Posted on: 12 listopada 2016 Posted by: Justyna Nowicka Comments: 0

justyna nowicka 04XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA
Łk 21, 5-19

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».
Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?»
Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec».
Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

Wojny, kataklizmy, zarazy to typowe obrazy towarzyszące opowiadaniom u końcu czasów. Równie charakterystyczne jest nie podawanie konkretnej daty i znaku, który miałby powiedzieć o tym, że to już ten moment. Bo literatura apokaliptyczna ma inne zadanie.

Wbrew pozorom autorom tych drastycznych opowieści chodzi o wzbudzenie nadziei. Walka, prześladowania, rozdarcie to zawsze okres przejściowy. Nie wiadomo jak długo ten czas potrwa. Wiadomo natomiast, ze minie. W tym czasie ważne jest by być odważnym, czujnym, by nie dać się oszukać mistyfikatorom.

Autor odsłania przyszłość, by tym bardziej skupić naszą uwagę na teraźniejszości. Bo nie liczy się data końca, ale podjęcie decyzji w obliczu tego końca. Chodzi o wybór takiego stylu życia, który jest zgodny z faktem, że świat się skończy i z tym, co ten fakt oznacza. I dlatego budując teraźniejszość otwieramy wieczność. To codzienne, uczciwe, w zgodzie z ewangelią wykonywanie swoich obowiązków jest tą wiernością, która zostanie nagrodzona. I chociaż gotowanie zupy, mycie łazienki, pisanie artykułu, czy wklepywanie danych w komputer może się wydawać mało eschatologiczne, to są. Nawet jeśli mamy wrażenie, że te obowiązki czasami bardziej przeszkadzają nam w drodze do Boga. I może tak być, jeśli nie dostrzeżemy, że liczy się nie sam fakt ich wykonywania, ale miłość jaką w nie wkładamy. Miłość, która czasami jest radosnym spotkaniem z innymi, pełnym zaangażowania, które przychodzi jakby naturalnie, a czasami jest trudem, przekraczaniem własnego lenistwa, czy rezygnowaniem z przyjemności.

I żeby nas nie zwiedziono, że jest coś ważniejszego niż miłość.

 

comments

Leave a Comment