Apel „nikczemnego i złośliwego indywiduum lub absolutnego głupca” do ks. biskupa Meringa

Podczas wczorajszych uroczystości 26-ej rocznicy istnienia Radia Maryja biskup włocławski Wiesław Mering powiedział, cytując Henryka Sienkiewicza: „Tylko nikczemne i złośliwe indywidua lub absolutni głupcy mogą porównywać nacjonalizm polski z charakterystycznym nacjonalizmem niemieckim lub rosyjskim. Nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami. Nie smagał dzieci w szkołach. Nie stawiał pomników katom. Zrodził się z bólu największej tragedii dziejowej. Przelewał krew na rodzimych i wszystkich innych polach bitew, gdzie tylko chodziło o wolność”. Jakież to proste i wymowne, zastosować słowa wypowiedziane przed ponad stu laty do dzisiejszej rzeczywistości. Jak łatwo uderzyć dziś, podpierając się autorytetem autora „Quo Vadis”, tych którzy ośmielają się mieć inny pogląd na przeszłość i teraźniejszość Polski. Jak swobodnie można manipulować cytatami stosując je do odmiennej rzeczywistości, nie zwracać uwagi na błąd ahistoryczności.

No cóż, jako „nikczemne i złośliwe indywiduum”, bo wolałbym raczej uniknąć etykiety „absolutnego głupca”, powiem: dziękujmy Panu Bogu, że obdarzył nas łaską niewoli narodowej w XIX wieku, dzięki niej bowiem możemy dzisiaj chodzić w glorii tych, którzy nie zhańbili się „smaganiem dzieci w szkołach”. Ksiądz biskup zdaje się ulegać przekonaniu, że łagodność, miłość bliźniego i tolerancja dla Innych leżą w naszym narodowym charakterze, różniąc nas od sąsiadów, którzy czyhają jeno kogo by tu wynarodowić albo zgoła życia pozbawić. Szlachetny Naród osamotniony pośród wyznawców kultu siły i przemocy.

Nowoczesny nacjonalizm, zrodzony w XIX stuleciu, często pożeniony z rasizmem i narodową megalomanią, został nam, Bogu dzięki, oszczędzony. Żadna w tym wszelako nasza zasługa. Ciekawe jak zachowywalibyśmy się wobec naszych ukraińskich, białoruskich i żydowskich braci gdybyśmy dysponowali w XIX stuleciu potężnym suwerennym państwem, które zgodnie z doktryną nacjonalizmu byłoby coraz wyraźniej „Polską dla Polaków”? Czy przypadkiem nie zmuszalibyśmy Ukraińców, Białorusinów i Żydów do tego, aby odmawiali „Ojcze nasz” po polsku? Okoliczności historyczne dały nam szansę bycia szlachetnymi, czy to nasza zasługa, czy owych okoliczności, zapytam?

Ksiądz biskup Mering mówi, a słuchacze wiadomego radia gorliwie przytakują, iż nacjonalizm polski: „zrodził się z bólu największej tragedii dziejowej. Przelewał krew na rodzimych i wszystkich innych polach bitew, gdzie tylko chodziło o wolność.” Księże biskupie, może idzie Księdzu o patriotyzm, nie o nacjonalizm! Patriotyzm jest szczerym uczuciem więzi z własną kulturą, językiem, obyczajem, wyzbytym poczuciem resentymentu wobec Innych. Apologią swojskości otwartą na świat zewnętrzny, gotową do dzielenia się naszym dorobkiem, wyzbytym przekonania, że wszyscy winni się od nas uczyć. Nacjonalizm, tak jak definiujemy go tu i teraz, jest związany z przydawaniem naszej wspólnocie narodowej szczególnych przymiotów, kreowania jej w sposób obiektywny na szlachetniejszą, wartościowszą aniżeli inne. Porzućmy złudzenia! Nie jesteśmy narodem, który w swej istocie jest szlachetniejszy niż inne. To okoliczności historyczne dały nam szansę wykreowania się na tych lepszych, sprawiedliwszych, uciśnionych. Nie czyńmy tytułem naszej chwały tego co było efektem naszej klęski! Demonstrując moralną wyższość nad Niemcami i Rosjanami zapominamy bowiem o tym, że wynika ona z naszej dziejowej porażki, braku państwowości i szans na budowę jej potęgi. Nikt mi nie wmówi, że jakaś mniemana narodowa szlachetność spowodowałaby, że w XIX-ym stuleciu, wieku nacjonalizmu, bylibyśmy jako wyjątek odporni na jego pokusy, że nie dążylibyśmy do polonizacji Ukraińców, Białorusinów i Żydów, że nie zwalczalibyśmy ich narodowych i państwowych aspiracji. Opatrzność zrządziła, iż mogliśmy obsadzić się w roli uciśnionych, ale przecież mogło być inaczej. Księże biskupie, proszę nie kreować obrazu schlebiającego naszej narodowej megalomanii. Żadna to nasza zasługa, iż w XIX stuleciu byliśmy pozbawieni możliwości podobnych zachowań jak Niemcy czy Rosjanie. Jeśli sądzi Ksiądz, iż: „nikczemnym i złośliwym indywiduum lub absolutnym głupcem”, jest ten, który zestawia nacjonalizm polski z niemieckim i rosyjskim, to proszę zaakceptować choćby zdanie papieża Jana Pawła II wyrażone w jego ostatniej książce „Pamięć i tożsamość”: „Trzeba bezwzględnie unikać pewnego ryzyka: tego, ażeby niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w nacjonalizm. XX stulecie dostarczyło nam pod tym względem doświadczeń skrajnie wymownych, również w świetle ich dramatycznych konsekwencji. W jaki sposób można wyzwolić się od tego zagrożenia? Myślę, że sposobem właściwym jest patriotyzm. Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, że uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej.”

Nacjonalizm polski przybrał formę mniej agresywną niż nacjonalizm sąsiadów dzięki splotowi historycznych okoliczności, a nie dzięki jakiejś wyobrażonej, przyrodzonej szlachetności naszego narodu. Księże biskupie, proszę, bądźmy najpierw chrześcijanami, Polakami później!

comments
Paweł Stachowiak

Paweł Stachowiak

historyk i politolog, wykłada na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu. Zajmuje się najnowszą historią Polski, problemami pamięci zbiorowej i polityki pamięci, a także funkcjonowaniem Kościoła w życiu publicznym. Członek Klubu „Tygodnika Powszechnego” w Poznaniu.

3 Comments

  1. DO
    „NIKCZEMNEGO I ZŁOŚLIWEGO INDYWIDUUM LUB ABSOLUTNEGO GŁUPCA”
    Paweł Stachowiak – Szanowny Panie
    Z nadzieją, że zechce dostrzec Pan poprzez moje słowa brata o odmiennym zdaniu, spróbuję zwerbalizować pewien dyskomfort, w jaki wprowadziło mnie coś, co spostrzegam w pana słowach jako „odwieczną walkę” mężczyzn o znaczenie i nie dotyczy to jakiejś skazy na charakterze intelektu czy wyobraźni Polaków.
    Nie oczekuję od Pana niczego, oprócz przyzwolenia na zaprezentowanie istoty odmienności. Zapraszam pana do spaceru choć przez chwilę moimi „duktami”
    Spośród kilkudziesięciominutowego kazania podczas Mszy świętej, wszedł Pan w polemikę z biskupem Meringiem, wyodrębniając cytat prezentujący pogląd Henryka Sienkiewicza sformułowany ponad sto lat temu. Polemizując ze słowami Sienkiewicza, zarzuca pan ahistoryczność Kaznodziei, gdy przypomina specyfikę polskiego patriotyzmu. Moim zdaniem nie treść wyrażona słowami jest w intencji Biskupa zasadnicza. Kaznodzieja przypominając myśl pisarza, według mnie pragnie podtrzymać na duchu współczesnych patriotów, jakże niedawno poniżonych określeniem „faszyści” dlatego, że w entuzjazmie przywiązania do Polski niepodległej wzięli biało-czerwone sztandary w dłonie i śpiewali patriotyczne pieśni. (I proszę, niech Pan nie dołącza do tych, którzy namiętnie podkreślają, że istniały hasła prowokujące i radykalne.) Dla mnie naczelne hasło MY CHCEMY BOGA potwierdza dobrą wolę organizatorów a tylko ja wiem, jak moje pragnienie życia po Bożemu odbiega od wymarzonego ideału samego siebie. A cóż dopiero może się wydarzyć w gromadzeniu około stu tysięcy ludzi.
    Maszerowały osoby, które potem zostały obrzucone poniżającym, pogardliwym, strasznym epitetem. Znaczenie tego epitetu opływa krwią milionów zamordowanych w drugiej wojnie światowej. Miliony Polaków padło ofiarą zbrodniczej pychy, pogardy dla życia.
    Dlatego właśnie, że tak jednoznacznie spostrzegam krzywdę, jaką uczynili niektórzy ludzie tym, którzy pragnęli świętować w aurze MY CHCEMY BOGA, Biskup Mering wykorzystał słowa H.Sienkiewicza. One istotnie różnicują nasz patriotyzm katolicki od okrutnie bezwzględnych nacjonalizmów.
    Pobożność większości Polaków z jej cechą MARYJNOŚCI redukuje znacznie możliwość zachowań z repertuaru zbrodniczego nacjonalizmu. Ryzyko istnieje zawsze, natomiast pogłębianie wiary w sens Miłości – co jest istotą Kościoła misyjnego – było podstawowym celem Mszy świętej, stanowiącej akt Tajemnicy Bożej Obecności (Emmanuel).
    Zakładam najszlachetniejszą intencję Kaznodziei. Dobrze mi jest słuchać słów Biskupa, którego nawet przez chwilę nie podejrzewałem, że mówi do Pana, jako „głupca”. Lubię kazania księdza biskupa Wiesława Meringa.
    Ostatnie zdanie niech będzie znakiem, że nie chcę prowadzić z Panem polemiki. Ośmieliłem się jedynie poinformować, że mam odmienne zdanie.
    Czy zechce Pan zauważyć swoje manewry ahistoryczne, gdy buduje Pan argumentacje – „Co by było gdyby”?
    Z nadzieja, że nie skrzywdziłem Pana żadnym słowem i z zapewnieniem dobrych intencji – katolik z korzeniami poznańskimi – Jerzy Binkowski

  2. Cieszę się z tego komentarza Pana,ja też w Poznaniu studiowałem w A.M. [1953-1958] a należę do Klubu Tygodnika Powszechnego w Zielonej Górze,przesyłam serdeczności.

  3. Brawo,brawo Panie Pawle swietna reakcja z ripostą dla Ks.Biskupa,który już nie pierwszy raz stara się pouczać Polaków „ekstraordynaryjnie”. Nie mogę się nadziwić?…dlaczego to czyni,przecież ma wykształcenie,które powinien wykorzystać dla DOBRA POLSKI.Przez 6 lat byłem na Syberii,potem u XX Salezjanów nadrabiałem naukę,ale to byli inni nauczyciele!!!!Dziękuję Panu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.