Posted on: 30 kwietnia 2018 Posted by: Michał Jóźwiak Comments: 0

W sprawie Alfiego Evansa napisano już prawie wszystko. Na oczach świata wydarzył się prawdziwy dramat – dramat w ścisłym znaczeniu tego słowa. Bo choć kierowały nami emocje i empatia, to jednak sytuacja chłopca była niezwykle skomplikowana.

Niespełna dwuletni chłopiec wbrew woli rodziców, a zgodnie z decyzją brytyjskiego sądu został odłączony od aparatury, która utrzymywała go przy życiu. Ta decyzja musiała wywołać i rzeczywiście wywołała ogromne kontrowersje. W opinii wielu komentatorów pojawiły się określenia, że sąd chce pozbawić życia Alfiego. Tymczasem intencją sądu nie było dokonanie eutanazji, jak to się często sugeruje w mediach. Postanowienie dotyczy zaprzestania uporczywej terapii na rzecz godnej opieki paliatywnej. W uzasadnieniu wyroku sędzia Hayden powołując się na opinie lekarzy pisze:

„Wszystko to sprawia, że niechętnie i smutno wyciągam jednoznaczne wnioski. To, czego Alfie teraz potrzebuje to dobra opieka paliatywna. Mam tu na myśli opiekę, która będzie utrzymywała go przy życiu tak komfortowo, jak to tylko możliwe na ostatnim etapie jego życia. Chłopiec potrzebuje pokoju, spokoju i prywatności, aby mógł zakończyć swoje życie, tak jak przeżywał je do tej pory – w godności”.

Olbrzymie emocje wzbudził fakt, że rodzice nie mogli szukać dla dziecka możliwości terapii w innym kraju. Mały Alfie stał się de facto więźniem szpitala i nie miał możliwości walczenia o życie. Pomoc i kontynuację leczenia zaproponował włoski szpital Dzieciątka Jezus w Rzymie. Lekarze z Liverpoolu przekonywali, że zarówno podróż do Włoch, jak i dalsze leczenie byłyby nieludzkie i przysporzyły chłopcu cierpienia. Rodzicie Alfiego złożyli apelację, która jednak została odrzucona. Po kilku dniach medialnego szumu ojciec chłopca wystosował podziękowania za wszelkie przejawy wsparcia, kierowane także do lekarzy liverpoolskiego szpitala, prosząc jednocześnie o uszanowanie prywatności rodziny w tych trudnych dniach.

W sprawę zaangażował się także Kościół. Sam papież Franciszek apelował o modlitwę za małego Alfiego Evansa. Specjalnie oświadczenie wydał Episkopat Anglii i Walii, który ze zrozumieniem odniósł się do wyroku sądu oraz opinii lekarzy. Brytyjscy biskupi wyrazili przekonanie, że wszyscy, którzy podejmują decyzje w tej sprawie, postępują uczciwie oraz kierują się dobrem dziecka. Episkopat zgłosił również spostrzeżenie, że publiczna krytyka lekarzy i samego szpitala jest bezpodstawna. Rezygnacja z uporczywej terapii jest przecież w pewnych okolicznościach konieczna i dopuszczana przez Kościół. – Chorego człowieka nie zawsze można wyleczyć, ale zawsze trzeba się nim zaopiekować, bez skracania jego życia, ale też bez uporczywego i zbytecznego odwlekania jego śmierci – napisał niegdyś Franciszek w liście do uczestników spotkania na temat końca życia zorganizowanego przez Światowe Towarzystwo Medyczne i Papieską Akademię Życia.

W piątek w godzinach popołudniowych specjalne oświadczenie wydała również KEP. Tutaj stanowisko jest zdecydowanie inne.

„Odłączenie go od aparatury wspomagającej pracę płuc było z punktu widzenia przewidywalnego skutku aktem zabójstwa dziecka, nie zaś dopuszczalnym moralnie i prawnie odstąpieniem od terapii uporczywej. W każdym jednym przypadku było aktem pogwałcenia jego fundamentalnego prawa do życia”.

Rozbieżność tych stanowisk wskazuje na to jak skomplikowana i niejednoznaczna może być ocena sytuacji, w której znalazł się chłopiec. Z jednej strony Kościół zawsze będzie stał po stronie życia i jego ochrony od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Dla katolików to jasne i nie podlegające dyskusji. Z drugiej strony Kościół, w nauczaniu papieży, odróżnia jednak eutanazję od zaprzestania uporczywej terapii. To, gdzie leży granica między jednym a drugim jest w niektórych przypadkach trudne do ustalenia.

W Polsce sprawa ta została uregulowana w 2011. Wtedy Polskie Towarzystwo Pediatryczne wydało specjalny podręcznik dla lekarzy, który stworzył definicje dla tych pojęć oraz opisał normy postępowania w sytuacjach ciężko chorych i umierających dzieci. Nad powstaniem tej instrukcji czuwał dr Tomasz Dangel, anestezjolog dziecięcy oraz twórca Warszawskiego Hospicjum Dziecięcego. W jej pracach brało udział wielu doświadczonych lekarzy, teologów (w tym śp. ks. Jan Kaczkowski) etyków oraz prawników. Według tej instrukcji uporczywa terapia to:

„Stosowanie procedur medycznych w celu podtrzymywania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które przedłuża jego umieranie, wiążąc się z nadmiernym cierpieniem lub naruszeniem godności pacjenta. Uporczywa terapia nie obejmuje podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, łagodzenia bólu i innych objawów oraz karmienia i nawadniania, o ile służą dobru pacjenta. (…) Intencją lekarza nie jest pozbawienie życia chorego, ale przywrócenie naturalnego procesu umierania”.

Jan Paweł II z naciskiem przypominał, że jakkolwiek „istnieje oczywiście powinność moralna leczenia się i poddania się leczeniu, […] taką powinność trzeba określać w konkretnych sytuacjach: należy mianowicie ocenić, czy stosowane środki lecznicze są obiektywnie proporcjonalne do przewidywanej poprawy zdrowia. Rezygnacja ze środków nadzwyczajnych i przesadnych nie jest równoznaczna z samobójstwem lub eutanazją; wyraża raczej akceptację ludzkiej kondycji w obliczu śmierci”.

Sprawa Alfiego Evansa była i nadal jest mocno skomplikowana. Chłopiec zmarł, a w mediach społecznościowych pojawia się cała fala oskarżeń dotycząca sędziów i lekarzy. – Łatwo tu o emocjonalne tezy (…). Tymczasem nie mamy danych, by móc samodzielnie stwierdzić, czy przypadek Evansa kwalifikował się jako uporczywa terapia, z której można, a niekiedy trzeba rezygnować. W takich sytuacjach musimy ufać lekarzom – pisze na łamach „Tygodnika Powszechnego” Artur Sporniak. Świat nie jest niestety czarno-biały, a decyzje moralne w takich sprawach są niezwykle trudne. I choć zawsze musimy stać po stronie życia, to powinniśmy też pamiętać, że wydawanie radykalnych osądów może być niesprawiedliwe.

Zapewnijmy Alfiemu jeszcze więcej modlitwy. Nie zapominajmy także o jego rodzicach, ale powstrzymajmy się przed hejtem i wyzwiskami pod czyimkolwiek adresem. W ostatnich dniach zaczęto nawet krytykować papieża Franciszka, że nie zrobił w tej sprawie wystarczająco dużo. To niczemu nie służy, a z całą pewnością nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

comments

Leave a Comment