Uważność i wycofanie swojej osobowości jest warunkiem dobrej reporterskiej rozmowy, powiedziała Katarzyna Kubisiowska na spotkaniu Kawiarenki Klubu „Tygodnika Powszechnego” w Warszawie. Kobiety są w tym zdecydowanie lepsze, bo potrafią skupić się na drugim człowieku, dodała.Z wieloletnią dziennikarką „TP” rozmawialiśmy o książce „Szaflarska. Grać aby żyć”, ale nie mogło obyć się bez rozmowy o jej licznych wywiadach pojawiających się na łamach pisma. Zdradziła nam sekrety swoich przygotowań i podejścia do rozmówców. Jak powstaje pomysł? Zbiera dokumentację, robi notatki, tworzy szkielet, mapę rozmowy, by skonfrontować to z tym, co mówi jej bohater, i czym nie raz potrafi zaskoczyć. Ważne są szczegóły. Pierwsze pytanie powinno być krótkie, a kolejne? Najlepiej, by dotknięciem pobudzały do mówienia, powodując coraz większe zbliżenie, docieranie do sedna. Najlepiej „iść za rozmówcą”, bo okazuje się to ciekawsze niż jakakolwiek założona wcześniej koncepcja rozmowy. Czasem wystarczy jedno spotkanie, a czasem trzeba je powtarzać, by potem już tylko pisać, pisać.

Inaczej pracuje się nad wywiadem/rozmową, a inaczej, oczywiście, nad biografią, i nie ma jednej metody. Jedne biografie opierają się na silnej dokumentacji: materiałach, listach, pamiątkach, a inne, z barku takowych, powstają na bazie rozmów, relacji, ludzkich historii, wspomnień i udokumentowanej pracy. Np. pracy aktorskiej tak jak ta o Danucie Szaflarskiej.

Po wielu latach pracy dziennikarskiej łatwiej rozumie się zgromadzony materiał i wystarczy dla niego stworzyć formę, powiedziała dziennikarka, bo tak identyfikuje się Katarzyna Kubisiowska i podkreśliła, że taka zawodowa identyfikacja ma dla niej znaczenie.

Biografię Danuty Szaflarskiej złożyła z wielu elementów: wspomnień członków rodziny, bliskich, ich historii, z reporterską dokładnością zrobionych opisów ludzi, którzy przewijali się przez życie artystki, sylwetek aktorów, reżyserów, ludzi teatru i kina, anegdot i opisów zdarzeń z życia bohaterki i jej kariery. Powstał nie tylko portret artystki, ale i portret jej środowiska i epoki.

Historia życia Danuty Szaflarskiej to pierwszy element tej składanki. Dzieciństwo, odzyskanie wolności, dziedzictwo kultury i języka, w którym się chowała, pierwsze życiowe porażki, śmierci, utraty, trauma wojenna, powstańcze wspomnienia, ludzie w jej życiorysie, małżeństwa, trudy macierzyństwa, ale przede wszystkim sztuka — granie, by żyć. To, co najważniejsze w karierze artystycznej wielkiej aktorki związane było z przeżyciem wojennymi, zarówno filmy nagrane tuż po wojnie, jak i te nakręcone po wielu latach.

Na spotkaniu mówiliśmy o reporterskich wstawkach, które autorka biografii umieściła w tej historii, o ludziach teatru i kina, portretach aktorów, szczególności tych, którym okupacja połamała aktorskie życiorysy. To bardzo ciekawe elementy tworzące tło niezwykłego życiorysu Szaflarskiej. Zwracaliśmy uwagę na sposób opisania zdarzeń historycznych i społecznych i geograficznego usytuowania tego życia, bo mamy tam i Wilno, i Kraków i ukochaną Warszawę w jej chwale, upadku i odrodzeniu.

Ludzie byli zawsze integralną częścią życia Aktorki. Do nich kierowała swoją sztukę i oni odkrywali jej niezwykłość.
Szaflarska „musiała” tak długo żyć, by spotkać takich ludzi jak: Dorota Kędzierzawska i Grzegorz Jarzyna, otwartych i mądrych, umiejących dojrzeć w niej  aktorkę bardzo współczesną, docenić jej oszczędną grę, wykorzystać umiejętność bycia na scenie, młodość umysłu, mówiła Katarzyna Kubisiowska, opowiadając nam o spotkaniach i rozmowach, jakie z nimi przeprowadziła.

Jak już powiedziano, dla Szaflarskiej najważniejsza była sztuka, umiejętność postawienia na siebie, dokonywała wyborów, w których wygrywało aktorstwo. Oszczędne środki wyrazu, nie przerysowywanie, nie nadużywanie, granie sobą, „nie udawać, nie grać”, przytacza autorka biografii słowa swojej bohaterki, ale „musi być gong” – czar i magia. Uwodziła ludzi z różnych pokoleń, nie szantażowała uczuciami, porywała autentycznością, świeżością duszy i umysłu. Dzięki swojemu zaangażowaniu w pracę pokonała depresje po przeżyciach wojennych i pozostała sobą do końca długiego życia. Charakter miała mocny, jak każdy artysta, była szczera i żyła z pasją.

W dalszej części spotkania rozmawialiśmy o stosunku Szaflarskiej do Kościoła, do wiary, o postaci Jerzego Popiełuszko, o cudach i aniołach, śmiechu przez łzy i wzruszeniu ludzką dobrocią.

Na końcu wróciliśmy do tematu warsztatu pisania biografii, do problemów autoryzacji, różnorodności sposobów dostępu do rozmówców, ograniczeń, jakie ci nakładają na biografa. Dowiedzieliśmy się, jak zdobywa się materiały i jak one budują książkę. O uczciwości dziennikarskiej i sekretach reporterskich. O rzetelności przedstawiania faktów i potrzebie wrażliwości w przekazywaniu życia drugiego człowieka, i o tym, czy można pisać biografię bez zgody bohatera.  Dziennikarka mówiła nam również o tym, jaki ślad pozostawiają po sobie ludzie i jakim głosem mówią o nich inni.

To było intensywne spotkanie. Warto sięgnąć i po biografię Danuty Szaflarskiej i po kolejne Katarzyny Kubisiowskiej, które już nam zapowiedziała. Chciałoby się zakończy opowieść o naszym spotkaniu; „Kubisiowska. Pisać, aby żyć”.

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.