Posted on: 9 listopada 2017 Posted by: Paweł Stachowiak Comments: 12

Przełożony Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów uznał za stosowne udzielić upomnienia ks. Adamowi Bonieckiemu w związku z jego aktywnością medialną. Zarzucono mu, że jego: „wypowiedzi […] stają się one źródłem kolejnych rozdarć i moralnych niepewności wśród wiernych Kościoła katolickiego, naruszając punkt 8 oraz 9 Norm wydanych przez Konferencję Episkopatu Polski o udziale duchownych w mediach, z marca 2005 r.”

Ani mi w głowie wchodzić w kompetencje przełożonych zakonnych i zasad zakonnego życia, opartego na takiej formie posłuszeństwa, która jest trudna do zrozumienia dla osób żyjących poza klauzurą. Wszelako, jeżeli przełożony ks. Adama podał do publicznej wiadomości nie tylko sam fakt upomnienia, ale także jego treść, to czuję się upoważniony do tego aby napisać kilka zdań w tej sprawie. Komunikat ogłoszony przez Prowincję Księży Marianów mówi o przeprowadzonej „analizie treści wypowiedzi ks. Bonieckiego i reakcji na nie” brak jednak jakichkolwiek do nich odniesień. Sądzę, że minimum uczciwości, przy tak ciężkich zarzutach, byłoby poinformowanie o tym, cóż konkretnie w słowach ks. Adama powoduje, iż: „stają się one źródłem kolejnych rozdarć i moralnych niepewności wśród wiernych Kościoła Katolickiego” oraz, w którym konkretnie miejscu nie są: „przepełnione wiernością Ewangelii, nieskażonym przekazem doktryny głoszonej przez Urząd Nauczycielski Kościoła, ewangeliczną troską o zbawienie wszystkich”?

Może nie będę obiektywny, spędziłem z ks. Adamem Bonieckim ostatnio wiele czasu, podróżując, uczestnicząc w spotkaniach, niekiedy je prowadząc, rozmawiając i słuchając. Kształt jego wiary, sposób jej wyrażania, umiejętność słuchania, chęć służenia bliźnim słowem i obecnością, nawet gdy dosłownie leciał już z nóg, wywarły na mnie wielkie wrażenie. Byłem świadkiem scen, które wyraźnie świadczyły jak ważną postacią jest dla wielu osób, jak umiejętnie, bez ostentacji, ze zrozumieniem traktuje każdego. Jak służy Kościołowi na jego peryferiach. To, że jego słowa i postawa dzielą nie ulega wątpliwości, wielu nie chce ani słuchać, ani czytać Bonieckiego, ze względu na samo nazwisko. Tak, on polaryzuje Kościół! Ale czy to powoduje „rozdarcia i moralne niepewności”? Jeśli tak, to oznacza, że największym źródłem owych „niepewności i rozdarć” jest dziś w Kościele papież Franciszek. Kto wie, może jego Przełożony już mu jakiegoś upomnienia udzielił? Poważę się na hipotezę, że ci którzy mają ks. Adama za szerzyciela błędów, są zapewne tego samego zdania o obecnym papieżu.

Poważniejsza jest druga kwestia, ocena Redaktora Seniora „TP” w kontekście słów o „wierności Ewangelii” i „ewangelicznej trosce o zbawienie wiernych”. To naprawdę wymaga konkretnych dowodów, inaczej jest formą gołosłownego pomówienia, szczególnie okrutnego, bo dotyczącego osoby konsekrowanej, dla której zarzuty takie maja wymiar wręcz morderczy, duchowo i moralnie, publicznie i prywatnie. Tu trzeba ważyć słowa, bo krzywda może być ogromna! Nigdy nie słyszałem, ani nie widziałem aby ks. Adam zaniedbał troskę o czystość nauki Kościoła. Tyle, że potrafi ją przekazać nie językiem drętwych kalek (w obu znaczeniach) językowych, nie językiem wyświechtanej kościelnej nowomowy, ale słowem żywym, dowcipnym, niekiedy podszytym dozą życzliwej ironii. Proszę wierzyć, są katolicy i niekatolicy, do których można trafić jedynie w taki sposób! Nie ma dziś zapewne w Polsce księdza, który z taką łatwością docierałby do ludzi zamieszkujących liberalne peryferia wiary. Jeśli rozumiemy franciszkową wizję Kościoła, to należy go wspierać, a nie upominać.

Ksiądz Adam jest człowiekiem nie dzielącym swych rozmówców, nie odmawiającym nikomu spotkań. Idzie do TVN i do TV Republika, widać do kogo mu bliżej, ale nie dlatego, że to podkreśla. Jeśli przez to dzieli i rozdziera to cóż czynią ci duchowni, którzy udzielają się wyłącznie we własnych mediach, nie reagują na jakiekolwiek zaproszenia i jawnie angażują się po stronie konkretnych partii politycznych? Dlaczego nikt ich nie upomina? Która postawa bardziej jest godna chrześcijanina, gest otwartości, nawet wobec kogoś spoza własnej wspólnoty, czy budowanie murów niechęci i obcości wobec nich? Jeszcze raz powiem: jeśli problemem jest wywiad udzielony TVN-owi, czy GW, to cóż winniśmy powiedzieć o papieżu Franciszku dyskutującym z laickimi dziennikarzami i dzwoniącym do jawnych krytyków Kościoła.

Wszystkie ostatnie wypowiedzi ks. Bonieckiego są dostępne, można znaleźć je w Internecie, choćby na stronach Klubów „TP”, proszę do nich sięgnąć, gdyż doprawdy wątpię aby wspomniana w upomnieniu „analiza” była dostatecznie wnikliwa. Nie zdarzyło mi się abym kiedykolwiek dostrzegł, któregoś ze współbraci ks. Adama na spotkaniach z nim. Może zatem warto aby spróbowali kiedyś w nawale swych zakonnych obowiązków wykroić chwilkę i usiąść w tłumie, który zazwyczaj w tych spotkaniach uczestniczy. Może wtedy zobaczą, że tu nie ma kogo upominać…

comments

12 People reacted on this

  1. Znałam również świetnego księdza z Krakowa. Głosił rekolekcje w całej Polsce. Na jego Msze przychodziły tłumy ludzi zagubionych, żyjących w związkach niesakramentalnych ,ateistów. Tak ateistów. Nie zyjacy juz ks Mieczysław Maliński. Świetny obserwator zycia. Podobna postać do ks Adama byc moze też niewygodna

  2. Uczestniczyłam ostatnio w trzech spotkaniach z ks. Bonieckim oraz rekolekcjach i mogę podpisać się pod każdym słowem autora tekstu. Ksiądz Adam jest dla mnie tym kapłanem, który ratuje polski Kościół, tym, który nie pozwala zwątpić, mimo wszystko.

  3. Zapytałem mailowo rzecznika marianów o konkretne przykłady uchybienia wierze i nauce Kościoła przez Księdza Adama Bonieckiego. Otrzymałem odpowiedź, że są one zawarte w komunikacie prowincjała, a tak w ogóle to jest sprawa wewnętrzna zakonu i nikomu z zewnątrz nic do tego. Czyli mówiąc brutalnie przeciętny katolik ma się tym nie interesować, tylko ma słuchać, płacić, modlić się i m…a w kubeł. Faryzeim i hipokryzja, szczególnie kontekście wyczynów pana Rydzyka. Polski Kościół staje się sektą dla fanatyków religijnych, a dla ludzi o szerszych horyzontach, rozsądnych o nastawieniu ewangelicznym coraz mniej w nim miejsca,

  4. Pare lat temu, po rekolekcjach prowadzonych przez Księdza Adama, podziękować mu. Dzięki takim księżom, nieangażującym się w politykę, co robi ogólnie Kościół w Polsce i zniechęca tym kolejnych wiernych chodzących do kościoła, ja mam swoje w nim miejsce. Ja i wielu innych. Chce widzieć, ze Kościół w Polsce to nie tylko „beton” wypełniający wole polityków, chodzący na miesięcznice lub popierający ruch smolenski. Chce głosów rozsądku pokazujących, ze w kościele w Polsce jest miejsce o różnych poglądach i światopoglądzie, a jedynymi właściwymi wiernymi nie są wierni PISu. Chce Boga, a nie polityki w kościele. I smuci bardzo gdy księża Boniecki czy Gurzynski są upominani. To jest mój głos w kościele.

  5. Tacy ludzie jak ksiądz Boniecki wręcz ratują Kościół. Nie ma już powrotu do intelektualnego zaścianka. Kościół musi stać się także potrzebny i atrakcyjny dla myślących ludzi. Albo zmarginalizuje się kompletnie

  6. Jeśli się pisze/mówi, że popełnienie samobójstwa jest czynem chwalebnym i jest się księdzem katolickim to chyba coś to jest nie tak ? Proszę spojrzeć na zachowanie ojca Kramera, który umiał przeprosić za takie insynuacje. Po ks Bonieckim się tego nie spodziewam …
    Prowincjał zrobił to co powinien zrobić, ks. Boniecki sieje zamęt, mam tylko nadzieję, że nie do końca świadomie…

  7. Upomnienie udzielone ks. Adamowi Bonieckiemu przez Prowincjała nie zaskoczyło mnie. Jest ono dla mnie kolejnym dowodem na to, że Kościół Katolicki nie tylko nie potrzebuje głosów rozsądku, ale wręcz ich sobie nie życzy, bo najwyraźniej się takich głosów po prostu boi ! Jest to, oczywiście, swoisty paradoks, bo przecież w Kościele jest jednak wielu wiernych, którzy na takie głosy rozsądku czekają. Ksiądz Adam Boniecki jest z pewnością jednym z tych nielicznych księży, których mądrość Kościołowi w Polsce wielce by się przydała. Ale, jak widać, nasz polski Kościół od takiej mądrości się odwraca. A argumenty, które podaje Prowincjał, jakoby wypowiedzi księdza Adama stawały się „źródłem kolejnych rozdarć i moralnych niepewności wśród wiernych” są bezzasadne, a do tego jeszcze dla samego księdza Adama potwornie przykre.
    Jestem przekonana, że na taką „ocenę” absolutnie nie zasłużył. Czy Przełożony Prowincjał i inni podzielający takowe opinie zauważyli kiedykolwiek, że są duchowni w Polsce, których zachowanie i wypowiedzi faktycznie powodują u wiernych „rozdarcie i niepewność moralną”? I na takich Kościół Katolicki nie reaguje. Zwłaszcza na pewnego zakonnika (użycie w tym przypadku słowa „zakonnik” urąga co prawda prawdziwym zakonnikom), którego słowa dzielą, jątrzą i szczują. Czy w tym przypadku Kościół nie widzi, że słowa takie „nie są przepełnione ewangeliczną troską o zbawienie wszystkich” ? Czy Kościół nie widzi, że pewni księża, o biskupach nie wspomnę, „wzbudzają podejrzenie, że stali się rzecznikami jednej partii” ? Czy tego Kościół NAPRAWDĘ nie widzi ?
    Czy Kościół chce, żeby wierni jeszcze liczniej od Niego odeszli ? Co już i tak się dzieje, nawet na wsiach. Jak mi ostatnio opowiadała rodzina, w ich wsi chodzi o połowę mniej ludzi do kościoła w niedzielę niż jeszcze trzy-cztery lata temu.
    I to nie dlatego, że jakaś antychrześcijańska zaraza przywędrowała z Zachodu, ale dlatego, że wierni widzą to, czego widzieć, być może, nie powinni.
    Takich księży, jak ksiądz Adam Boniecki, Kościół powinien docenić. Bo to oni są tymi, którzy mogą Kościół uratować. To oni są tą „perłą w koronie”. To ich mądrość, wiedza, stosunek do ludzi, otwartość na świat mogą wizerunek naszego Kościoła w sposób niezaprzeczalny poprawić. To nie przez nich Kościół straci ! Przez nich Kościół zyska ! Kto tego nie rozumie, postępuje wbrew logice i niszczy misję Kościoła.
    Niech ten mój komentarz będzie zarazem wielkim podziękowaniem i ukłonem dla księdza Adama za tę mądrość i odwagę, że czyni Polski Kościół lepszym i prawdziwym !
    P.S. Jeśli to możliwe, proszę potraktować mój komentarz także jako pisemne wsparcie dla Księdza. Byłam na spotkaniu z Księdzem w Poznaniu w Pałacu Działyńskich. Nie zebrała się „garstka lewaków”. Było nas bardzo dużo !

Leave a Comment