Posted on: 14 marca 2013 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 1

Wybrano papieża. Ucieszyłem się. Sprawowałem Eucharystię. Dodałem i skomentowałem kilka postów na facebook’u. Żeby nie ulec „papomani”, postanowiłem wybrać się na basen. Pływanie – w moim skomplikowanym przypadku – zawsze dobrze wpływa na myślenie. Pływając, jestem sam, mam czas na refleksję, myśli same cisną się do głowy i przenikają całego człowieka, niczym woda, w której jest zanurzony.

Wyszedłem z domu. Zewnętrzny świat w niczym się nie zmienił. Nic nie wskazywało, że jest nowy papież. Zanim dotarłem na basen, na skrzyżowaniu Colebrooke Row z Elia St zobaczyłem taksówkarza, który wyciągał antenę ukrytą w błotniku typowej, starej londyńskiej taksówki. Pełen ideałów i mobilizowany euforią, podszedłem i zapytałem, czy wie, że jest nowy papież. Odpowiedział, że dla niego „to nic nie znaczy, bo jest taksówkarzem w Londynie, a nie w Rzymie”. Fakt, on na tym nic nie zarobi.

Papież jest potrzebny światu, czy świat papieżowi? Kościół jest potrzebny światu, czy świat Kościołowi? Bóg jest potrzebny światu, czy świat Bogu?
Świat, który systematycznie jest pozbawiany autentycznych, trwałych i naturalnych wartości, mimo wszystko jednak tych wartości potrzebuje i wciąż szuka. Poruszenie spowodowane abdykacją Benedykta XVI – „przecież papieżem jest się niezmiennie, do śmierci”; sześć tysięcy akredytowanych dziennikarzy w Watykanie – żadne inne wydarzenie nie wzbudza tyle emocji, co konklawe. Dlaczego? Tylko i wyłącznie jest to teatralne przedstawienie z nutą tajemniczości? Nie wydaje się… Tysiące postów na facebook’u… Tysiąc „lajków” profilu papieża Franciszka na minutę; miliony ludzi przed telewizorami… Miliony w internecie… Świat potrzebuje papieża, czy papież świata? Papieża, który nie jest ani młody, ani silny, ani zdrowy. Taki papież nie odpowiada kryteriom, którymi rządzi się świat. Czy ja – ksiądz – potrzebuję świata, czy raczej świat potrzebuje mnie?

Wydarzenia ostatnich godzin pokazują, że jednak świat potrzebuje i papieża, i Kościoła, i Boga. Ale też papieżowi potrzebny jest ten świat, Kościół jest dla tego świata, Bóg ten świat stworzył. Przenikają się te rzeczywistości. I jako ksiądz potrzebuję tego świata, ale też ten świat mnie potrzebuje. Nie możemy na świat się obrażać. Musimy być sobą, takimi jakimi stworzył nas Bóg – prawdziwymi, szczerymi, autentycznymi. Od Boga wychodzimy i do Boga wracamy. Bóg o świecie pamięta. Wyrazem tej pamięci i troski jest wczorajszy wybór kardynałów. A potwierdzeniem słowa z wczorajszego pierwszego czytania: „Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi (…). Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. (por. Iz 49,8-15).

W świecie nie trudno dostrzec obecność Boga. Żadnych trudności nie miał z tym Biedaczyna z Asyżu – św. Franciszek. Zapewne 266 Następcy św. Piotra również to problemu nie sprawi. Potrzeba tak niewiele – patrzeć nieco dalej i szerzej, niż tylko na własny „taksówkarski interes”. Język tego świata (i nie tylko) – jak pokazuje nowy papież – jest też językiem Kościoła. Bracia i Siostry, dobry wieczór…

comments

1 people reacted on this

  1. Dziękuję za ten tekst. Życzę nowemu papieżowi, żeby udało mu się odnowić Kościół, tak jak jego patronowi,
    św. Franciszkowi z Asyżu.

Leave a Comment