Autorytet władzy

a_lechowski2Uroczystość Chrystusa, Króla Wszechświata

2 Sm 5,1-3 Ps 122 Kol 1,12-20 Łk 23,35-43

Dzisiejsza liturgia słowa zatrzymuje nas nad fenomenem władzy i panowania. Izraelici na wzór innych narodów pragnęli władzy królewskiej nad sobą, choć sami niejednokrotnie byli „ludźmi o twardych karkach”. Ta pozorna sprzeczność widoczna w narodzie izraelskim, nie jest obca człowiekowi współczesnemu. Z jednej strony pragniemy autorytetu, który wskaże nam drogę postępowania, z drugiej zaś ponad wszystko, cenimy własną niezależność i wewnętrzną wolność. Niewątpliwie można by dopatrywać się wielu przyczyn tej postawy, analizując niedoskonałość naszej ludzkiej kondycji. Warto jednak dzisiaj, w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata przyjrzeć się wzorcom władzy i królowania naszego Mistrza.

Chrystus niejednokrotnie przypominał, że „królestwo jego nie jest z tego świata”, że choć „władcy uciskają swoich poddanych, to nie tak ma być wśród Jego uczniów”. Jezus również sam stanowczo przyznał, że to On jest Królem, i że mamy go naśladować, pamiętając, że „uczeń nie może przerosnąć mistrza”.

Wydawało by się, że dość nietypowy obraz Chrystusa Króla, przytacza mam dzisiejsza Ewangelia. Króla wyśmianego i udręczonego. Króla, którego tronem jest krzyż. I choć z casino online pewnością  nie chodzi o to, byśmy mieli się zadręczać i szukać cierpienia, aby móc upodobnić się do naszego mistrza, to jednak winniśmy szukać upodobnienia we wzorze królowania i władzy, która nie jest panowaniem a służbą. Posiadanie władzy jest zatem nie tyle prestiżem, co zobowiązaniem, prowadzącym do poświęcenia własnego czasu, energii i życia dla drugich. Jest dyspozycyjnością, na wzór Chrystusa, który nie tylko przygarniał dzieci, ale potrafił dostrzec potrzebujących w tłumie i dla każdego napotkanego znalazł czas.

Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość, nietrudno dostrzec, że mamy w powyższym względzie wiele do zrobienia. I to nie chodzi tylko i wyłącznie o władzę na płaszczyźnie zależności świeckiej. Zresztą może nawet zdecydowanie bardziej ta swoista lekcja królowania powinna dotyczyć władzy duchownej, bo czyż my uczniowie Chrystusa nie powinniśmy być wzorem dla tego świata?

Nie wykluczone, że gdyby choć trochę udało nam się odrobić tę Chrystusową lekcję władzy, mogli byśmy bez trudu pogodzić, to nasze naturalne pragnienie autorytetu, który wskaże nam drogę, z nasza potrzebą wolności i niezależności. Wszak taka ewangeliczna władza nie tylko się nie narzuca poprzez jakąś sztuczną siłę „autorytetu władzy”, ale przemienia serca podwładnych. Owszem jest to proces nie łatwy i długotrwały, ale czy my jako uczniowie Chrystusa powinniśmy kroczyć inną drogą, niż tą wyznaczoną przez naszego Mistrza?

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.