Posted on: 2 września 2020 Posted by: Michał Rychert Comments: 0

Jeden z największych współczesnych znawców Pisma Świętego tak mówił o treści przepowiadania Jezusa: nie istnieje w nim żadne kazanie czy przypowieść, napomnienie czy reguła życia, która nie byłaby podporządkowana jednemu celowi. „Wszystko jest w relacji do orędzia o królestwie Bożym i w odniesieniu do tajemnicy Jego osoby”. (Rudolf Schnackenburg). Jezus nie przepowiadał siebie, ale przychodzące razem z Nim królestwo Boże. Również tajemnica Jego osoby została objawiona w relacji do królestwa Bożego.Zdumiewające jest to, jak rzadko rzeczywistość królestwa Bożego, która jest absolutnym centrum Ewangelii stanowi temat powszechnego przepowiadania. Nie mówię o wzmiankach, ornamentach homiletycznych, ale choćby o próbach, całościowego przedstawienia czym właściwe jest to, co Jezus przepowiadał i za co, oddał swoje życie.
Ostatecznie nie chodzi ani o wiedzę ani o wykład, ale o doświadczenie rzeczywistości, która może się nam objawić jeżeli damy się jej porwać, jeśli nas zafascynuje i nami zawładnie. Tak o królestwie Bożym mówią dwie przypowieści o skarbie i o perle odsłaniając jego przemożną moc.

Wzbudzenie fascynacji

W przypowieściach tych odnajdujemy ludzi, którzy natrafili na skarb królestwa Bożego przez czysty przypadek. Zwykle byli zajęci czymś innym – handlem, jednak pewnego dnia znaleźli skarb – to, o czym od dawna marzyli. Tym, co urzeka w tej przypowieści jest radość i entuzjazm wywołany fascynacją wywołaną niezwykłym odkryciem. Człowiek ów „uradowany poszedł, sprzedał wszystko” (Mt 13,44), aby nabyć ziemię, w której był ukryty skarb. Podobnie robi kupiec, oddaje wszystko, co ma, ponieważ robi interes swojego życia nabywając drogocenna perłę. Obydwaj dają się porwać przez swoje odkrycie. Porywa ich blask skarbu i drogocennej perły. Jezus wyjaśnia, że tak właśnie jest z królestwem Bożym; piękno dobrej nowiny jest jak skarb, który porywa i napełnia niewymowną radością.
Tym, co prowadzi do decyzji jest fascynacja i radość wywołana znaleziskiem. Skarb i perła mają tak wielką wartość, że niejako same przejmują władzę nad człowiekiem. Odnaleziony skarb zapanował nad znalazcami, niejako „wymusił” decyzję. Królestwo Boże nie jest tu ukazane jako ciężar, obowiązek czy ascetyczna rezygnacja wymagająca heroizmu, ale jako bogactwo i piękno wywołujące radość.

Utrata blasku

Jeżeli skarb królestwa Bożego miał tak wielką siłę oddziaływania, ludzie zostawiali wszystko i szli za Jezusem, co takiego się stało, że dziś utraciło ono swój blask, świeżość, przyciągającą moc? W przeciwnym wypadku nie mówilibyśmy o konieczności Nowej Ewangelizacji. Jak dziś mówić o królestwie Bożym, jak je przepowiadać, jak ukazać, aby innych pociągnąć?
Kiedy ostatnio serce pałało w nas, kiedy ktoś nam wyjaśniał Pisma? (zob. Łk 24,32). Przecież nie jest to doświadczenie zastrzeżone dla przeszłości. Dlaczego jednym jest dane poznać tajemnice królestwa niebieskiego, innym zaś nie jest to dane? (por. Mt 13,11). Wobec tego pytania stał sam Jezus. Przecież swoją Ewangelię kierował do Izraela, ludu Bożego wyrosłego na mesjańskich obietnicach, a nie do nieświadomych niczego pogan. Owszem spotykał się z zatwardziałością, odrzuceniem i niechęcią. Jednakże wówczas, gdy spotykał się z wiarą potrafił wzbudzić entuzjazm, olśnić pięknem, nie oratorskich popisów, ale królestwa Bożego.

Na jedną z przyczyn wskazuje Jezus: ”bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli i nie nawrócili się” (Mt 13,15). Tymi słowami Jezus opisywał tych, którzy w przepowiadanym królestwie dostrzegali zagrożenie dla swoich interesów, uczonych w prawie, którzy własne kalkulacje teologiczne stawiali ponad gadaniem Galilejczyka.

Na drugą przyczynę zdają się wskazywać sami uczniowie, którzy zwracają się do Mistrza z prośbą: „wyjaśnij nam przypowieść …” (Mt 13,36). Królestwo Boże zanim zauroczy, wzbudzi podziw, pociągnie, musi być wyjaśnione, ktoś musi odkryć i ukazać jego piękno. Co robił Jezus? Głosił i wyjaśniał przypowieści. Za pomocą prostych porównań zakotwiczonych w doświadczeniu swoich słuchaczy, ukazywał piękno królestwa Bożego. Znamy jeden taki przykład zapisany przez synoptyków dotyczący przypowieści o siewcy (zob. Mk 4,3-20; Mt 13, 1-16; Łk 8,4-14). Uwagę zwraca zwłaszcza opowiadanie przekazane przez Marka. Gdy po wysłuchaniu uczniowie zapytali Go o znaczenie roztoczonego przed nimi obrazu siewcy, ziaren i zasiewu, Jezus nie odwołał się do kolejnego abstrakcyjnego obrazu, ale mówił o konkretnych ludziach, których w przypowieści metaforycznie porównał do ziarna. W innych miejscach Ewangelii znajdziemy ich pierwowzory. To było coś więcej niż egzegeza, raczej odesłanie do doświadczeń konkretnych ludzi.

Czyż pierwowzorem człowieka, który „ułudę bogactwa” przedłożył nad poryw serca, aby pójść za Jezusem, nie był bogaty młodzieniec (zob. Mt 19,16-22)? Czy Judasz nie jest przykładem człowieka, który pozwolił, aby szatan wyrwał z niego zasiane słowo (zob. Łk 22,3)? Czy ziemią żyzną nie okazała się Maria Magdalena, która pierwsza wydała owoc, głosząc Zmartwychwstanie?

Na kolejną przyczynę wskazuje Paweł Apostoł: „Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił?” (Rz 10, 14-15). Dobra Nowina o królestwie Bożym musi być przepowiadana. Potrzeba ewangelizatorów, głosicieli, którzy nie tylko nie znudzą się Ewangelią, ale będą ukazywali jak nią żyją i jak jej doświadczają. Większość z nas jest ochrzczona, wyrośliśmy w chrześcijańskiej tradycji, od dziecka należymy do Kościoła, przez całe życie głoszone jest nam słowo Boże, a jednak nie wszyscy, a może tylko niektórzy, odczuwamy tę porywającą moc królestwa Bożego.

Jest jeszcze jeden powód, który sprawia, że tak trudno nam dać się porwać Ewangelii. Mimo rozwoju nauk biblijnych i znajomości niemal każdego detalu z tekstów świętych, wciąż brakuje pełnej panoramy królestwa Bożego, scalającej w jeden obraz mnóstwa szczegółów tej tajemnicy. Obraz królestwa Bożego jawi się przez to jako fragmentaryczny, wyostrzony tylko w pewnych aspektach, mglisty w pozostałych. Czasami znika z oczu główne przesłanie Jezusa, zamieniamy je na drobne, skupiamy się na fragmentach bez jasnego powiązania z całością. Dużo możemy usłyszeć o miłości bliźniego, potrzebie modlitwy, sakramentów, osobie Jezusa, ale bez jasnego powiązania z centralną tajemnicą królestwa Bożego.

Tak, jak niektórzy słuchacze Jezusa słuchamy i nie słyszymy, patrzymy i nie widzimy (por. Mt 13,14). W odróżnieniu od tych, którzy postępowali za Jezusem nie słyszymy, nie dlatego, że jesteśmy zatwardziali i oziębli, wręcz przeciwnie nosimy w sobie pragnienie, nadzieję, żar, a jednak nie słyszymy bo nie mamy co usłyszeć i nie wiemy co mamy zobaczyć.

Jezus królestwo Boże ukazywał jako uchwytny, weryfikowalny konkret: „niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,5), dziś tę rzeczywistość znamy raczej poprzez metafory, porównania, przypowieści, obrazy, ale nie przez doświadczenie. Jakże częstym zabiegiem homiletycznym jest wyjaśnianie przypowieści za pomocą kolejnych mniej lub bardziej prawdziwych historyjek: pewnego razu, gdzieś, kiedyś … . Pozostaliśmy na poziomie wyjaśniania przypowieści, tak jakby Kościół był pozbawiony życia i nie było możliwości roztoczyć własnej narracji wynikającej z osobistego doświadczenia królestwa Bożego. Tego czego nam potrzeba to doświadczenie. Jezus swoimi przypowieściami nie tylko roztaczał wizję, wzbudzał fascynację, doprowadzał do decyzji, ale również dawał możliwość doświadczenia, tego, czego nauczał. We wspólnocie uczniów był realizowany etos królestwa Bożego. Przypowieści o królestwie Bożym były tylko ilustracją mającą na celu unaocznić to, co się dokonywało wokół Jezusa.

„Choć zobacz”

Nawet jeżeli królestwo Boże jest przepowiadane, a jego piękno zauroczy i porwie słuchaczy i będą chcieli tego doświadczyć, zobaczyć to, co było im przepowiadane wówczas nie usłyszą zaproszenia, jakie Jezus przekazał pierwszym uczniom, najwyraźniej zafascynowanych Jego osobą: „chodźcie, a zobaczycie” (J1,39).

Czego zatem jest nam potrzeba? Przede wszystkim świadków. Zasadniczą misją Kościoła jest zaświadczyć, że społeczność żyjąca według wskazań Ewangelii pod panowaniem Boga jest możliwa. Stąd najlepszym sposobem, mogącym wzbudzić w nas zachwyt pięknem królestwa Bożego, są żywe wspólnoty, w których Kazanie na Górze, konstytucja królestwa Bożego, jest realizowana, a tym samym panowanie Boga doświadczane. W przeciwnym wypadku pozostaniemy archeologami, znawcami chrześcijańskiej literatury starożytnej, badaczami Pisma, bez żadnego odniesienia do życia.

Panorama królestwa Bożego

Jeżeli królestwo Boże nie jest dziś przepowiadane, ewentualnie jest ukazywane, w sposób enigmatyczny, fragmentaryczny, bez ostro zarysowanych konturów to dlatego, że brakuje jasności, co do podstawowych kwestii: kto, gdzie i kiedy? Spróbujmy zatem określić: czas, miejsce i protagonistów królestwa Bożego.

Czas

Egzegeci wciąż toczą spór czy królestwo Boże „już” przyszło w całej swojej pełni, czy „jeszcze nie” i w związku z tym mamy cały czas do czynienia tylko z jego „zalążkiem” (zob. KK 5). Jeżeli faktycznie jest ono obecne tylko w swojej początkowej formie, to kiedy możemy spodziewać się jego pełni? Po śmierci? Po co już dzisiaj podejmować decyzję w sprawie czegoś, co i tak przyjdzie samo? Dla Jezusa było oczywiste, że królestwo Boże już przyszło w całej swojej pełni. Bóg ze swej strony wszystko „już” podarował. Jeżeli natomiast „jeszcze nie” w pełni się objawiło, to tylko dlatego, że słuchacze Jezusa zwlekali z decyzją. Przypowieści o skarbie i perle miały stanowić wezwanie, aby wobec pojawiającej się teraz okazji podjąć decyzję. Cały skarb i cała perła już teraz są na wyciągnięcie ręki, już teraz domagają się decyzji.
Królestwo Boże nie tylko ma swój czas, ale i swoje miejsce w przeciwnym wypadku byłoby utopią, wszędzie i nigdzie, „już” i „jeszcze nie”.

Miejsce

Królestwo Boże, bywa czasami rozumiane nie jako sfera, w której Bóg sprawuje swoją władzę, ale jako fakt, że Bóg jest królem. To oznaczałoby w konsekwencji, że królestwo Boże nie ma żadnego miejsca w świecie. Bóg wprawdzie jest królem, ale Jego królowanie i tytuł jest abstrakcyjny. W Piśmie Świętym „królestwo” jest zawsze rozumiane społecznie. Miejscem, w którym królowanie Boga się objawiło była wspólnota zgromadzona wokół Jezusa. To oni dostąpili błogosławieństwa, bo mogli zobaczyć, to co dotychczas było tylko przedmiotem nadziei. Królestwo Boże potrzebuje ludu, również dlatego, że panowanie Boga jest nastawione na całość. Chce nie tylko przemienić serce człowieka, jednostkę, ale również jego relacje, a więc i społeczność, w której żyje. Ostatecznie adresatem panowania Bożego jest społeczność ludu Bożego. Miejscem,gdzie można go doświadczyć jest wspólnota, w której ludzie z wiary poddają się woli Boga.

Sprawcy

Ostatnią kwestią jest pytanie o protagonistów, a więc czy człowiek razem z Bogiem winien być postrzegany jako sprawca królestwa Bożego? Czy też królestwo jest wyłącznie dziełem Boga? Jeżeli tak by było wówczas rolą człowieka byłoby modlić się o przyjście królestwa Bożego, być w gotowości na jego przyjęcie, ale sam nie mógłby nic uczynić. Jest oczywiste, że królestwo Boże jest dziełem Boga. Jest nam już podarowane. Od tej chwili tak jak Jezus, każdy z nas jest wezwany, aby objawić królestwo Boże. Bardzo sugestywną przypowieścią wskazująca na protagonistów królestwa Bożego jest ta o talentach (Mt 25,14-30; por. przypowieść o minach Łk 19,11-27). Przypowieść o talentach opowiada o tym, że królestwo Boże może nadejść tylko wtedy, gdy człowiek całkowicie i bez reszty zaangażuje się, ponosząc najwyższe ryzyko jak bankier, który puszcza w obieg duże sumy spodziewając się wysokiego zysku.
Gdy już mamy jasność co do czasu, miejsca i protagonistów królestwa Bożego wówczas możemy stawiać pytania o to jak, w jaki sposób, za pomocą jakich metod, możemy wejść w doświadczenie królestwa Bożego? W ten sposób otwiera się przed nami kolejny temat: Etosu królestwa Bożego. Jest to temat na osobne opowiadanie.

(Korzystałem z: G. Lohfink, Czy Bóg potrzebuje Kościoła? W drodze, 2012)

comments

Leave a Comment