Posted on: 28 maja 2016 Posted by: Jolanta Elkan-Wykurz Comments: 0

jola_elkan1 Krl 8, 41-43;   Ps 117 (116), 1-2; Ps 117 (116), 1-2
Łk 7, 1-10 

Gdy Jezus dokończył swoich mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.
Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył, mówili, kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę».
Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: “Idź” – a idzie; drugiemu: “Chodź” – a przychodzi; a mojemu słudze: “Zrób to” – a robi».
Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

Setnik był cudzoziemcem.

Tysiąc lat wcześniej Salomon,wielki król mocarnego Izraela, zbudowawszy wspaniałą świątynię, prosił Boga, aby modlącego się w tych murach cudzoziemca wysłuchał tak, jak syna Izraela. Miał zapewne na myśli, uchodźców i licznych imigrantów, którzy uciekli z terenów, gdzie panował głód i wojny, a w jego zamożnym i spokojnym państwie otrzymali schronienie i opiekę.

Pewnie do głowy mu nie przyszło, że szybko minie chwała jego państwa, naród wybrany wielokrotnie popadnie w niewolę, a  Świątynia zostanie zburzona (i to dwukrotnie) i obrabowana. Do głowy mu nie przyszło, że za morzem, na Zachodzie, z połączenia drobnych plemion wyrośnie potężne Imperium, które za tysiąc lat zapanuje także nad Izraelem, a cudzoziemcy będą okupantami.

Lecz modlitwa potężnego, mądrego i pełnego współczucia króla o wysłuchanie cudzoziemca, na zawsze pozostała w mocy.

*      *       *

 Cudzoziemcy- rzymscy legioniści. Okupacyjni policjanci. Nienawidzono ich w judejskiej prowincji; zdarzało się, że ginął w nocy zasztyletowany podstępnie żołnierz. Zaś Rzymianie na ogół nie rozumieli tutejszych ludzi. Uważali ich za fanatyków ( tylko ten lud, spośród wszystkich podbitych wyznawał dziwną, niezrozumiałą religię, wykluczająca wszystkie inne, także rzymską), za prostaków i dziwaków. Bali się ich i zarazem gardzili nim. Z wzajemnością.

Lecz ten cudzoziemiec, ten żołnierz, setnik z Kafarnaum był inny. Dla  ludu pośród którego mieszkał żywił życzliwość; chętnie poznawał i szanował jego obyczaje, szanował kapłanów i starzyznę, a nawet wystawił dla mieszkańców miasta synagogę, co świadczyło o pewnym zauroczeniu tutejszą religią. Przysłuchiwał się uważnie opowieściom o niezwykłym Rabbim, wędrującym po kraju; słyszał, że uleczył On wielu ludzi. Był przekonany, że to jest Ktoś absolutnie wyjątkowy i w sercu otaczał go czcią. A własne serce jest równie dobrą świątynią, jak ta ze złota, i marmuru.

Setnik był dobrym człowiekiem; martwiła go groźna choroba służącego. Toteż, gdy dowiedział się, że Rabbi, o którym tyle słyszał, przybył do miasta, poprosił zaprzyjaźnionych żydowskich notabli o wstawiennictwo w sprawie chorego. Siebie bowiem uważał za niegodnego, by osobiście rozmawiać z Uzdrowicielem. Zdumiewające, zważywszy, że Rzymianie czuli się raczej panami Izraelitów.

Jezus, wysłuchawszy starszyzny, wyruszył bez wahania w drogę. I oto-zaskoczenie!  Setnik wysłał następną delegację, żeby zatrzymała Nauczyciela! Jako żołnierz doświadczał skuteczności rozkazów, zarówno tych, które jemu dawano, jak i tych, które sam wydawał. Zatem ufał, że tak wielki Uzdrowiciel może skutecznie rozkazać nie tylko człowiekowi, lecz także niemocy; nie tylko osobiście, ale na odległość. Wierzył w sprawczą moc Słowa.  On, cudzoziemiec, który nie studiował Pism od dziecka, nie czytał Proroków, nie wiedział, że Słowem świat został stworzony –  ufał, że Słowo jest potęgą ponad wszystkie potęgi. Słowo Słowa.

Wiele razy zdumiewała Jezusa  wiara cudzoziemców. Wiara Kananejki, która chciała zbierać okruchy łaski, jak pies u stóp pana; wiara Samarytanki, która, choć pokręcone miała życie, została wspaniałą Apostołką. Jednak  po raz pierwszy i chyba jedyny, publicznie, zwracając się do tłumu towarzyszących mu uczniów i obywateli Kafarnaum, wyraził podziw dla niespotykanej, nawet wśród Izraelitów, ufnej wiary setnika. Nie wspomniał o chorym słudze, jakby to była sprawa drugorzędna – a sługa wyzdrowiał.

Kobietę cierpiąca na krwotok, czy ślepca przy drodze- uzdrowiła ich własna  wiara. Sługę uzdrowiła niezwykła wiara i modlitwa jego pana- cudzoziemca. Bóg pamiętał o prośbie Salomona sprzed wieków. Nie tyko uzdrowił sługę – uczynił dla setnika o wiele więcej.

*     *     *

Pozwólcie, że przypomnę legendę, którą przytoczył (wymyślił) Paulo Coelho w swoim „Alchemiku”. Znacie? No to posłuchajcie.

Za czasów cesarza Tyberiusza, pewien Rzymianin miał dwóch synów:poetę i żołnierza. Przyśnił mu się sen proroczy: oto słowa jego syna będą powtarzane po wsze czasy we wszystkich zakątkach świata.

Gdy ojciec ów po śmierci poszedł do nieba, poprosił anioła, żeby ukazał mu te odległe czasy i miejsca, w których tak powszechna stała się poezja jego syna. Jakież było jego zdumienie, gdy okazało się, że poeta od dawna jest już zapomniany, natomiast w całym świecie, kilka razy dziennie, tysiące tysięcy ludzi w tysiącach tysięcy miejsc powtarza słowa prostego żołnierza. „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo…”

*      *      *

Gdy słyszymy o uchodźcach z bombardowanych miast, którzy stracili wszystko, prócz życia,  o imigrantach, którzy opuścili ziemię suchą i bezwodną, by nie umrzeć z głodu,  którzy umęczeni czekają w prymitywnych warunkach, w tymczasowych, nadgranicznych obozach, aby dostać się do zamożnych i spokojnych krajów – wspomnijmy na współczującą modlitwę Salomona.

Gdy powtarzamy niezliczoną ilość razy formułę przed podejściem do Komunii, pamiętajmy, że za każdym razem wypowiadamy, jako własne, słowa cudzoziemca, w dodatku okupanta, który dzięki wierze stał się wybranym z wybranych. Obyśmy za każdym razem mieli przy tych słowach taką ufność i taka wiarę jak on…

comments

Leave a Comment