Posted on: 3 grudnia 2011 Posted by: Hubert Rabiega Comments: 2

W wypowiedziach duszpasterzy Kościoła znajduję często kościół-strukturę urządzony i administrowany dokumentami/konsytucjami/zarządzeniami w systemie naczyń wertykalnie i horyzontalnie połączonych. Kościół jest mimo wszystko silny według reguł tego świata. Duża, globalna instytucja.

Pozostaje we mnie – członku świeckim Kościoła – jednak osobisty niedosyt i osad pragnienia Kościoła-kainonii, Kościoła-łodzi z Mądrym Rybakiem, gdzie jest miejsc wiele. Bo Kościół to nie kolejna aktywność obywatelska w stowarzyszeniu lub korporacja z globalną superstrukturą. To znajdę gdzie indziej, ale gdzie indziej nie znajdę tego, co w Kościele.

Fundament Kościoła – Bóg-Człowiek – do dziś napina nerwy psychiki pokoleń. Mistrz z Nazaretu krnąbrnie i wbrew społecznej etykiecie nie bał się pokazywać ze skorumpowanym chciwcem-celnikiem, z (pewnie wyśmiewaną) rozwódką, rozmawiać z zadufanym pyszałkiem-uczonym, stanął publicznie w obronie puszczalskiej. Mam obawę, że dziś miałby On kłopoty z powodu takiej ekstrawagancji z niejedną instancją Kościoła.

Dialog w Kościele: między świeckimi, duchowieństwem, hierarchią to naturalną koleją rzeczy możliwość także zajęcia pozycji tak afirmującej jak krytycznej. Idealnie, gdyby zawsze nam – członkom Kościoła – wychodziła krytyka z miłości. Nie zawsze wychodzi.

Kościół – a w nim ja – potrzebuje w sobie odnowy w sposobie dialogu wewnętrznego, czyli po prostu zmian. Zmiana w Kościele – jak każda inna na planecie ludzi – jest zmianą tylko o tyle, o ile zachodzi tak naprawdę w emocjach poszczególnych wiernych i duchownych. Nasze emocje to silny i powolny słoń, który woli chodzić wygodnymi, znanymi ścieżkami niż uczyć się czegoś nowego – stare nawyki dają poczucie bezpieczeństwa. Nie ma co za dużo ufać w omnipotencję intelektu, który weźmie w karb emocje i brawurowo wyuczy nowego postępowania. Do końca nie okiełzna. O emocje w zmianie trzeba zadbać: o emocje biskupa, księdza,  kobiety czy mężczyzny. Wtedy możemy dokonywać zmian w dialogu wewnątrz naszego Kościoła. A zmiana ma 4 fazy: na początku zaprzeczanie, dalej opór, potem eksperymentowanie i – na końcu – zaangażowanie w nowe bukłaki dialogu.

Wszyscy jesteśmy kapłanami i za rzadko to słyszymy od naszych proboszczów. Poczulibyśmy się wtedy, jako świeccy, może bardziej gospodarzami swoich parafii, a mniej konsumentami sakramentów i nabożeństw. Każdy członek Kościoła ma kompetencję teologiczną, żeby mówić o swoim Stwórcy, ale my, świeccy, nie mamy poczucia pewności w sobie, by nie bać się mówić o Bogu i Kościele jaki znamy. Stężenie pouczeń i pryncypialnych wskazań w dialogu toczonym publicznie wewnątrz Kościoła może nas onieśmielać do zabrania głosu bez obaw o to, że usłyszymy wykluczające epitety pod swoim adresem.

Warto sobie powtarzać przypomnianą zasadę Kościoła wieków średnich, którą na łamach „Tygodnika Powszechnego” (49/2011) przywołał ks. Tomas Halik: w rzeczach istotnych jedność, w innych wolność, we wszystkich miłość. Zgadzamy się, prawda? No tak, po raz kolejny się zgadzamy. Szkopuł tylko w emocjach.

W ramach tematu: „Kościół: wspólnota bez dialogu?” polecamy następujące artykuły:

Dialog, który prowadzi do prawdy – rozmowa z abp. Henrykiem Muszyńskim

Kościół: wspólnota bez dialogu?

Postawmy na dialog

Dawny kształt dialogu. O wymianie myśli Kardynała i Redaktora słów kilka.

Ankieta nt. dialogu w Kościele

Dialog w Kościele – lubię to!

Dialog to nie dialogolatria

Wsłuchać się w głos młodości

comments

2 People reacted on this

  1. To , niestety szkopuł czasem nie doprzeskoczenia, szczególnie, gdy emocje są pokrecane. Te najbardzie atakiwstyczne: lęk i wynikająca z niego agresja. Znów od nowa i zawsze: Nie lekajcie się!
    Ale tez ten, co ma jaka taką świadomośc swich emocji niech uważa i porządkuje codziennie i zawsze.
    Może początkiem jest dialog z samym sobą, rozumienie siebie, pogodzenie sie z sobą. Tak umecnieni-zemy dialogowac spokojnie
    A co do świeckich i ich kapłaństwa- jest cała masa „cichych” kapóanów, kobiet i męzczyzn(tu nie ma podziału na płeć), którzy robia czasem to, na co proboszczowi i wikariuszo już nie starcza sił ani czasu…może to tez jest dialog- cicha, trudna praca tam, gdzie trzeba

Leave a Comment