Klub z Trójmiasta działa mimo epidemii. Do spotkania on-line zmotywował nas artykuł Józefa Majewskiego pt. „Wiara stopniowana”, który ukazał się w 16 nr. TP. Dyskutowaliśmy 8.05 nad nim ponad 2 godziny. Co nas zatem tak poruszyło?

Artykuł ten uświadomił nam, że nie wszystkie słowa padające z ust nie tylko hierarchów naszego kościoła, ale Kościoła pisanego przez duże K, wymagają naszego posłuszeństwa. Mają bowiem różną rangę i wymagają innej reakcji. Jednakże, co istotne, nasza wiedza na temat tych rang jest niewielka. Gubimy się w gąszczu zbyt specjalistycznych rozróżnień i językowo- teologicznych niuansach. Nawet Kościół ma z tym problem. Jak stwierdziła jedna z naszych klubowiczek, posługując się metaforą drogową: w tym temacie panują nawet tam jeszcze roboty drogowe i nie ma jasnych drogowskazów. Pojawia się więc w nas w niepewność, które wypowiedzi Kościoła uznać za niepodważalne, a które możemy rozważyć we własnym sumieniu i gdy będą z nim kolidowały, wykazać się nieposłuszeństwem. I tu pojawia się też lęk: czy czasem nie popełnimy herezji, czy możemy zaufać swojemu sumieniu? Jest w nas ciągle tęsknota za kimś, kto nam coś jasno wyjaśni, wyznaczy granice naszej wiary.

Z drugiej jednak strony pytaliśmy, dlaczego Kościół zbyt kurczowo trzyma się tradycji, nie chce niczego zmienić, choć czasy się zmieniły? Może dziś trzeba na nowo odczytać Ojców Kościoła? Czujemy bowiem ogromny dystans co do niektórych arbitralnych ustaleń, które wydają się historyczne. Kościół obrósł różnymi obrzędami, które traktowane są jako istota wiary, a przecież z nią mają niewiele wspólnego. Może warto się z nich oczyścić? Może Kościół powinien poluźnić sznurki sztywnego gorsetu, który go ogranicza, usztywnia? Poruszyliśmy tu kwestię chociażby kapłaństwa kobiet.

Te wszystkie pytania, wątpliwości nie oddalają nas jednak od wiary. Staje się ona dla nas tym bardziej pociągająca, bo tak nieodgadniona.

comments