Posted on: 8 sierpnia 2016 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Tu i teraz mamy olimpiadę sportową w Rio de Janeiro – codzienne czekanie na sukces „naszych” albo przeżywanie kolejnego rozczarowania. I zawsze pozostające miejsce na dobre uczucia, choćby wdzięczności za nieludzki wysiłek podejmowany przez uczestników igrzysk. Kto w tym się nie odnajduje, tym bardziej chciałby potwierdzenia tak niewiarygodnie cudownej wspólnoty, którą zostaliśmy obdarowani w ostatnich dniach lipca podczas Światowych Dni Młodzieży. Nie ma ważniejszych kwestii, niż pytania o to, co z niej pozostanie, co potrafimy zachować, a może nawet utrwalić? Przecież tyle godzin i tyle świadectw nas do tego zobowiązało. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy nie ma już wśród nas papieża Franciszka ani otwartych i serdecznych młodych gości z całego świata, a publiczne dyskusje opanowują hasła narzucające bezwzględną walkę i sąd. Tak, jakby ktokolwiek z nas mógł być trybunem Sądu Ostatecznego. Smutne, że tuż po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży miała miejsce gorsząca sytuacja związana z obchodami rocznicy Powstania Warszawskiego. Dlaczego nikt z władz państwowych, z panem prezydentem włącznie, nie stanął po stronie powstańców i po prostu nie potwierdził, w imię najwyższych racji, ich prawa do uhonorowania pamięci poległych – jak to się odbywało dotąd co roku – jedynie wspólnym oddaniem czci i modlitwą?

comments

Leave a Comment