu komunizmu Stomma widział początek nowej epoki z nadejściem której powinno dojść do zmiany postulatów środowisk katolickich. Pragmatyzm wsparty moralnymi przesłankami był w uznaniu Stommy kierunkiem, który powinien wyznaczać drogę katolicyzmowi otwartemu w komunistycznej Polsce. Swoje zaangażowanie widział raczej po stronie dociekań filozoficznych niż praktyki społecznej. Wraz z Jerzym Turowiczem skrytykowali polityczne aspiracje katolików świeckich stwierdzających, że "wepchnięcie katolików polskich, a może nawet w ogóle Kościoła katolickiego w Polsce, jako całości na pozycje polityczne jest koniecznym i niezbędnym warunkiem pozytywnego ułożenia stosunków między katolicyzmem i państwem demokracji ludowej". (Katolicy w Polsce Ludowej, "TP" 50/1950). Granice własnego kompromisu wykazał nie zgadzając umieszczenie nekrologu Stalina na pierwszej stronie "Tygodnika Powszechnego". W całym swoim życiu wybierał drogi, które wyróżniały się "mądrością etapu". Uczył rozwiązań mających przynieść korzyść człowiekowi, zarówno jako jednostce jak i jednemu spośród wielu. Dzisiaj wszechobecna niepamięć o mądrości Stanisława Stommy, skutkuje potknięciami demokracji, których dałoby się uniknąć powracając do pism tytana XX wieku.
Łukasz Dulęba 2010-07-23
POWRÓT >
KomentarzeHubert 2010-07-30 20:03 Pożyteczne wspomnienie o człowieku, który znany z zaangażowania politycznego niejeden akapit poświęcił katolicyzmowi. Komuś kto jeszcze nie sięgał po żadną książkę Stanisława Stommy poleciłbym na początek "Myśli o kulturze i polityce". Dla S.Stommy katolicyzm jest dynamiczny a postawą jak najbardziej mieszczącą się w ramach katolickiej jest bunt. Polityka nie jest wcale brudna. Jest moralna, gdy unika żołnierskiego bohaterstwa i wyżyn abstrakcji a trzyma się świadomego decydowania i ostrożnego dysponowania cudzym dobrem. Więcej w "Myślach...". Warto jeszcze podkreślić - obok już wyżej przytoczonych przez Łukasza Dulębę zasług - i to, że karnista z Krakowa ma znaczące zasługi w procesie poprawy stosunków polsko-niemieckich po II wojnie światowej. Zainteresowanych tym tematem odsyłam do innej pozycji nieżyjącego Redaktora TP: "Czy fatalizm wrogości? Refleksje o stosunkach polsko-niemieckich 1871-1933". Oby nasza rodzima demokracja zasłużyła sobie na jeszcze wielu polityków myślących w stylu Realpolitik z zasadami. Dodaj swój komentarz: |