Opublikowano: 25 lipca 2020 Autor: Michał Rychert Comments: 1

W minioną niedzielę na wieść, że Hagia Sophia z muzeum stanie się na nowo meczetem papież Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański wyraził smutek. Czy słusznie?

 Od kościoła do meczetu

Hagia Sofia sięga swoją historią Konstantyna Wielkiego, który zlecił budowę bazyliki. Budowę rozpoczęto 326 r. a zakończono w 360 r. Jej obecny kształt zawdzięczamy decyzji cesarza Justyniana I Wielkiego, który zlecił prace, ukończone w 537 r. Przez wieki uznawano ją za  najświetniejszą budowlę chrześcijańskiego świata, było tak aż do zdobycia Konstantynopola przez sułtana Mahmeda II Zdobywcę w 1453r. Wówczas po raz pierwszy Hagia Sofia stała się meczetem.

Po upadku imperium osomańskiego Turcja stała się republiką świecką. Pierwszy prezydent Mustafa Atatűrk w 1934 polecił, aby świątynia, która przez 916 lat służyła chrześcijanom, a przez 481 lat muzułmanom, została zmieniona w muzeum. Tak rzeczywiście było aż do dzisiaj, bowiem wskutek decyzji prezydenta Erdoğana została ponownie zamieniona w meczet. Dzisiaj po raz pierwszy od 86 lat muzułmanie odmówią w niej swoje piątkowe modlitwy.

Czym jest meczet dla muzułmanów? Słowo „meczet” oznacza dowolny budynek, w którym oddaje się cześć Bogu, niezależnie od jego architektury. Podstawowym celem meczetu jest umożliwienie muzułmanom wspólnej rytualnej modlitwy (salat).

 Nowy podbój?

Zmiana przeznaczenia świątyni kojarzy nam się z podbojami, wskutek których miejsca kultu zmieniały swoje przeznaczenie, kościoły stawały się meczetami, meczety kościołami, a kościoły jednych wyznań stawały się kościołami innych. Dawniej świątynie jednego bóstwa stawały się miejscem kultu innego. Dzisiaj jest nam obca mentalność towarzysząca podbojom. Dostrzegamy wartość w pokojowym współżyciu ludów i religii. Jeżeli zatem za zmianą przeznaczenia Hagii Sofii kryje się nastawienie właściwe dla podbojów, fakt ten może smucić i rzucać się cieniem na wzajemne relacje oraz wieloletni dialog, który kształtował, nie bez przeszkód, wzajemny szacunek i zrozumienie.

Czy jednak największą hańbą dla świątyni nie jest przekształcenie jej w muzeum? To tak jakby wyznawana w niej religia przeszła do przeszłości lub niebytu, pozostawiając nieme wspomnienie w postaci budynku, reliktu przeszłości. Czy na takiej symbolice nam zależy? To jak tryumf ateizmu, świata bez Boga, a więc świata bez świątyń i miejsc na modlitwę. Czy zmiana kościoła na muzeum nie była prawdziwym nieszczęściem dla wierzących w Boga?

Dialog

W ostatnich dziesięcioleciach kolejni papieże angażowali się w dialog chrześcijańsko-muzułmański. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na dwa najważniejsze nurty dialogu. Pierwszy dotyczy uświadomienia nam wszystkim, że wierzymy w tego samego Boga: Boga Abrahama, Izaaka, Jezusa, który stał się Bogiem Mahometa i wyznawców islamu. Można by przytoczyć wiele wypowiedzi podkreślający to, co nas łączy. Ich istotą jest że muzułmanie są „naszymi braćmi w wierze w jednego Boga” (Jan Paweł II).

Drugi nurt dotyczy budowania wzajemnych relacji, który ma u podstaw kontekst coraz bardziej sekularyzującego się świata oraz zjawisko ateizmu. Jest wiele wspólnych płaszczyzn, na których świadectwo wiary chrześcijan i muzułmanów, zwłaszcza podejmujących dialog może być skutecznym środkiem przeciwdziałania nurtom sekularyzacji.

Te dwa cele dialogu podejmował Jan Paweł II i jego następcy. W 1985 r. miało miejsce wydarzenie epokowe we wzajemnych relacjach – podróż papieża do Maroka. Jan Paweł II w przemówieniu w Casablance do stutysięcznej rzeszy młodzieży muzułmańskiej powiedział między innymi: „Dialog pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami jest dzisiaj więcej niż kiedykolwiek potrzebny. Wywodzi się on z naszej wierności wobec Boga i zakłada, że będziemy umieli rozpoznawać Boga przez wiarę i świadczyć o Nim słowem i uczynkami w świecie coraz bardziej zsekularyzowanym i ateistycznym”. Papież wskazał również na to, co nas łączy: ”Abraham jest dla nas tym samym wzorem wiary w Boga, poddania się Jego woli i ufności w Jego dobroć. Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga Żyjącego, Boga, który stwarza świat i swoje stworzenia doprowadza do doskonałości”. W długim pontyfikale Jana Pawła II i kolejnych papieży takich słów i gestów było bardzo wiele.

 

Temu samemu Bogu

Jeżeli zatem wierzymy i kierujemy nasze modlitwy do tego samego Boga, choć innymi słowami, czy nie lepiej, aby miejscu modlitwy przywrócić sakralny charakter? Być może kiedyś Hagia Sofia stanie się wspólnym, ekumenicznym, w szerokim znaczeniu tego słowa, miejscem modlitwy? Dziś kiedy dialog jest trudny i napotyka wiele przeszkód, nawet jeżeli druga strona kieruje się logiką podboju, my chrześcijanie powinniśmy uwolnić się od niej i nie przeżywać faktu, że Hagia Sofia stanie się na nowo meczetem jako porażki. Zostawmy na boku bieżącą politykę  Erdoğana i intencje, jakie mu przyświecały spójrzmy na wydarzenie z perspektywy deklaracji jakie Kościół ustami papieży składał.

Jeżeli mamy dać odpór coraz bardziej zsekularyzowanym i ateistycznym zapędom świata, to może jednym ze sposobów jest przywrócenie kościołom, meczetom i miejscom modlitwy ich pierwotnego charakteru. Może takie działania będą naszą świętą mądrością godną uczczenia Hagii Sofii?

Świat chrześcijański, tak jak papież Franciszek widzi to inaczej. Moje odosobnione spojrzenie zostawiam do dyskusji.

 

Korzystałem z: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hagia_Sophia

comments

1 people reacted on this

  1. Chciałbym tylko jedno wiedzieć,
    czy w związku z zamianą Hagia Sophia z muzeum na meczet, pozostałości dawnych fresków i mozaik zostaną na nowo zatynkowane?
    Bo jednak nie przystoi, by meczet był zdobiony wizerunkami.
    Czy może znaleziono jakieś salomonowe rozwiązanie problemu?

Leave a Comment