Posted on: 29 marca 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

Rajewski Bartosz - PortretNIEDZIELA MĘKI PAŃSKIEJ (PALMOWA)
I CZYTANIE: Iz 50,4-7. II CZYTANIE: Flp 2,6-11. EWANGELIA: Mk 14,1-15,47 – Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa według świętego Marka.

„Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące” (Iz 50,4) – mówi do nas Izajasz w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Ze zdumieniem słuchamy tych słów i zastanawiamy się, w jaki sposób mogą być dla nas krzepiące słowa o niesprawiedliwości, męce, ludzkim dramacie, krzyżu i śmierci? Przecież na co dzień nie słyszymy o niczym innym, jak tylko o cierpieniu, bólu, wojnach, dramatach, katastrofach i tragediach. Co nas interesuje historia jakiegoś Żyda, który najpierw tryumfalnie wjechał do Jerozolimy, a kilka dni później został uznany za podżegacza i zgładzony?

W zachodnim świecie, w którym żyjemy, historia jakiegoś Jezusa z Nazaretu staje się coraz mniej interesująca. Również dla wielu chrześcijan staje się nierzadko jedną z wielu legend. Odstawiona do zakurzonej biblioteczki, nie ma większego znaczenia od sąsiadujących z nią legendy „O Lechu, Czechu i Rusie” czy „Warsie i Sawie”. Istnieje ryzyko, że również w naszym życiu historia Jezusa z Nazaretu stanie się jedną z wielu wspominanych z sentymentem legend z dzieciństwa. Tymczasem ta historia to klucz do zrozumienia naszego życia – tego codziennego z jego radościami i troskami, a także śmierci – od której za wszelką cenę chcemy uciec i na którą się nie zgadzamy. Ta historia to w końcu klucz do zrozumienia coraz bardziej skomplikowanego świata, w którym żyjemy.

Mijają wieki, a tamte wydarzenia i ich lektura stanowią ciągle wyzwanie rzucone naszemu rozumowi. Wyzwanie to polega na budowaniu relacji między człowiekiem a Bogiem na fundamencie absurdu krzyża i śmierci. Ta historia przypomina nam fundamentalną prawdę, że „Nikt nie ma większej miłości, niż tę, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół”. Dzięki temu, uświadamiamy sobie, że nasza relacja do casino online Boga i drugiego człowieka polega na rezygnacji z siebie i oddawaniu życia. Nie ma miłości małżeńskiej, rodzinnej, kapłańskiej, bez codziennego oddawania życia. Najlepiej to widać w życiu ludzi, którzy w siebie wpatrzeni, w sobie zakochani, sobą zaślepieni trwają w miłosnej otchłani i zdolni są największych poświęceń, aż po śmierć. Tak, historia Jezusa z Nazaretu uczy nas miłości. Tej miłości, której tak bardzo wszyscy pragniemy i poszukujemy – miłości autentycznej, która wykracza o wiele dalej, niż granice naszego „ja”. Tylko taka miłość, w którą jest wpisana śmieć, nadaje sens i wartość naszemu życiu. Pamiętamy przecież, że „człowiek jest tyle warty, ile może dać drugiemu człowiekowi” (św. Jan Paweł II).

Historia męki i krzyżowej śmierci Jezusa z Nazaretu przypomina nam także o tym, co dla wielu z nas stało się sloganem – „Bóg rzeczywiście nas kocha”. Żyjemy dlatego, ponieważ jesteśmy wpisani w pamięć Boga. W Jego pamięci nie jesteśmy cieniem, czystym „wspomnieniem”, ale bycie w pamięci Boga znaczy: żyć, żyć w pełni, być w pełni sobą (Benedykt XVI). Dowód okrutnej zbrodni – krzyż Chrystusa – jest także, albo przede wszystkim dowodem miłości Boga do człowieka. Z krzyża Chrystusa płynie nadzieja, która – zwłaszcza w chwilach, kiedy wołamy „Boże mój, czemuś mnie opuścił?!” – pozwala nam patrzeć inaczej i ufać, że wszystko będzie dobrze. Czyż nie jest to słowo krzepiące?

comments

Leave a Comment