Angelus

ANGELUS_logoJury Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” ogłosiło listę 14 książek zakwalifikowanych do półfinału tegorocznego konkursu. W podstawowej warstwie wszystkie one realizują ideę Mitteleuropy; w humanistyce terminu odsyłającego do mitologii miejsca, przestrzeni drogiej i bliskiej sercu, odzyskiwanej i zaklinanej dzięki strzępom pamięci własnej bądź zapośredniczonej w cudzych losach, na tyle istotnej, ważnej, kulturowo nośnej, że nie zastygającej w skamielinie czasu minionego, ale wskrzeszanej i mającej swoje kontinuum w opowieści. W szczególnej odmianie opowieści, która historię uczłowiecza, tak że najmniejszy nawet wymiar istnienia, choćby marny i nieistotny przy rozdaniach kart możnych tego świata, w rzeczywistości nie ma w sobie nic z daremności, znany z zasłyszenia i przekazywany z pokolenia na pokolenie, w tym łańcuchu życia okruch, skrawek, jedno słowo, szept nawet przetrwa. Księga szeptów; Usypać góry. Historie z Polesia; Listy i powietrze. Opowiadania pograniczne; Mała Zagłada; Medgidia, miasto u kresuMoże EsteraCzytaj dalej

Harmonie Werckmeistera

Senne miasteczko, ulokowane gdzieś na Równinie Węgierskiej, nieważne, gdzie dokładnie, bo sytuacja, która się tu rozgrywa, mogłaby się wydarzyć wszędzie. Tego wrażenia nie przyćmi podany czas – mógłby tak wiele z opowiedzianej historii rozjaśnić, ale za dużo nie odsłania – cóż bowiem po tym szczególe, gdy gmach fabuły piętrzy się, a ten, kto ogląda film, jakkolwiek wspina się piętro po piętrze, czuje, że tkwi w miejscu, nieruchomieje, i jak w starożytnych misteriach bywało, z obserwatora wchodzi w rolę – oklaskującego jarmarczność wystawianą na pokaz albo zgłaszającego sprzeciw wobec tego, co totalne. Czy podejmuje decyzję o tym, w kogo się wcieli? To pytanie w „Harmoniach Werckmeistera” reżyser uwydatni. Czytaj dalej

Lisbon story

Lisbon-Story (1)Każda wymówka jest dobra, aby opisać Lizbonę –za przewodnik po mieście Pessoi niech posłużą tym razem drogocenne rękodzieła, fetysze, będące w posiadaniu Friedricha i Philipa, bohaterów filmu Wima Wendersa, alchemików zgłębiających istotę sztuki, bez reszty oddanych czarodziejstwu kinowych przeobrażeń. Czytaj dalej

Wielka cisza

wielka_ciszaW tym okresie przeżywania liturgii łatwiej uwierzyć, że „Na początku była cisza”, to z niej bowiem wyłoniły się wszystkie sensy, najsubtelniejsze tony i półtony, wielobarwna tkanina życia. Tak się jawi biblijny prapoczątek, ten czas (lepiej powiedzieć bezczas), w którym Bóg, zanim stanie się najdoskonalszym poetą, filologiem rozsmakowanym w odcieniach Słowa, przygląda się jedynie i nie ocenia, to z tego tworzywa wznosi fundament mowy. Mowa Boga wyrasta z kontemplacji  – ożywiającej i ocalającej – chcemy wierzyć, że to w Niej odbija się najmniejsze źdźbło, każda najwątlejsza myśl. Czytaj dalej

Mandarynki

mandarynki_plakat„Jesiennienie” to onomatopeiczna fraza, zapożyczona od Arnsztajnowej i Czechowicza, trochę dziś ograna, w ciemnej fazie literatury międzywojnia pełna siły i wyrazu, zapowiadała gęstnienie świata, dojrzewanie do mroków historii, w dwudziestowiecznej historiozofii  przemówiła w rozżarzeniu krajobrazu: w koszmarze wojen, i napięć narastających między narodami. Jest paradoksem, że to słowo, w którym zawarto tyle miękkości, tyle wysublimowanych brzmień świata, spośród całej dostępnej palety znaczeń starości, przemówiło barwą ognia. Zamiast stopniowego przeobrażenia, jak to na mocy praw natury bywa, kształty rzeczy płonęły, dotknięte przez nagły i wszystko trawiący żywioł. Czytaj dalej