Od wczoraj spełniamy powinność pamiętania o pierwszym września 1939 roku – 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. I od razu stało się to, co nie powinno było się stać: wydarzenia upamiętniano w dwóch miejscach – w Gdańsku i w Warszawie. Jakby jedno przeciw drugiemu. Jakby to było konieczne. A nawet więcej, jakby postawa bycia „przeciw” – podkreślana i wykrzykiwana jak najgłośniej – miała być najważniejsza. Choć jakże chętnie udajemy, że w ogóle nas ona nie dotyczy.

Czczenie pamięci trwa, ale hołd zasłużonym, jak mi się wydaje, pozostaje niewypełniony. Pamięć o tych, którzy polegli walcząc o wolność swojego kraju, wciąż bowiem nie została na tyle przyjęta, by zlikwidować przynajmniej na czas takich uroczystości różnorakie podziały. Wszystkie szwy, doraźne i różnych kolorów politycznych, widać, niestety, gołym okiem. I to jest smutne, niezależnie od wieku osoby, która to obserwuje i przeżywa.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.