Posted on: 7 maja 2017 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiIV Niedziela Wielkanocna – Dobrego Pasterza
I CZYTANIE: Dz 2,14a.36-41. II CZYTANIE: 1 P 2,20b-25. EWANGELIA: J 10,1-10.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym
nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami,
a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.

W 2011 r. CBOS ustalił, że niemal połowa Polaków wierzy w przepowiadanie przyszłości. Coraz więcej ludzi zwraca się o pomoc do różnej maści wróżbitów, którzy mają wskazać – przynajmniej tu na ziemi – drogę zbawienia, a więc drogę wyjścia z problemów i wyzwolenia z codziennych trudności. Wróżbici pełnią też rolę psychoterapeutów, co dla ludzi z poważnymi problemami życiowymi stanowi stosunkowo tanią pomoc doradczą. Cel jest tylko jeden – szczęśliwe życie. W świecie nigdy nie brakowało i nie brakuje autorytetów aspirujących do funkcji „bramy” – „mistrzów” i „nauczycieli” przywołujących ludzi do siebie, w stylu „Do mnie! Do mnie! Ja was pouczę, jak szczęśliwie żyć. Słuchajcie mnie, a będzie żyć dobrze i szczęśliwie”.

Można zapytać: czy nie chodzi właśnie o to, żeby dobrze żyć? Czyż dobre życie nie zapewni nam szczęścia tu na ziemi, a wieczności tam, po śmierci? Otóż nie! Nie oto chodzi! Bo czy dobre życie na tym świecie uwalnia nas od cierpień, codziennych przykrości, problemów i smutków? W jakimś stopniu na pewno, ale niezupełnie. Czy zatem dobre życie zapewni nam wieczność po śmierci? W jakimś stopniu na pewno, ale niezupełnie. Czego więc potrzeba?

W dzisiejszej Ewangelii Jezusa ogłasza, że jest Bramą. We właściwy sposób można to zrozumieć jedynie w świetle teologii Starego Przymierza. Otwarcie bramy nieba, bramy świątyni Pańskiej, było w Starym Testamencie symbolem swobodnego przechodzenia darów od Boga do człowieka. Przekroczenie bramy jerozolimskiej oznaczało otwarcie możliwości dostępu do samego Boga. Jezus, który mówi, że jest Bramą, pragnie nam wskazać na istotny fakt, że tylko On może nam zagwarantować znacznie więcej niż dobre życie. On jest gwarantem życia wiecznego. Bo nie chodzi o to, by żyć dobrze 80 czy nawet 110 lat, lecz o to, by żyć wiecznie! Życie wieczne daje zaś wiara w Jezusa. Rezygnacja z Bramy, jaką jest Chrystus nie zamyka nas całkowicie i nie wyklucza, ale z pewnością powoduje, że w mniejszym stopniu możemy korzystać z bogactwa darów, jakimi pragnie obdarzać nas Bóg.

Dzisiaj bardzo dużo czasu, sił i pieniędzy poświęcamy na odnalezienie bram prowadzących do szczęścia i miłości. Te poszukiwania to nic innego, jak poszukiwanie Boga. Tymczasem tylko Jezus jest jedynym wiarygodnym świadkiem dostępu do Boga. Nie chodzi więc o to, żeby tak po prostu i po ludzku „być dobrym”; chodzi o to, by przeżyć to, że Bóg mnie kocha, i by tę właśnie miłość przekazać dalej. By kochać innych miłością, której doświadczamy od Niego.
A Jego miłość zawsze szuka nowego początku. Nawet wtedy, gdy jest przeze mnie – człowieka – sponiewierana i odrzucona, wybacza w tym samym momencie. Na grzech i zerwanie relacji nie potrafi reagować inaczej, jak tylko poszukując nowego początku. Masz świadomość, jak bardzo Bóg Ciebie kocha? Doświadczyłeś takiej miłości? Możesz jej doświadczyć tylko wtedy, gdy otworzysz się na Jezusa. Bo nie ma kilku bram zbawienia. Jest tylko jedna, chociaż może prowadzić do niej wiele ludzkich dróg i często są to drogi kręte.

A co jeśli nasza wiara jest chwiejna i pełna wątpliwości? Co z tymi, którzy – owszem – wierzą w historyczną postać Jezusa, ale nie potrafią uznać Go za Boga? Nawet jeśli uznają Go tylko za człowieka, to już samo uznanie i szacunek dla osoby Jezusa stawia ich blisko bramy dostępu do Boga. Bo, jak mówił św. Augustyn, kto chodzi po śladach Chrystusa – Człowieka, a więc naśladuje Go i stara się żyć, jak On – „dobrze”, ten ma szansę dojścia do Boga. Chrystus – Człowiek, dla wielu ludzi „niewierzących” jest jeśli nie Bramą, to przynajmniej wiarygodnym przewodnikiem do Boga. Jest Pasterzem. Dobrym Pasterzem.

comments

Leave a Comment