Posted on: 19 grudnia 2019 Posted by: Paweł Stachowiak Comments: 0

Nie wiem, czy wszyscy uczestnicy klubowych spotkań, aktywiści animujący wspaniałe i potrzebne aktywności, rozumiejący potrzeby dnia dzisiejszego, skoncentrowani na pozyskaniu młodych, rozumieją kto do nas przemawia. Wiem, że facebookowe lajki nie są miarą słuszności i prawdy, ale jest mi jakoś przykro gdy widzę, że choćby moje teksty publikowane na stronie klubowej zbierają więcej wyrazów zainteresowania niż słowa Józefy Hennelowej.

Ona jest przecież skarbem, którego winniśmy strzec, gdyż został nam dany jako świadectwo czasu minionego, ale przecież wciąż konstytuującego naszą tożsamość. To, że mamy wciąż pośród nas Panią Józefę, jest łaską Bożą, „arką przymierza między dawnymi a nowymi czasy”. Każde słowo, które do nas kieruje winno być niczym „w spiżu ryte”. Wybaczcie, ale jest dla mnie przykrym gdy widzę, że np.  jakakolwiek wzmianka o ks. Adamie wywołuje erupcję pozytywnych, często bałwochwalczych reakcji, a słowa p. Józefy pozostają na drugim planie.

Pamiętajmy, „Tygodnik”, który dziś czytamy, jest kontynuacją wielkiej tradycji, dziedzictwa  ks. Piwowarczyka, ks. Bardeckiego, ks. Wojtyły, Turowicza, Kozłowskiego, Stommy, Woźniakowskiego, Skwarnickiego i Hennelowej. Pamiętajmy, to ona, jedyna spośród ludzi dawnego tygodnikowego środowiska jest wciąż pośród nas. To skarb, fundament naszych współczesnych myśli i działań. Każde słowo, którym dzieli się z nami na stronie klubowej, jest darem, który winniśmy zapisywać jako fundament naszego dziedzictwa. To, że jej słowa ukazują się dziś właśnie na naszej stronie jest zaszczytem i legitymacją dla naszej działalności. Nie ma lepszej i bardziej wymownej!

Czytajmy słowa p. Józefy Hennelowej, to ostatnie już tchnienie epoki Turowicza, ostatnie świadectwo czasów gdy „Tygodnik” był czystym głosem polskiej inteligencji: wolnej, tolerancyjnej, otwartej i prawdziwie chrześcijańskiej.       

        

comments

Leave a Comment