1. Tego tekstu nie mogę zacząć inaczej niż od przeprosin. Jeśli od kilku tygodni trwa w moim Kościele wzmożona nagonka na ludzi tworzących określone środowisko i nie potrafię w żaden sposób jej zatrzymać, to muszę powiedzieć: PRZEPRASZAM. Za słowa kościelnych hierarchów, za gesty i czyny tych, którzy gotowi są nazywać się katolikami jednocześnie wyzywając, plując i bijąc innych, wreszcie za własną niemoc.

W naszej wewnątrzklubowej rozmowie jeden z dyskutantów, odnosząc się do sprawy napisał: 200 lat potrzebował Kościół, by pogodzić się z teorią heliocentryczną. Ile lat potrzebuje na pogodzenie się z gender? Możemy bawić się w Galileuszy, ale Kościół potrzebuje kilku pokoleń co najmniej by się zmienić. Otóż chciałbym wyrazić nadzieję, że zdobycie się na prawdziwy szacunek dla wszelkich mniejszości zajmie nam znacznie mniej czasu, że zdążymy zanim sami staniemy się mniejszością.

2. Po przeprosinach czas na podziękowania. Wszystkie wiadomości, jakie otrzymałem od duchownych w kontekście „krakowskiego incydentu” były pełne słów uznania dla abp. Jędraszewskiego i pełne dezaprobaty dla mojej dezaprobaty wobec słów krakowskiego metropolity – napisał w komentarzu pod moim facebookowym wpisem ks. Bartek Rajewski. To szczególnie motywuje mnie do powtórzenia w niniejszym tekście podziękowań dla wszystkich księży, którzy mieli odwagę zabrać głos i skrytykować słowa abp. Marka Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie”. Wobec milczenia lub, co gorsza, aprobaty biskupów ich opinie ratują twarz Kościołowi i dają nadzieję na kolejne głosy z jego instytucjonalnego wnętrza. Do tych jednak, wobec konsekwencji jakie niejednokrotnie takich księży spotykają, potrzebne jest nasze – świeckich – wsparcie. Dlatego z imienia i nazwiska dziękuję o. Macjeowi Biskupowi, o. Tomaszowi Dostatniemu, o. Pawłowi Gużyńskiemu, ks. Wojciechowi Lemańskiemu, o. Jackowi Prusakowi, ks. Bartkowi Rajewskiemu, ks. Grzegorzowi Strzelczykowi, ks. Andrzejowi Szostkowi i ks. Alfredowi Wierzbickiemu. Listę zostawiam otwartą w nadziei, że dołączą do niej kolejne nazwiska.

3.Nie daje mi też spokoju decyzja prowincjała dominikanów o. Pawła Kozackiego w sprawie o. Pawła Gużyńskiego. Ojca Prowincjała bardzo szanuję, pamiętam najlepiej z jego czasów poznańskich, do dziś np. uważam jego model rozwiązania poprzedniego konfliktu zakonnego wokół ojca Gużyńskiego za wzorcowy (choć nie wiem jak ta sprawa się potoczyła dalej, być może obecne napomnienie ma związek z tamtymi doświadczeniami). Nie chcę wnikać w samą decyzję o posłaniu współbrata na trzy tygodnie do zakonu kontemplacyjnego, bardziej zastanawia mnie sam fakt jej publicznego ogłoszenia (tego przecież dominikanin robić nie musiał) oraz jego treść. Jeśli bowiem pisze o. Kozacki, że dominikanie we wszystkich działaniach chcą pozostać wierni jednocześnie zasadom bronienia potrzebujących oraz czynienia tego w jedności z Kościołem, to należy postawić pytanie o definicję potrzebujących. Bo jeśli – co uważam za słuszne – nazwiemy tak tych, których obraził abp Jędraszewski, to we wspomnianym oświadczeniu wyraźnie brakuje zdania skierowanego właśnie do nich.

4. W jednej z dyskusji facebookowych, ktoś postawił bardzo trafne pytanie: jaki interes ma abp Jędraszewski w tym, by podnosić temperaturę politycznego sporu? Dla właściwej diagnozy zjawiska, która z kolei jest niezbędna do znalezienia drogi wyjścia, jest to pytanie fundamentalne. Jeśli więc te słowa płyną z wnętrza jego serca i poglądów, to mamy do czynienia z pewnego rodzaju fundamentalistą religijnym. Drugi wariant oznacza, że obcujemy z niezwykle ambitnym pragmatykiem politycznym, który zapragnął zostać liderem polskiego kościoła (przez oba „k”), a droga do tego prowadzi właśnie przez pozę twardego, zamkniętego i wyrazistego hierarchy.

Najsmutniejsza jest jednak, że abp Jędraszewski czyni to wszystko z premedytacją, bo o bezrefleksyjność w tej mierze naprawdę trudno mi go dziś posądzać. Nie wiem czy sam doczeka czasów, w których na jego młodszych kolegów, ale pewnie też na nas, świeckich, wołać będą „czarna zaraza”. Będzie musiał wtedy przyjąć przykry fakt, że istotnie się takiemu stanowi rzeczy przysłużył.

comments

2 thoughts on “Cztery sprawy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.