Posted on: 24 stycznia 2016 Posted by: Jolanta Elkan-Wykurz Comments: 0

jola_elkanŁk 1, 1-4; 4, 14-21

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono.
W owym czasie:
Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich.
Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
«Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana».
Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli».

Dziś przed nami dwa zgromadzenia. Dzieli je nieco mnie niż  500 lat. Łączy je pragnienie Słowa.

Pierwsze zgromadzenie.

Jerozolima, około 100 lat od niewoli babilońskiej. Wszyscy mieszkańcy miasta: potomkowie tych, którym udało się zostać i kilka kolejnych fal przybyszów z Persji, uwolnionych edyktem Cyrusa. Świątynia odbudowana, mury miasta naprawione, mimo wielu przeszkód. Brak im jednego:  Bożego Prawa. Poprzez różne koleje losu odcięci od  religii, od obyczajów,  od tego, co spajało społeczność żydowską i nadawało jej sens pragnęli jasnych wskazówek. Na szczęście była Tora.

Zrobiono podwyższenie, żeby głos Ezdrasza czytającego Księgę Powtórzonego Prawa dotarł do każdego.

Ludzie  płakali poruszeni,  wołali w uniesieniu  Amen, Amen! Nareszcie sens wtargnął znów ich życie.  Jak odnalezione dzieci,  Izrael wrócił do Pana. Słowo  rozbrzmiewające na nowo po tylu latach ciszy, rozjaśniało ciemności rozumu i zapadało głęboko w serce.  Dopiero, gdy przyjęli Prawo, poczuli się naprawdę wolni.

Drugie zgromadzenie.

Małe miasteczko galilejskie, Nazaret, 500 lat później, synagoga, w szabat. Zebrani – mężczyźni na szabatowej modlitwie

Trwa rzymska okupacja, ale życie religijne na najwyższym poziomie, Rzymianie się do tego nie wtrącają. Świątynia Jerozolimska w pełnym rozkwicie,  Rada Kapłańska drobiazgowo pilnuje  przepisów Prawa, domy modlitwy(synagogi) w każdym miasteczku, dzieci od małego uczą się Tory i jej interpretacji. Ludzie gadają do siebie Psalmami.

Jednak  kraj jest w politycznej niewoli. Wielu czeka na Wyzwoliciela, na Mesjasza. A jeśli nie na Mesjasza, to choćby Proroka na wzór tych, którzy mówili do ludu z mocą przed laty…

I oto pojawia się Człowiek, rodak, krajan, o którym nie tylko w Galilei niesie wieść, że  naucza w mocy Ducha. Zanim przyjdzie do rodzinnego miasteczka, poprzedza go już sława proroka.

W ten szabat na Niego wypadło, aby czytał ze zwoju Izajasza. Czyta – o radości!- słowa proroka  dobrze wszystkim znane, słowa które budzą nadzieję i rozpalają serca.  Cóż powie o tym gorejącym fragmencie, jak go zinterpretuje Ten, który ponoć naucza z mocą??

Rozumiano powszechnie, że prorok mówił tu sam o sobie. Może Nauczyciel subtelnie zwróci uwagę, że  tu nie tylko o powracaniu wzroku ociemniałym, czy uwalnianiu więźniów jest mowa, ale o głoszeniu Dobrej Nowiny a przede wszystkim o  namaszczeniu przez Bożego Ducha, więc może fragment ten mówi o Mesjaszu… ach, słodyczy Słowa! Ach, pełne tęsknoty i natężonej uwagi wyczekiwanie…

I – grom z jasnego nieba. Ten Człowiek nie interpretuje, ani nie nawiązuje do uczonych. Mówi, tak z mocą mówi coś niewiarygodnego. „Dziś się to spełnia. Teraz się to spełnia. Tu się to spełnia”

Rozmodlonym w synagodze zdumienie prawdopodobnie zabrało na chwilę oddech. Jakże TERAZ-  ni stąd ni zowąd, syn Józefa, cieśli. i Miriam, ogłasza, że właśnie  spełnia się proroctwo? Co to znaczy? Jakże to TU? W Nazarecie, w tutejszej synagodze, pośród kilkudziesięciu  pobożnych mężczyzn zebranych jak zawsze w szabat na modlitwie? Ściany synagogi się nie rozstąpiły, nie zajaśniał blask, ani ogień nie spadł z nieba, obłoku też nie widać u wejścia, szumu i wichru- brak… więc JAK SPEŁNIA SIĘ TO SŁOWO? Jak się ucieleśnia na ich oczach? Jak uobecnia w tej właśnie chwili w padającym z wysokich okienek synagogi słonecznym świetle?

Wówczas, przed laty, gdy czytał Ezdrasz, lud pragnął Bożych nakazów i zakazów, bo nie wiedział, co ma czynić i jak. I dostał je, ku wielkiej radości. Wszystko było jasne i  zrozumiałe i Jerozolima odżyła.

Ale teraz, mimo, że serca pałały i wychylały się ku niezwykłej i paradoksalnej Prawdzie, która ich zaskoczyła, mimo iż nadzieja rozgrzewała i przepełniała duszę, nie było jasności, ani pewności. Właściwie, to nikt nie rozumiał. Nadzieja pragnęła wierzyć, realia odmawiały wary. Brak cudownych zjawisk przemawiał przeciwko nadziei. Toteż i reakcja słuchaczy, jak wiemy była dość rozchwiana.

A my? Czy rozumiemy? Czy wierzymy?

NO cóż, w końcu znamy cała Ewangelię od początku do samiutkiego końca, i Dzieje Apostolskie i nie tylko! Spuchnięci jesteśmy od wiedzy tych 2000 lat istnienia Kościoła, teologii, liturgii, historii religii- my wiemy. Czytamy to spokojnie, bo znamy zakończenie. Wiemy, że to On w sobie spełnia proroctwo, przyniósł wolność prawdziwą, rozerwał kajdany prawa, otworzył Izrael na wszystkie narody, objął ramionami krzyża całą ludzkość. Tacyśmy mądrzy. Tylko tamci, Izraelici nie zrozumieli i nie przyjęli…ale my? Nowy Izrael, Lud Boży, prawowici i wierzący chrześcijanie?  Wiemy.  Praktykujemy. Piątka z katechezy. Obrazeczek, stempelek,  podpis wikariusza. Pełnia samozadowolenia.

O, my nierozumni ! Głusi! Ślepi!

Każdego dnia On staje przed nami ze swoją mocą Wcielonego Proroctwa, mocą Słowa, które stało się Ciałem i rozdaje bez opamiętania ociemniałym wzrok, niewolnikom i uciśnionym wolność, głosi Dobrą Nowinę, ogłasza Rok łaski. Dziś. Teraz. Tu. Dzieje się to w ciszy naszego serca, bez chórów anielskich, płaczących obrazów, znaków na niebie i innych niezwykłości. Niezwykłością jest Sama Jego Obecność.

CZY wołamy gorąco: „Rabbuni, abym przejrzał? Czy wyciągamy spętane ręce, żeby przeciął kajdany? Czy otwieramy serca na Błogosławieństwa i wezwania do miłości? Dziś? Teraz? Tu?

Czy  wolimy raczej trzymać się danych przed wiekami praw, wypełniać je drobiazgowo, pielęgnować, otaczać czcią, nie naruszać. Pewność, stabilność, spokój, to takie kojące… tradycję trzeba szanować! Tak, jednak z czasem stać się się ona może ważniejsza od Niego, gdy pojawi się przed nami żywy…Stać się może przepaską na oczach, zasłaniającą Jego bezpośrednią  Obecność. Pozwolimy sobie ją zerwać, żeby przejrzeć?

Panie! Nie pozwól, by wygoda rutyny zaćmiła mój wzrok, zatkała uszy, zamknęła serce! Daj mi każdego dnia i każdej godziny odwagę otwarcia się na Twoją Obecność, oraz daj mi miłość, by przyjąć każdą zmianę,  każdą niespodziankę, każde wyzwanie, do którego mnie zapraszasz!

Amen 

comments

Leave a Comment