Posted on: 23 kwietnia 2020 Posted by: François Rosset Comments: 0
Na zdjęciu Rada Fundacji Kościelskich – jury nagrody w 1991 r. Od lewej: Krzyztof Górski, François Rosset, Jan Błoński, Andrzej Vincez, Krystyna Marek, Zygmunt Estreicher, Jacek Woźniakowski, Zygmunt Marzys, Maciej Morawski. / Fot. Archiwum Fundacji im. Kościelskich

Arystokrata w tym rzadkim choć jedynie właściwym wydaniu, to Europejczyk czujący się swobodnie w każdym obszarze (fizycznym, obyczajowym jak i mentalnym) kontynentu, władający językami nie po to, by imponować, ale w celu głębszego zrozumienia świata; to osobnik posiadający ogromną wiedzę o człowieku i jego najrozmaitszych wytworach, pozbawiony pedanterii i doskonale operujący zarówno niemieckim Witzem, angielskim witem i francuskim esprit, jako kluczami do odczarowania tragizmu naszej historii i kondycji; to rodak kochający szczególnie ojczystą kulturę, mieszkający w języku polskim z elegancją i kreatywną biegłością wytwornego pisarza i mówcy, czynnie przyjmujący odpowiedzialność za losy współobywateli i funkcjonowanie Państwa.

Z tymi zaletami i wieloma jeszcze innymi Jacek służył przez ponad czterdzieści lat w organach genewskiej Fundacji im. Kościelskich, jedynej organizacji całkowicie niezależnej przyznającej od 1961 r. nagrody literackie młodym pisarzom polskim. Do Rady i Jury Nagrody został powołany w 1966 r. jako pierwszy (długo jedyny) członek mieszkający w Polsce. Fundacja im. Kościelskich była ignorowana, bardziej niż nękana przez władze PRL, toteż Jackowi udawało się zazwyczaj, z kilkoma jednak wyjątkami, uzyskiwać pozwolenie na coroczne wyjazdy do Genewy, by uczestniczyć w zebraniu Rady i wyborze laureata lub laureatów Nagrody. W 1983 r. został mianowany wice-prezesem Fundacji, a w dziesięć lat później – prezesem. Funkcję tę pełnił ze swą wrodzoną niedościganą klasą i oddaniem do roku 2008.

Ważne było dla Fundacji i Nagrody po zniesieniu żelaznej kurtyny i powrotu Polski do europejskiej świadomości, żeby jej prezesem stał się wyrafinowany znawca od środka kulturowej przestrzeni kraju. Zresztą już od 1990 r. wręczenie Nagrody odbywało się w Polsce, a nie w Genewie jak do tego czasu. Jacek Woźniakowski jak i Jan Błoński (który dołączył do jury w 1980 r.) byli pierwszoplanowymi aktorami przybliżenia Kościelskich do Polski. A jako prezes Fundacji, Jacek prowadził uroczystości wręczenia Nagrody kolejno w Warszawie, Krakowie i Miłosławiu (przedwojennej siedzibie rodu Kościelskich w Wielkopolsce) z właściwym sobie, niepowtarzalnym połączeniem powagi i lekkości.

W roli przewodniczącego zebrań jury wykazywał także silny autorytet naznaczony stałą nutą dowcipu, czasem nawet subtelnej ironii lub autoironii. Prezesem z dużej litery był naturalnie, samym sobą, nie przez sztuczny blask tytułu. Do tekstów, do autorów podchodził z największym respektem, nawet w przypadkach, gdy omawiane utwory nie przypadały mu do gustu. Cieszył się zawsze z wyboru jury, nawet gdy nie zwyciężał kandydat przez niego preferowany, bo wyżej od swej własnej opinii cenił osiągnięty wynik debaty w gronie przez niego prowadzonym. Debaty te kochał, uczestnicząc w nich z dużym zaangażowaniem, a jedocześnie z pełnym szanowaniem przeciwstawnych opinii. Nie z suchego liczenia głosów, lecz z wypracowanych w konfrontacji ocen miał według niego wypłynąć adekwatny wybór i trzeba przyznać, że na ogół wybory te okazały się w próbie czasu jak najbardziej trafne. O spotkaniach jury i serdecznych choć niekiedy burzliwych dyskusjach pisał w 2000 r., w publikacji wydanej z okazji 50-lecia Fundacji: «To była i jak dotychczas jest cecha naszych zebrań i debat: przejęcie się robotą. Najlepiej widać to wtenczas, kiedy ktoś nie ma całkiem sprecyzowanego sądu i dzieli się najprościej wątpliwościami, wahaniami, obawą popełnienia niesprawiedliwości. W pewnym momencie – trudno – trzeba decydować: głosujemy. Może nie zawsze najmądrzej. Ale tak rzetelnie, jak tylko zdołamy. Może podobnie się dzieje w każdym jury literackim: ale ja w każdym razie cieszę się, że od tylu już lat jest mi dane być członkiem Rady Fundacji im. Kościelskich».

Młoda, obiecująca pisarka, która otrzymała Nagrodę Kościelskich z rąk prezesa Woźniakowskiego w roku 1997 jest teraz Noblistką i ważnym głosem w polskiej przestrzeni publicznej. Niemal wszyscy laureaci przeszli podobną drogę od wczesnego wyróżnienia do poźniejszego potwierdzenia talentu i dojścia do grona najwybitniejszych autorów współczesności. Czas mija i dokonuje weryfikacji. Dziś Fundacja liczy sobie więcej lat, niż przeżył niejeden jej laureat. Jest prowadzona przez trzecie pokolenie członków, którzy wobec stale i coraz szybciej zmieniających się uwarunkowań, skal wartości, narzuconych literaturze wytycznych – cieszą się możliwością opierania się na tak długiej i bogatej historii oraz na blasku prominentnych figur, które tę historię stworzyli, nadając jej bardzo specyficzne oblicze. Jednym z nich, jednym z najważniejszych był Jacek Woźniakowski.

François Rosset (ur. w 1958 r.) – szwajcarski profesor literatury francuskiej na Uniwersytecie w Lozannie, współpracujący z polskimi literaturoznawcami, tłumacz, Prezes Fundacji im. Kościelskich i przewodniczący Nagrody Kościelskich, wnuk pisarki Zofii Kossak.

Na zdjęciu Rada Fundacji Kościelskich – jury nagrody w 1991 r. Od lewej: Krzyztof Górski, François Rosset, Jan Błoński, Andrzej Vincez, Krystyna Marek, Zygmunt Estreicher, Jacek Woźniakowski, Zygmunt Marzys, Maciej Morawski. / Fot. Archiwum Fundacji im. Kościelskich

comments

Leave a Comment