Odwiedź nas w:

Berlinie | Białymstoku | Bielsku-BiałejBrukseli | BydgoszczyChojnicachGliwicach | Grudziądzu | Kędzierzynie-KoźluKoszalinieKrakowie | Lipsku | Londonie | LublinieŁodzi | Olsztynie | OsloParyżu | Poznaniu | Rzeszowie | SłupskuSzczecinie | TarnowieTrójmieście | Warszawie | Wrocławiu | ZamościuZielonej Górze

ZOSTAŃ KLUBOWICZEM | ZAŁÓŻ KLUB | WESPRZYJ NAS!

comments

Nadchodzące wydarzenia:

  • 22 listopada 2019 08:00Oszajca i Jankowski w Kędzierzynie-Koźlu
  • 22 listopada 2019 16:30Kawiarenka Klubu "TP" w Krakowie
  • 22 listopada 2019 17:00Dyskusja o filmie „Boże ciało” Jana Komasy
  • 22 listopada 2019 18:00Dysputa "Co z tym Lutrem?"
  • 22 listopada 2019 18:00Buddyzm a chrześcijaństwo
  • 23 listopada 2019 11:00Gliwice: spotkanie z o. Oszajcą i D. Jankowskim
  • 23 listopada 2019 16:30Bielsko-Biała: spotkanie z o. Oszajcą i D. Jankowskim
  • 26 listopada 2019 17:00Problem samodzielności światopoglądowej
  • 27 listopada 2019 18:00Spotkanie formacyjne
  • 28 listopada 2019 19:00Jakobsweg – impresje z drogi szlakiem św. Jakuba w Hiszpanii
AEC v1.0.4

Sprawdź pełną listę wydarzeń.

Emocje na Zjeździe

Sumienni uczestnicy zjazdowych wydarzeń pamiętają, jak przypuszczam, okrzyki „hańba” podczas debaty „Europa obywatelska=Europa solidarna?” z udziałem Adama Bodnara, s. Barbary Chyrowicz i Jerzego Hausnera oraz buczenie po wypowiedziach Justyny Melonowskiej w dyskusji „Pękający Kościół”. Podobne emocje ujawniły się również w kończącej Zjazd wymianie myśli „Kluby jako przestrzeń dialogu”. Nie uczestniczyłem we wszystkich dotychczasowych zjazdach, ale wydaje mi się, że były to sytuacje nie mające dotąd precedensu.

Nie wiem, czy zwróciliście Państwo uwagę w jakich okolicznościach i w jakim kontekście pojawiały się takie zachowania? Otóż było tak wtedy gdy zaczynaliśmy poruszać wątek postaw wielu przedstawicieli hierarchii naszego Kościoła wobec kwestii o dużym ciężarze etycznym i „ludzkim”, gdy mierzyliśmy się z pytaniem: na ile chrześcijańscy są nasi Pasterze? „Naziemny personel Kościoła”, jak powiada ks. Adam, bywa często wyzwaniem dla wiary świeckich. „Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Engelsa, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem”, wszyscy pamiętamy te słowa ks. Tischnera. Siedząc na 6 piętrze „Herbewa” wciąż je sobie przypominałem. Tym, co nas najbardziej gorszy, przepełnia negatywnymi emocjami jest nasz Kościół. Pragnęlibyśmy aby przygarniał ludzi o różnych poglądach, orientacjach i wrażliwościach, gorszymy się gdy Jego funkcjonariusze wykazują się postawą wykluczającą poszukujących i nie normatywnych. Jeśli ktoś to nasze poczucie otwartości narusza, protestujemy, buczymy.

Wielce pocieszającą dla mnie była dyskusja w niedzielę rano, gdy wielu spośród nas krytycznie odnosiło się do reakcji na wypowiedzi Justyny Melonowskiej. Dominowało przekonanie, że przesadziliśmy, ulegliśmy negatywnym emocjom, nie potrafiliśmy skonfrontować się z inną niż nasza wizją Kościoła i świata. Tak, ja też tak sądzę, buczenie nic nie załatwia, niczego nie mówi, o niczym nie świadczy, może jedynie o naszej bezsilności. Fakt, że potrafiliśmy krytycznie odnieść się do naszych zachowań jest wielce pocieszający. Mamy zdolność do autorefleksji, potrafimy, odrzucając chwilowe emocje, poddać analizie własne zachowania. To nie jest dziś częste, to nie jest współczesna norma. Emocje wyzwolone podczas Zjazdu świadczą więc nie tylko o frustracji, ale również o zdolności do krytycznej analizy własnych poglądów i zaangażowań. Tak właśnie postrzegam istotę i wartość naszych emocji ujawnionych podczas krakowskiego spotkania.

I jeszcze jedno. Ujawniła się w rozmowach i refleksjach tęsknota do porozumienia i dialogu miedzy różnymi środowiskami katolickimi w naszym kraju. Ja też mam głębokie przekonanie, że jest w tym wymiarze potrzebne „porozumienie ponad podziałami”. Nurtowało mnie to, gdy słuchałem wymiany poglądów w debacie „Pękający Kościół”, podczas której wyzwoliło się tak wiele emocji. Nic w tym złego, dyskusja o Kościele i Jego problemach to rzecz wielce pocieszająca, ważne że chcemy o tym dyskutować, spierać się i emocjonować. Dopóki pobudza nas spór wokół Kościoła i świata, jest nadzieja. Zjazd daje ją dlatego, że budzi potrzebę spierania się w duchu „sentire cum Ecclesia” (współodczuwania z Kościołem). Gdy przysłuchiwałem się naszym emocjonalnym sporom, czułem jednocześnie głęboką potrzebę wspólnoty, także z tymi naszymi siostrami i braćmi, którzy nas irytują i męczą, bo wsłuchują się w głos innych autorytetów, np. o. Rydzyka. Chcielibyśmy wyciągnąć do nich rękę, porozmawiać, ale wiemy, że oni tego zapewne nie pragną, postrzegają nas jako odstępców i wrogów. Czy jest przestrzeń, w której moglibyśmy się spotkać?

Jeśli chcielibyśmy z nimi dyskutować, spierać się i wymieniać poglądy, zapewne nie. Zbyt wiele po obu stronach utartych stereotypów i klisz. Jest wszelako sfera, w której moglibyśmy się spotkać i stworzyć obszar zrozumienia i wspólnoty. Jest to modlitwa. Nie widzę szans na spotkanie nas i ludzi Radia Maryja w przestrzeni debaty o Kościele i świecie, skończy się to pyskówką i pogłębieniem podziałów. Co innego wspólna modlitwa, za Kościół, Polskę i świat, tak jak niegdyś modlił się Jan Paweł II w Asyżu z przedstawicielami religii świata. Zjazdowe emocje, pokazujące jak głębokie są nasze emocje, jak silne urazy wobec Kościoła i Jego Pasterzy, mogą nas przecież skierować ku własnym, wolnym od eklezjalnych ograniczeń inicjatywom. Niech Kluby zaproszą nasze siostry i braci z Rodziny Radia Maryja i innych, pozornie od nas odległych  środowisk, do wspólnej modlitwy. Niech będzie to sposobność do bycia razem, chrześcijan, katolików, bez symboli, emblematów swej przynależności. „Ojcze nasz” odmówione razem z tymi, którzy na co dzień zdają się być tak odlegli, może im i nam uświadomić co najważniejsze, a co drugorzędne.

Zjazd, który tak bardzo uświadomił nam podziały w naszym Kościele powinien jednocześnie być imperatywem dla dialogu wzmacniającego poczucie jedności ponad tymi podziałami. Ja z takim przekonaniem wyjechałem. O jedność trzeba się najpierw modlić, a dopiero później o niej debatować.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.