Posted on: 23 stycznia 2018 Posted by: Barbara Niedźwiedzka Comments: 0

W sobotę, 20 stycznia w krakowskim Klubie „TP” zaczęliśmy wspólnie przypominać sobie opublikowany w 1992 r. Katechizm Kościoła Katolickiego. Sugestia rzucona na zjeździe klubów we Wrocławiu przez księdza Andrzej Perzyńskiego, aby więcej pracować nad duchowością, i że na początek za kanwę do tej pracy mógłby posłużyć wywiad Jacka Żakowskiego z księdzem Józefem Tischnerem „Tischner czyta Katechizm”, została wcielona w życie.

Przyszło kilkanaście osób, które chciały o duchowych sprawach porozmawiać, równocześnie przypominając sobie, na czym polegała odnowa zasad wiary i moralności, które są jakby kręgosłupem chrześcijanina – katolika. Może przy okazji uda się zdiagnozować jakieś zniekształcenia, odszukać zbyt luźne kręgi, spojrzeć na kręgosłup przy użyciu współczesnej aparatury i w nowych uwarunkowaniach? I tych ogólnych i tych osobistych? Może uda się, dzięki czytaniom i dyskusji, jak przez gimnastykę, kręgosłup przećwiczyć? Dla duchowego zdrowia.

Pomyślałam, że spróbuję pisać osobiste refleksje z naszych spotkań. Nie będzie to relacja z dyskusji, z pewnością nie przedstawię, ani nie odniosę się do wszystkich głosów. Będę chciała podzielić się z Państwem swoimi myślami. Być może komuś, kto nie uczestniczy w spotkaniach, te zapiski dadzą o nich jakieś wyobrażenie, a może i pobudzą do dalszej dyskusji?

Jednego, czego się obawiam to, że ponieważ brakuje mi przygotowania teologicznego, precyzyjnych pojęć, terminów, to popełnię błędy, rażące osoby lepiej w tej materii wykształcone. Proszę wybaczyć, poprawiać i komentować. Jestem tylko zwykłym kawałeczkiem kościoła, który ćwiczy.

 

Spotkanie I. Rozdział. Rewolucja Kopernikańska.

 

Ksiądz Tischner przypomina, że Sobór Watykański II (1962-65) zmienił podejście do świata naszej wiary, oddziałał na nasze wyobrażenia o tym świecie, i twierdzi, że nowy Katechizm Kościoła Katolickiego jest tej zmiany wyrazem.

Wiara w nowym Katechizmie jest sprawą między człowiekiem i Bogiem. To pojedynczy człowiek jest centrum. Jakże znajomo brzmią te słowa w zestawieniu z tym, co mówił i nasz Papież i teraz Papież Franciszek. Człowiek jest najważniejszy.

Jest przy tym z natury uzdolniony do wiary, otwarty na Boga (capax Dei). Może sam się z Nim komunikować i może pracować nad tym, aby ta komunikacja była jak najlepsza. W definicji wiary w nowym Katechizmie nie pojawia się Kościół, jako niezbędny dotąd pośrednik, „Wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela, przynosząc równocześnie obfite światło człowiekowi poszukującemu ostatecznego sensu swego życia”. Kościół w rozumieniu: instytucja, księża, hierarchia, nie jest stroną w komunikacji człowieka z Bogiem. Jest obecny, może pomagać, ale nie jest dla tej komunikacji konieczny. Jak twierdzi Tischner: Kościół w swoim nowym Katechizmie chce być bardziej dyskretny i jak najmniej przeszkadzać człowiekowi w jego relacji z Bogiem.

Czy tak się stało, czy tak jest?

Co to znaczy komunikować się z Bogiem? Otwierać się na Boga? Próbowaliśmy znaleźć na te pytania odpowiedź, opis. Nie było łatwo. Jaka jest w tym rola rozumu, wolnej woli, emocji? Czy emocje są dobre czy też przeszkadzają w tej komunikacji. Próbowaliśmy ustalić, co rozumiemy pod słowem „emocje”, „emocjonalność” w relacji z Bogiem, z kościołem. Czy emocje są przeszkodą? Czy to to samo co uczucia? Przecież Boga poznajemy sercem („Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze”), więc nie mogą być przeszkodą. Choć niektórzy poznają inaczej… właśnie rozumem i kierując się świadomą wolą. Terminy, definicje! Bez ich uzgodnienia zawsze płynie się na zbyt szerokie wody, nie można się porozumieć. Wydaje mi się jednak, że w końcu zgodziliśmy się, że mówiąc „emocje” w kontekście poznania Boga, nie mamy na myśli powierzchownego, chwilowego nastroju, ale uczucia, i to bardzo głębokie. I że te głębokie uczucia, w odróżnieniu od emocji doraźnych i płytkich, jak najbardziej mogą wieść do poznania.

W książce pada pytanie, jak bez pomocy Kościoła (Kościoła – instytucji) odróżnić, co jest dobre, a co złe? Jeszcze raz, Tischner zwraca uwagę na to na to, że wiara człowieka jest odpowiedzią na Słowo Boże i człowiek jest uzdolniony do tego aby je pojąć i na nie odpowiedzieć. Słowo jest zawarte w Piśmie Świętym, choć Bóg mówi do nas także na różne inne sposoby. Kościół – instytucja, może nam pomagać usłyszeć i zrozumieć Słowo i tym samym pomóc odróżnić dobro od zła. Może pomagać. Tylko tyle. I nie przeszkadzać.

Zmiana po Soborze z pewnością nastąpiła. Pamiętam Msze Święte odprawiane po łacinie, obowiązkową książeczkę z modlitwami, z której czytało się modlitwy własne i dość rzadkie modlitwy wspólne, po łacinie. Brak zrozumienia i poczucie sacrum. Poszłam kiedyś do jednego z kościołów w Krakowie, gdzie sprawowana jest Msza Święta w dawnym rycie, sprawdzić czy tak jest lepiej. Nie jest. Nie chcę być zostawiona w czasie Mszy Świętej samej sobie, z księdzem mruczącym niezrozumiałe modlitwy tyłem do mnie. Poczucie sacrum, metafizycznej tajemnicy, zniknęło.

Teraz bez porównania aktywniej uczestniczymy w obrzędach kościelnych. Staliśmy się ważniejszy, równiejsi, dopuszczeni, rozumiemy modlitwy, słuchamy objaśniających kazań. Ale czy nie zostaliśmy przy okazji, w inny wprawdzie sposób ale też, skrępowani zbiorowym rytuałem? Czy tak naprawdę współczesna Msza Święta daje nam więcej przestrzeni dla osobistej komunikacji z Bogiem?  Mnie, po pewnym zastanowieniu się (już działa przyzwyczajenie, że tak ma być i już) chyba brakuje tej osobistej przestrzeni, osobnego czasu, w czasie nabożeństw. Czy współczesna Msza Święta bardziej niż ta dawna inspiruje jej uczestnika do pogłębiania wiary, potem?

Dostępność Pisma Świętego. To na pewno się zmieniło. Pismo Święte. (drukowane, ale teraz też dostępne przez elektroniczne serwisy) zaczęło częściej być w naszych domach, stało się prezentem na pierwszą komunię, pojawiły się nowe tłumaczenia, wydania w rozmaitych formatach, czcionkach. Nie sięgałaby do niego chyba tak regularnie, gdyby nie e-mail, który podsyła mi codzienne czytania. Możemy chyba założyć, że jest w domach czytane jednak częściej niż w czasach naszych dziadków czy nawet rodziców.

Kazania. Po Soborze zaczęto nieporównywalnie częściej wykładać Pismo Święte wiernym gromadzącym się w kościele. Na kazanie nie można się już spóźnić. Zwykle też te kazania do czytań jakoś nawiązują. Czyli objaśniają Słowo, w zamierzeniu ułatwiają z Nim – z Bogiem kontakt. Czy zamierzenie się spełnia? Osobiście doświadczam kazań i nudnych, nic niewnoszących, i tych świetnych – dających klucz do świata Biblii. Częściej tych drugich, ale to dlatego, że mieszkam w mieście, gdzie jest ponad 130 kościołów, mogę bez końca wybierać i przebierać w kaznodziejach. I wybieram. Większość jednak wiernych skazana jest na jednego dwóch księży w swojej parafii i nie ma absolutnie żadnego wyboru. A jeżeli Ci nie mają talentów kaznodziejskich, jeżeli mają bardzo skromną wiedzę i marne wykształcenie? Czy wtedy te niedobre kazania (głoszone niezrozumiałą „kościelną nowomową”, dyscyplinujące, a nawet politykujące) są pomocą, czy przeszkodą w obcowaniu człowieka z Bogiem, w otwieraniu się na niego? Są ludzie , którzy nie chodzą do kościoła tylko dlatego, że nie chcą słuchać niektórych księży, nie rozumieją kazań. Czyli one niekiedy przeszkadzają. A kościół posoborowy, zgodnie z własnym postanowieniem, ma, jak mówi Tischner, dyskretnie towarzyszyć, „Nie przeszkadzać w działaniu Boga na człowieka i w szukaniu przez człowieka Boga”.

Może więc byłoby lepiej, żeby tych niedobrych, nieudolnych kazań po prostu nie było? Czy nie wystarczyłyby w czasie Mszy Świętej same czytania Pisma Świętego?

Wyobraziłam sobie przez chwilę, że tylko specjalnie kształceni lub z natury utalentowani kaznodzieje wykładają Pismo Święte, w czasie częstszych niż obecnie rekolekcji, od święta, to tu to tam, prowadzą spotkania biblijne.  A człowiek – podmiot uzdolniony do odbioru Boga, przez Boga samego – kiedy czuje, że potrzebuje wykładni Słowa, sam tej wykładni w swoim czasie szuka. Podczas Mszy Świętej mówiłby tylko, niczym nie przesłaniany, Stwórca. Czy tak byłoby lepiej?

Co Państwo myślicie?

 

comments

Leave a Comment