O „upomnieniu” raz jeszcze

Ja też nie mogę przestać myśleć o Piotrze Szczęsnym i akcie, którego dokonał. Przede wszystkim dlatego, że jego czyn wystawia moją wiarę, moje sumienie, mój osąd rzeczywistości na ciężką próbę, próbę której nie jestem w stanie sprostać. Czytając reakcje czytelników na mój tekst „Czas na upomnienie dla Franciszka” zrozumiałem, że właśnie sprawa reakcji na ów akt samospalenia budzi największe kontrowersje i stała się zapewne ostateczną przyczyną interwencji przełożonych ks. Adama.

Napisał on w TP: „Dawno minęły czasy, w których Kościół jednoznacznie potępiał każde odebranie sobie życia. Rozwój wiedzy o człowieku sprawił, że do tragedii samobójstwa Kościół podchodzi dziś z wielką ostrożnością. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że „nie do nas należy osąd człowieka, zostaje on w rękach Boga. Nie można mówić, że ktoś, kto odebrał sobie życie, został potępiony. Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie” i dodał cytując wiersz Jarosława Mikołajewskiego: „Chcę dodać, że formę pańskiego sprzeciwu uważam za najbardziej ze wszystkich szlachetną…” Tutaj leży zapewne sedno wątpliwości, które wzbudzić musiały, w wielu ludziach szczerze wierzących, słowa ks. Bonieckiego. Przyznam, że sam nie jestem od nich wolny. Nie, Piotr Szczęsny nie był chory psychicznie. Każdy kto wie cokolwiek o depresji, rozumie, iż ludzie nią dotknięci widzą świat często w sposób klarowniejszy, ostrzejszy, wyzbyty iluzji i samooszukiwania niż my, tzw. „zdrowi psychicznie”. To odbiera im nadzieję, popycha do czynów desperackich, ale równocześnie czyni ich naszym sumieniem, przypomina o tym co chcielibyśmy zepchnąć do podświadomości. Bo przecież trzeba żyć, tu i teraz, jakoś się przystosować… Jednocześnie akt samobójstwa pozostaje wyzwaniem dla wiary i moralności chrześcijańskiej, akt pozbawienia się życia, które jest darem Boga, nie może być przecież pochwalane. No tak, ale cóż począć z tymi, którzy w swym autonomicznym sumieniu uznają taki czyn za „oddanie życia za przyjaciół swoich”? Papież Franciszek powiada, co prawda w odniesieniu do innej kwestii etycznej – powtórnych związków małżeńskich osób rozwiedzionych: „Każdy związek stanowi przypadek sam w sobie, a więc powinien być rozpatrywany w kontekście konkretnej historii, przebytej drogi życiowej i duchowej. […] Stąd obiektywna trudność lub wręcz niemożność ustalenia ogólnej reguły czy normy o charakterze kanonicznym”. Jestem przekonany, że te słowa mogą znaleźć zastosowanie również dla czynu Piotra Szczęsnego.

Inną kwestią jest, czy należy ów czyn opatrywać komentarzem: „formę pańskiego sprzeciwu uważam za najbardziej ze wszystkich szlachetną”? Tym bardziej wzdragam się przed słowem „bohaterstwo”, którego użył ks. bp. Pieronek. Boję się, że mogą one zaowocować zjawiskiem, które nazwano niegdyś „werteryzmem”. Ludzie wrażliwi, szlachetni, pozbawieni ironicznego dystansu do rzeczywistości a czasem po prostu niestabilni psychicznie mogą ulec atmosferze, w której odebranie sobie życia jest pochwalane przez tak wiele autorytetów. My dyskutujemy, retorycznie wyostrzamy ocenę rzeczywistości, formułujemy apokaliptyczne sądy a później wracamy do domu i odprężamy się przy kieliszku wina. Ludzie tacy jak Piotr Szczęsny nie mają dystansu, nie potrafią rozdzielić publicystycznej retoryki od realnego życia, przejmują się każdym słowem i gestem, są boleśnie nieobojętni. Pewnie są najszlachetniejsi z nas, choć jest to szlachetność godna podziwu, ale nie naśladowania. Tak interpretuję pogląd ks. Adama wyrażony w jego ostatnich wypowiedziach i uważam, że minimum dobrej woli pozwala tak je rozumieć. Jednak winniśmy wszyscy traktować tragedię „szarego człowieka” z najwyższą delikatnością, starać się o niej mówić tak aby nasz sąd i nasze wątpliwości zostały wypowiedziane, na ile to możliwe, bez uproszczeń i emocji.

comments
Paweł Stachowiak

Paweł Stachowiak

historyk i politolog, wykłada na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu. Zajmuje się najnowszą historią Polski, problemami pamięci zbiorowej i polityki pamięci, a także funkcjonowaniem Kościoła w życiu publicznym. Członek Klubu "Tygodnika Powszechnego" w Poznaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.