Posted on: 25 marca 2016 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiWIELKI PIĄTEK MĘKI PAŃSKIEJ
I CZYTANIE: Iz 52,13-53,12. II CZYTANIE: Hbr 4,14-16;5,7-9. EWANGELIA: J 18,1-19,42.

W książce „Bóg nigdy nie mruga” znajdujemy piękne opowiadanie, które sprawia, że zaczynamy inaczej patrzeć na to, co musimy znosić w życiu – na problemy, których chcielibyśmy się pozbyć i na krzyże, z których chcielibyśmy zejść. Autorka – Regina Brett, opisuje wzruszającą historię swojej rodziny. Veronica i Paul mieli pięcioro dzieci. Gdy na świat przyszło najmłodsze – szóste dziecko, ich świat kompletnie się zawalił. Brett urodził się w 1972 roku i miał zespół Downa. Krótko po tym, Veronica zachorowała na raka piersi, który przerzucił się na kości. Umarła, a jej mąż został wdowcem z szóstką dzieci. Zaraz też stracił pracę, gdyż bardziej poświęcał się rodzinie, niż zawodowym obowiązkom. Nigdy nie narzekał. Centrum swojego życia uczynił chorego syna. Brett nie żył długo, zaledwie kilkanaście lat. Jego życie, pomimo choroby, było radosne i pełne szczęścia. To dlatego, że miał cudownego ojca – Pula, który trzymał na swoich barkach świat, żeby Brett mógł w nim normalnie żyć. Rodzina była niezwykle zżyta dzięki wujkowi Paulowi, który troszczył się o wszystkich i dźwigał na własnych barkach niebo nad nimi.

Kiedy czytamy opis męki Jezusa dostrzegamy, że ani przez chwilę nie zwraca On uwagi na to, co się z Nim dzieje, lecz zajmuje się tym, co dzieje się z innymi. Ta troska Jezusa o ludzi przejawia się w czasie całej Jego krzyżowej drogi na Golgotę. Nawet w obliczu śmierci nie myśli o sobie, ale o innych. Stara się o zabezpieczenie Matce godziwych warunków życia na starość. Zatroszczy się o opiekę dla najmłodszego z uczniów. Nie pozostawi też bez odpowiedzi prośby jednego ze złoczyńców, obok którego został ukrzyżowany. Trzyma na swoich barkach świat, żeby inni mogli w nim normalnie żyć.

Z pewnością też, Jezus w czasie swej okrutnej drogi na śmierć, myślał o każdym z nas. Taki przecież był Jego główny cel – przez swoją mękę i śmierć, wziąć na siebie nasze słabości, wyprowadzić nas z niewoli grzechu i uwolnić od śmierci; ponieść grzechy wielu, orędować za przestępcami (por. Iz 53,12) i stać się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają (por. Hbr 5,9). Wziął na swoje barki cały świat, abyśmy my mogli w nim normalnie żyć.

Na krzyż Chrystusa można patrzeć z różnej perspektywy. Podobnie na nasze codzienne krzyże: życiowe trudności, choroby, doświadczenia osamotnienia, małe i wielkie dramaty. Kiedy w Wielki Piątek czytamy opis męki Zbawiciela, dochodzimy do wniosku, że jest chyba coś niestosownego w użalaniu się nad sobą. Jako ludzie wiary, w chwilach doświadczeń możemy mieć pewność, że Bóg da nam wystarczająco mocy i siły, abyśmy mogli zatroszczyć się nie tylko o siebie, ale także o innych. Niosąc swoje osobiste krzyże, nie możemy zapomnieć o innych. Dźwigając bowiem krzyże, dźwigamy na swoich barkach część nieba, dzięki czemu świat nie wali się na głowę żyjącym wokół nas.

Bóg nigdy nie daje nam więcej, niż potrafimy udźwignąć. Niektórzy potrafią znieść więcej, inni mniej. Nawet jeśli dostaniemy do dźwigania część nieba, On będzie je niósł razem z nami. Wówczas nie będzie to ciężar. Będzie to dar. Dar dla nas, ale także dar dla innych.

comments

Leave a Comment