Cynizm czy racja stanu?

Nie jestem specjalistą w dziedzinie prawa międzynarodowego, nie potrafię profesjonalnie wypowiedzieć się w kwestii ewentualnych odszkodowań niemieckich dla Polski, chciałbym jednak przyjrzeć się problemowi z innej nieco perspektywy.

Zastanówmy się najpierw, czy Polska otrzymała po II wojnie światowej stosowną do swoich strat rekompensatę? Jeśli dokonalibyśmy realnej kalkulacji, zapewne nie. Warto jednak wziąć pod uwagę perspektywę szerszą aniżeli tylko materialna. Powojenne Niemcy przeżyły głęboki proces refleksji i zmian, przepracowały i przezwyciężyły swoją przeszłość, stały się wzorcowym przykładem państwa demokratycznego i społeczeństwa obywatelskiego. Wiele moglibyśmy się od nich nauczyć.

Każdemu, kto chciałby poznać dzieje tej niełatwej walki o zerwanie z niechlubną przeszłością polecam świetną książkę prof. Anny Wolff Powęskiej: „Pamięć – Brzemię i uwolnienie. Niemcy wobec nazistowskiej przeszłości (1945–2010)”. Dziś to nie są już Niemcy, które można by obciążać jednoznaczną odpowiedzialnością za nazizm i jego zbrodnie. RFN wielokrotnie po 1989 r. okazywała naszemu krajowi pomoc w realizacji najbardziej dla niego żywotnych interesów, była adwokatem Polski w Unii Europejskiej, wspierała nasz akces do NATO. Nawet, jeśli uznamy, że wynikało to po prostu z kalkulacji polityki realnej to przyznać musimy, iż wynieśliśmy z naszych relacji z zachodnim sąsiadem więcej korzyści aniżeli strat. Dziś, biorąc pod uwagę kwestie polityczne, ekonomiczne, społeczne etc., wszystko winno nas skłaniać ku wielkiej dbałości o kształt wzajemnych stosunków.

Nie chce mi się wierzyć, aby obóz rządzący dziś Polską tego nie dostrzegał. Dlaczego zatem pojawia się w ostatnich dniach ta fala antyniemieckiego resentymentu, komu i czemu ma służyć, jaką potrzebę realizować? Wielu obserwatorów naszej politycznej rzeczywistości zauważyło już wcześniej, iż nasz kraj nie prowadzi od pewnego czasu polityki zagranicznej, prowadzi jedynie politykę wewnętrzną, wszelkie działania na forum międzynarodowym podporządkowując wymogom walki o utrzymanie rządu dusz i władzy w Polsce. Sądzę, że ta wymierzona w Niemcy retoryka ma przede wszystkim właśnie takie cele. Ma zmobilizować własny twardy elektorat w podświadomości którego ciągle obecny jest strach i niechęć wobec Niemiec. Trzeba odnowić figurę wroga, która zjednoczy wierne zastępy wokół tych, którzy potrafią go zidentyfikować i zwalczyć. Ostatnio taką rolę zaczęli spełniać uchodźcy, kto wie jednak czy Niemcy nie są w niej lepsi, lepsi bo głębiej zakorzenieni w wyobraźni starszego i średniego pokolenia. Całe nieszczęście w tym, że owo dążenie do wzmocnienia własnych szeregów odbywa się za sprawą działań stojących w sprzeczności z polską racją stanu, która wymaga od nas solidarności z Unią Europejską a zatem również z Niemcami.

Mamy w Polsce kłopot z racjonalnym formułowaniem owej racji, ciąży nad nami bowiem brzemię historii. Jej romantyczny paradygmat, absolutyzujący pojęcie suwerenności, przedkładający wymiar świadectwa nad realny bilans sił i możliwości, skłania nas niekiedy ku podejmowaniu działań nierozsądnych, choć zapewne moralnie uzasadnionych. Za wszelką cenę pragniemy wstać z kolan, nawet jeśli wcale nie klęczeliśmy. Jakże łatwo zagrać na naszych kompleksach, zasugerować, że obcy nas lekceważą i oczerniają. Dobrze abyśmy nie dali się zwieść. Tu nie idzie o realizację polskich interesów ani o pozycję naszego kraju, tu idzie jedynie o interes wewnątrzpolityczny, o budzenie lęków i wrogości, które zdawały się być już przezwyciężone. Niszczona jest w ten sposób spuścizna J.Turowicza, S.Stommy, W.Bartoszewskiego, kard. B.Kominka i T.Mazowieckiego, marnowany wysiłek architektów pojednania polsko – niemieckiego, ludzi szlachetnych, prawdziwych chrześcijan.  Cynizm, wskrzeszający i wykorzystujący upiory przeszłości, przyniesie realne szkody Polsce i Polakom.

comments
Paweł Stachowiak

Paweł Stachowiak

historyk i politolog, wykłada na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu. Zajmuje się najnowszą historią Polski, problemami pamięci zbiorowej i polityki pamięci, a także funkcjonowaniem Kościoła w życiu publicznym. Członek Klubu „Tygodnika Powszechnego” w Poznaniu.

One Comment

  1. Pełna zgoda z Autorem. Niemcy są naszym partnerem handlowym nr 1. Ludzie młodzi i wykształceni mogliby bardziej aktywnie zaistnieč w przestrzeni publicznej pustoszonej przez obecną cyniczną politykę podłej zmiany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.