tu-i-teraz600

Jest zbyt wiele trosk, by wszystkim sprostać w doraźnych uwagach. Wzbiera niepokój, że niebawem przestaniemy siebie nawet słyszeć, skoro na przykład w telewizyjnych „dyskusjach” nikomu już nie przeszkadza, że wszyscy mówią naraz, a odbiorca nie rozumie ani jednego słowa. Okładamy się słowami, z których każde ma wagę maczugi, nie dbając o ostrzeżenie: „poszczególne wyrazy nie mają sensu, sens tworzy tylko odpowiednie połączenie”. Zapadają decyzje jedna po drugiej, coraz poważniejsze w skutkach, ale o tych nie chce słuchać nikt, kto zabiera głos w imię najwyższych haseł. I dlatego głuche pozostaje ostrzeżenie jednego z najpoważniejszych autorytetów, że grozi nam, zupełnie realnie destrukcja best online casino państwa prawa. „No i przegraliście” – stwierdza pogodnie dziennikarka kwitująca wyznanie o wartości, jaką dla mówiącego był trud dwudziestu pięciu lat wolności. Teraz, kto inny będzie pouczał, z najgłębszym przekonaniem i poczuciem racji, co to jest naród, prawda, Polacy, społeczeństwo obywatelskie.

Na razie chcę podziękować ojcu Tomaszowi Dostatniemu, dominikaninowi, za jego tekst „Zatroskany głos Boży. Po liście świeckiego katolika do biskupów” z sobotnio-niedzielnego wydania „Gazety Wyborczej” (22–23 sierpnia 2015). List, budzący bardzo wiele zastrzeżeń, głównie brakiem podpisu, dzięki artykułowi ojca Tomasza daje nadzieję, że nie destrukcja będzie jedynym jego rezultatem. Bo rozmowa o Kościele, jako nadziei niezmiennej nawet w najtrudniejszym czasie, nie może przepaść ani się rozsypać. To jest przecież kwestia wiary.

Komentarz Przemysława Wilczyńskiego „Rada Etyki i sąd” z „Tygodnika Powszechnego” (23 sierpnia 2015) kończy się słowami: „(…) od dłuższego czasu toczy się dyskusja o reformie Rady Etyki Mediów, nawoływała do niej m.in. (…) Helsińska Fundacja Praw Człowieka”. Nie pojmuję tej puenty, ale to kwestia na osobny komentarz.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.