Posted on: 5 marca 2018 Posted by: Barbara Niedźwiedzka Comments: 0


Spotkanie III. Rozdział. Wybranie – 23 lutego 2018

Im dalej w las tym więcej drzew. Miejmy nadzieję, że będą w tym lesie polanki, ożywcze strumienie, świetliste przecinki.

Dalej rozmawiamy o wierze. Jest odpowiedzią, którą daje Bogu człowiek. Można się migać, ukrywać, udawać, że pytanie „gdzie jesteś?” zadawane przez Boga nas nie dotyczy, czyli zachować się jak nasz praojciec – Adam. A można, jak Abraham, powiedzieć „oto jestem”. Tak samo „oto jestem” odpowiedział Bogu Samuel, choć nie od razu wiedział, że to Bóg woła, tak samo odpowiedziała Maryja „oto (jestem) – ja służebnica Pańska”.

Czyli trzeba słuchać czujnie, i na wszelki wypadek odpowiedzieć „oto jestem”, czyli: słucham Cię, co masz mi do powiedzenia?

Znowu pojawia się pytanie, a co jeżeli nic nie słyszymy? Ktoś na spotkaniu złagodził moje wątpliwości (którymi dzieliłam się w poprzednich refleksjach) mówiąc: nigdy, nigdy do końca nie wiemy, co słyszą, jak słyszą i kiedy słyszą Boga inni ludzie. Nawet zatwardziali ateiści, nawet wydawałoby się wrogowie. Nie możemy tego wiedzieć, nigdy nie możemy wyrokować. Zostawmy więc niedowiarków ich drodze, i zajmijmy się sytuacją, kiedy człowiek podejmuje ryzyko wiary.

Wydaje się, że taki człowiek musi założyć, że w każdej sytuacji, która wymaga od nas opowiedzenia się, zrobienia czegoś, nie zrobienia czegoś, to właśnie Bóg mówi do nas „gdzie jesteś, czy mnie słuchasz?”, kim jesteś? co zrobisz za chwilę?, czy posłuchasz mojej nauki? Mówi to przez innych ludzi, przez zwierzęta, przyrodę, przez sytuację, okoliczności.

Pojawia się w tej rozmowie Tischnera z Żakowskim problem zła. Świat jest i dobry i jest zły. Katechizm zakłada że Bóg jest dobry, ale też mówi, że nasza wiara może być poddawana próbom. Nawet, jeżeli widząc zło świata, powątpiewamy w dobroć samego, jakoś wyizolowanego, wyobrażonego przez siebie, Boga, to nie możemy wątpić w samą Dobroć. Mówi Tischner: „dobroć ma prawo do tego, żeby dla człowieka być najwyższym Bogiem”. Czyli, nie wyobrażajmy sobie Boga „jakoś”, tylko postawmy znak równości. Bóg = Dobroć. Dobroć realizowana jest przez człowieka, dobry był Jezus. W imię dobroci możemy sprzeciwiać się ludziom, społecznościom, instytucjom. Tischner mówi, że możemy też sprzeciwiać się instytucjonalnemu Kościołowi, jeżeli nie kieruje się „dobrocią”.

Ale Kościół to nie tylko instytucja, ale, i przede wszystkim, to wierzący ludzie. Dużo mówiliśmy na spotkaniu o wierze dzięki innym. Wierzą niektórzy bliscy, kochani przez nas ludzie, ludzie którym ufamy, ludzie wewnętrznie i w swoich zewnętrznych działaniach spójni. Wierzą ludzie, którzy są/byli dla nas autorytetami, intelektualnymi, etycznymi. To także dzięki takim ludziom wokół najpierw kiełkuje, a potem rośnie nasza wiara. Myślę nie raz: nie mogę się przecież mylić, skoro Ktoś Taki wierzy! I nie raz, czuję dumę ze wspólnoty dzielenia z innymi podobnej metafizycznej wyobraźni. I to jest kościół. Tischner mówi „…Kościół to ci, co wierzą, ci, którzy mówią: „jestem”.
Mówi jednak też, że odpowiadając na pytania Boga, każdy z nas powinien czuć się wybranym, wyjątkowym, zauważonym, bo pytania te nigdy nie są kierowane ogólnie do wszystkich ludzi, do ludzkości, do społeczności, tylko zawsze – do każdego z nas osobno.

Wczoraj członkowie Klubu TP w Krakowie spotkali się z Siostrą Anną Bodzińską ze Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej z Syjonu – jedyną w Polsce Siostrą tego Zgromadzenia zajmującą się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim. Jedna siostra wśród ponad 38 milionów Polaków!!
Siostra Ania wydawała się zupełnie nie być przestraszona czy sparaliżowana tym, co się wokół nas w ostatnich tygodniach dzieje. Właśnie na nowo obudzone diabły antysemityzmu zupełnie jej nie przelękły, ani też jakoś specjalnie nie rozgorączkowały. Czułam, że ta kobieta właśnie słyszy, właśnie wie, że jest wybrana, i że całą sobą odpowiada na pytanie „gdzie jesteś Anno?”, nie przejmując się tym, jak gigantyczne realizuje zadanie. Można powiedzieć „robi swoje”. Ale właśnie chyba nie swoje, bo gdyby to był tylko jej zamysł, to musielibyśmy uznać, że jest nieracjonalna. A nie wiem jak inni, ale ja miałam odczucie wręcz przeciwne, odczucie jakiejś niezwykłej sensowności jej pracy, integralności jej osoby. Wniosła tyle światła w mroczność, duszność, powiedziałaby nawet grozę, otaczającego nas świata, tak jakby otwarła okno i wpuściła strumień świeżego powietrza. I nagle, przez chwilę przestało być duszno i groźnie. I wydało się, że wszystko można naprawiać, i że to ma sens.

Tajemnicze słowo „powołanie”. Niektórzy mają z odczytaniem swojego powołania duży kłopot, czasem przez całe życie. Może właśnie dlatego, że nie staramy się słuchać, uważnie natężać słuch. Siostra Anna opowiadała o tym, jak natężała słuch, jak szukała zrozumienia tego, co potem okazało się jej powołaniem. I jak była w tym szukaniu i odpowiadaniu wolna.

Rozdział „Wybranie”, jest też o tym o tym – o wolności człowieka w odpowiadaniu Bogu na ponawiane pytanie „gdzie jesteś?”

Bóg nie mówi: jesteś tym a tym, masz to zrobić! Bóg pyta „gdzie jesteś?”

Czy Państwo słyszycie to pytanie? Czy czujecie swoją wolność?

Barbara Niedźwiedzka

PS. Ja dzielę się moimi refleksami z lektury i z naszych spotkań, a chciałabym zachęcić Państwa do kontynuowania tu tych rozmów (przycisk „Skomentuj” jest tak łatwy w obsłudze 🙂 ). Nie zawsze przecież można szybko zebrać myśli i słowa, zwykle nie ma też dość czasu na głębsze przemyślenia. Zapewne też ciekawe myśli, riposty, wątpliwości często nie zostają w czasie spotkania wyrażone. Tu mamy do tego pole.  Barbara

comments

Leave a Comment