stachowiakWidmo krąży nad Polską! Widmo odradzającej się endecji. W Warszawie powołano „Stowarzyszenie Endecja”. Media poinformowały o tym fakcie szeroko i w tonie dość emocjonalnym. Wiele osób, szczególnie nieco mniej wiekiem zaawansowanych, takich które z niejakim wysiłkiem kojarzą nawet datę wybuchu II wojny światowej, wzdrygnęło ramionami. O co taki szum? Endecja, sanacja, chadecja, komuż to jeszcze cokolwiek mówi?  Tymczasem inicjatywa wydaje się ciekawa, choć wymaga postawienia wielu pytań. Zadam tylko te, które dotyczą kwestii wiary i Kościoła bowiem wielu dzisiejszych kontynuatorów historycznej endecji bardzo podkreśla swój z nimi związek i oczekuje płynącego z tej strony wsparcia.

Ruch narodowy od zarania swego istnienia mocno eksponował związek z katolicyzmem, czynił to jednak w sposób co najmniej wybiórczy. Istotny był dla niego nade wszystko ten jego wymiar, który podtrzymywał tożsamość narodową. Kościół był widziany jako „instytucja narodowa”, katolicyzm zaś, jako „wiara ojców”, niezbędny składnik polskości. Prowadziło to do swoistego upartyjnienia wiary, zjawiska, które tak opisano już w latach 20-ych na łamach „Przeglądu Katolickiego”: „Identyfikacja Kościoła z narodem wiodła niestety do identyfikacji z partią uzurpującą sobie rolę jedynego przedstawiciela opinii narodowej i negowania polskości, i katolicyzmu każdego kto nie był jej stronnikiem”. Jak zatem rozumieją dzisiejsi endecy uniwersalny, ponadnarodowy, apolityczny wymiar chrześcijaństwa? Jak definiują współzależność polskości i katolicyzmu?

Dawni endecy woleli deklarować się raczej jako „katolicy” niż „chrześcijanie”. Ta pierwsza identyfikacja była bliższa ideałom hierarchii i porządku społecznego, które najbardziej cenili w Kościele.  Ewangeliczne wartości miłości bliźniego, wyrzeczenia się przemocy i niesprzeciwiania złu były odrzucane, jako „osłabiające narodowego ducha”. „Co by pan powiedział gdyby tak pana uczono zamiast tego wstrętnego Starego Testamentu w nauce religii, w szkołach zasad rzymskich?”, powiedział u schyłku życia sam Roman Dmowski. Ks. Józef Lubelski, wybitny międzywojenny publicysta katolicki nie wahał się takich poglądów nazwać  „grzechem przeciw duchowi katolicyzmu”. Zapytam więc o miejsce wywodzących się z Ewangelii zasad etycznych w koncepcjach współczesnych kontynuatorów Dmowskiego.

Czy niektóre elementy historycznego dziedzictwa endecji nie są sprzeczne z ewangelicznym duchem chrześcijaństwa, tak mocno dziś eksponowanym przez Kościół czasów papieża Franciszka?

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.