Posted on: 24 maja 2018 Posted by: Barbara Niedźwiedzka Comments: 0

Spotkanie VI. Rozdział. Dialog.

Bóg mówi do wszystkich. Takie założenie musimy przyjąć, jeżeli mamy zaakceptować wykład Tischnera o wolności człowieka w wierze, i o wierze – jako o dialogu dwóch wolnych podmiotów: Boga i każdego człowieka. Niestety, słowo „wolny” nadal mnie tu drażni. Mogę wprawdzie dla dobra dyskusji takie założenie zrobić, ale jest to założenie nietrwałe, prowizoryczne. Dopada mnie zaraz, podobnie jak Jacka Żakowskiego, i uporczywie powraca, ta sama co wcześniej wątpliwość: a co jeżeli tylko niektórzy ludzie są wybrani do dialogu z Bogiem.

W Piśmie św. znajdziemy słowa sugerujące, że tak może być. Są zresztą kościoły chrześcijańskie, które zakładają predestynację. Doświadczenie także wydaje się mówić, że nie każdy słyszy Boga. A jeżeli przyjmiemy takie podejście, nasza wolność nie jest już całkowita. Zaczyna się bowiem dopiero od momentu wybrania, od momentu, kiedy: Bóg pozwala mi się usłyszeć. Bóg mnie wybiera i nie zależy to od mojej woli. Nie jestem w tym wolna. Nawet powiedziałabym, że człowiek który wierzy jest jakoś zniewolony. Nie może nie wierzyć. A Tischner nadal wymiguje się od odpowiedzi na to podstawowe pytanie, co jeżeli człowiek Boga nie słyszy, nie widzi?

Kolejny mój sprzeciw, to sprzeciw  wobec stanowczego stwierdzenia Tischnera, że Bóg mówi tylko przez słowo: „Musi być mowa. Inaczej zamiast Boga mielibyśmy kosmos.”  Czy oznacza to, że ksiądz profesor odrzuca możliwość, że Bóg mówi przez przyrodę? Nie wiemy tego na pewno, bo znowu nie odpowiada na pytanie Żakowskiego. Skąd taki stanowczy sprzeciw? Widzenie/słyszenie Boga w przyrodzie nie oznacza przecież  panteizmu, czyli wiary w to, że Bóg jest przyrodą, jest kosmosem. Do mnie Bóg mówi przez przyrodę, przez jej piękno, także przez ludzkie dzieła. Nawet zaryzykowałabym twierdzenie że, do niektórych ludzi, w ten właśnie sposób Bóg w ogóle zaczyna mówić, w ten sposób daje znać, że jest. Sygnalizuje to najpierw przez oszałamiające piękno kwiatu, przez niebywałą konstrukcję organizmów, przez harmonię fizycznych zjawisk. Napotykając ślady Boga w ziemskim czy w kosmicznym świecie,  człowiek taki zaczyna szukać wyjaśnienia, zrozumienia tych zdumiewających śladów… w Piśmie. Może chodzi Tischnerowi o to, że nie wystarczają znaki pozostawione przez Boga w przyrodzie, do tego aby Go poznać. Bóg musi przemówić słowem, jeżeli chce z człowiekiem rozmawiać. Dialogować. Stąd Biblia, spisująca i ludzkie dociekania, i rejestrująca to co mówił Chrystus. Rozmawiając z Bogiem człowiek też musi używać słów.

A co z ludźmi, którzy Pisma św. nie znają? Niektórzy szukają Boga w innych świętych księgach i w swoich religijnych symbolach. A ludzie, którzy nie mieli, nie mają świętych ksiąg? Do nich Bóg  może mówić  chyba tylko i wyłącznie przez stworzony przez siebie świat, może jeszcze przez mówione przez innych ludzi słowo, przez tworzone przez tych ludzi materialne symbole? Tischner na razie nie chce w to wchodzić. Zakłada, że Bóg każdemu daje szansę poznać Jego Słowo, i to przez Biblię oraz przez, już w religii, stworzone symbole. To zawężenie, i unikanie odpowiedzi na kluczowe pytania, mi przeszkadza.

Ale skoro rozmawiamy o Katechizmie – księdze kierowanej do ludzi wierzących, znających, w jakimś przynajmniej stopniu, Pismo Święte., więc muszę zostawić nękające mnie, i innych dyskutujących,  wątpliwości dotyczące pierwotnej jakby wolności człowieka w wyborze drogi wiary.

Nie mam wątpliwości natomiast, co do tego, że nowy Katechizm daje wierzącemu człowiekowi nieporównywalnie więcej wolności w tym, jak z Bogiem rozmawia. A także, co do tego, że nakazując samodzielną lekturę Pisma Świętego, posoborowy katechizm kieruje każdego człowieka na jego własną, unikatową drogę poznania Boga.

comments

Leave a Comment