Posted on: 13 maja 2020 Posted by: Mariusz Krukowski Comments: 0

Punktem wyjścia do rozmowy był rok 1988, ważny dla Redaktora z dwóch powodów, chociaż w różnym stopniu. W tym samym dniu 30 listopada odbyła się legendarna już debata telewizyjna przewodniczącego OPZZ Alfreda Miodowicza z przewodniczącym NSZZ Solidarność Lechem Wałęsą oraz Piotr Mucharski rozpoczął swoją karierę w redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Na początku jako korektor, chociaż,  jak wyznał,  przyjąłby nawet posadę pucybuta, gdyby takowa istniała w redakcji. W otrzymaniu wymarzonej pracy pomógł mu przyjaciel, Roman Graczyk, który dwa lata wcześniej (1986) rozpoczął pracę w „Tygodniku”. W tamtych czasach, pomimo zauważalnego schyłku komunizmu, przyjacielska „protekcja” była nie tylko cenna, ale i nieodzowna, zastępując nawet najlepsze CV. Dla redaktorów pisma wciąż najważniejszym kryterium było bowiem zaufanie.

Przełom 1989 r. nie tylko zapoczątkował przemiany ustrojowe w Polsce, ale też wpłynął na karierę naszego gościa (po roku został redaktorem, a po trzech sekretarzem redakcji), w związku z zaangażowaniem się wielu redaktorów i autorów „Tygodnika” w obrady Okrągłego Stołu,  wyborami czerwcowymi oraz udziałem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

W tym kluczowym dla Polski momencie decydowały się losy pisma. Obecny Naczelny ujawnił, że w ówczesnym zespole redakcyjnym byli i tacy, którzy uważali, że wraz z upadkiem komunizmu misja „Tygodnika” dobiegła końca. Na szczęście ich nie posłuchano, choć odnalezienie się w nowych realiach nie było łatwe. Jak przyznał redaktor Mucharski, pojawiały się chwile zwątpienia w sens dalszej pracy w „Tygodniku”. Stara miłość jednak nie rdzewieje i dzięki niej nigdy nie opuścił „Tygodnika”. Nawet w momencie, gdy świecił największe medialne triumfy – nagrodę Wiktora i im. Dariusz Fikusa (w 2001 r.) za telewizyjny cykl „Rozmów na…” – nie zapragnął porzucić pióra na rzecz kamery. Jak stwierdził, wielogodzinna praca w montażowni nad kilkudziesięcioma 27-minutowymi odcinakami „rozmów” skutecznie go z tych ewentualnych marzeń/mrzonek wyleczyła.

W trudnych latach dwutysięcznych, już jako zastępca redaktora naczelnego, pozostał na pokładzie, choć pismu groziło zatonięcie. Po kryzysie finansowym 2009 roku, który dotkliwie poturbował pismo, w wyjściu na prostą pomagały niestandardowe pomysły. Na 65-lecie „Tygodnika Powszechnego” w 2010 wydano specjalny dodatek pt. „Żydownik Powszechny”. Zanim się ukazał, pomysłodawca, red. Mucharski, długo upewniał się, że tytuł nie zostanie opatrznie odebrany. Zbiór najważniejszych tekstów o antysemityzmie i relacjach polsko-żydowskich, jakie ukazały się w TP na przestrzeni 65 lat, nie tylko okazał się medialnym wydarzeniem, ale co ważniejsze rozbroił negatywny ładunek określenia, którym do tej pory posługiwali się ludzie „inaczej-życzliwi” pismu.

Zanim na kolejną rocznicę Naczelny podejmie decyzję o wydaniu dodatku z inną ulubioną przez niektórych „alternatywną” nazwą „Obłudnik Powszechny” zasięgnie porady u jednego z najbardziej lubianych autorów „Tygodnika” – Marcina Napiórkowskiego. Semiotyk kultury, doktor habilitowany, pracownik Instytutu Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego miałby pomóc we właściwym zdefiniowaniu pojęcia, a co za tym idzie zawartości dodatku, którego już nie możemy się doczekać.

Po przejęciu sterów od księdza Adama Bonieckiego w 2011 r. Piotr Mucharski nie pragnął rewolucji, tylko umocnienia pozycji pisma jako „miejsca, które zakłada wymianę myśli i nie czuje się oblężone przez ciemne siły”. „Tygodnik” zawsze czerpał siłę z istnienia na granicy różnych światów.” […] tego chcą od nas czytelnicy”. Pomimo podziału kraju na „wrogie plemiona – medialne, polityczne, religijne” „Tygodnik” stara się wznieść ponad nie. Nie obawia się jednak posądzenia o symetryzm, szczególnie w błędnie nad/używanym rozumieniu rozpowszechnionym obecnie w Polsce, a odnoszącym się wyłącznie do podziałów politycznych. Równe traktowanie wszystkich rozmówców to według Piotra Mucharskiego po prostu obiektywizm i profesjonalizm dziennikarski, którego – naszym zdaniem – Tygodnik jest jednym z ostatnich bastionów.

Trwanie przy standardach wyznaczonych przez ojców założycieli nie przeszkadzało absolutnie w odświeżeniu formuły i formatu pisma w 2014 r. Hasło towarzyszące kampanii reklamowej nowej odsłony pisma „Weź, czytaj” wymyślił Jacek Ślusarczyk, prezes zarządu spółki „Tygodnik Powszechny”. Nasz gość wyjawił, że Redaktor Senior nie był na początku przekonany, czy wykorzystanie słów wiążących się   z nawróceniem św. Augustyna to „zbożny cel”. Okazało się, że to nadzwyczaj proste i chwytliwe hasło to strzał w dziesiątkę. Doczekało się ono nowych wcieleń np. „Leż, czytaj” promujących lekturę „Tygodnika” na wakacjach lub „Weź, słuchaj” zachęcających do wysłuchania podcastów czy czytanej wersji pisma.

Największą siłą pisma nie są jednak nawet najlepsze hasła czy kampanie reklamowe, tylko zespół redakcyjny oraz autorzy „Tygodnika”. Naczelny, wyjaśniając swój autorski sposób prowadzenia pisma charakteryzujący się bardziej koordynowaniem a nie przewodzeniem zespołowi, wielokrotnie podkreślił, że wierzy w siłę zespołu a nie jednostki. Dzięki temu na cotygodniowych naradach reakcyjnych jest nadmiar pomysłów na wypełnienie szpalt pisma. Gdyby nie ograniczona ilość stron oraz zdolność absorpcyjna czytelników, z łatwością można by wydawać 150- stronicowe numery (zamiast obecnych 100). Po odbyciu dotychczasowych spotkań z członkami redakcji możemy tylko podzielić zdanie Naczelnego, że „TP” ma szczęście to świetnego i zgranego zespołu.

Jak już wspomnieliśmy, o samej pandemii rozmawialiśmy najkrócej i trzeba przyznać, że Tygodnik dosyć łagodnie został przez nią dotknięty. No może poza dodatkiem na 75-lecie pisma, który zrywając z dotychczasową tradycją, zamiast o przeszłości proponuje „Raport z przyszłości”. Zredagowany z perspektywy stulecia „Tygodnika” w roku 2045 trafił do sprzedaży w momencie zamykania salonów prasowych, w których pozostał na półkach, czekając na ich powtórne otwarcie. Bogatszy o to doświadczenie Redaktor Mucharski uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy 2045 roku, wzorem swoich wielkich poprzedników, wciąż będzie Naczelnym „TP”. Natomiast złożył propozycję ponownego spotkania za 25 lat, co oczywiście skwapliwie zaakceptowaliśmy, mając jednak nadzieję na wiele z nim spotkań w międzyczasie.

W rundzie pytań od uczestników wirtualnego spotkania padło pytanie o katolickość i misyjność pisma. W odpowiedzi Redaktor odwołał się do czytelniczki, dla której najbardziej duchowymi są felietony Andrzeja Stasiuka – „można to realizować różnymi drogami”. Zapytano też o kontakty z czytelnikami i rolę klubów. Piotr Mucharski zapewnił, że jest z nimi w stałym kontakcie poprzez swój ogólnie dostępny adres email, a zdefiniowanie roli klubów pozostawia samym klubom dodając, że mogą nawet „szaleć”. Nie wiemy jeszcze, jak skorzystamy z takiej dużej dozy zaufania, ale na pewno odpowiedzialnie 🙂 Na razie wszystkie kluby dziękują za tę rozmowę.

W „12 rundzie” (Piotr Mucharski jest fanem sportu i nieco żałuje, że niewielu czytelników „TP” podziela jego pasję) odpowiedział też na kilka pytań o życie prywatne, o którym zbyt często nie opowiada publicznie. I tak dowiedzieliśmy się, że pomimo tego, że uwielbia szale/szaliki i ma ich pokaźną kolekcję, to i tak żona ma ich więcej (ponad 100). Nieprawdą okazało się (jak sam mówił w 2012 r.), że nie gotuje. Zaczął kilka lat temu i wychodzi mu to coraz lepiej, niezależnie od tego, czy kaczka, którą serwuje znajomym, pochodzi z pobliskiego sklepu pewnej popularnej sieci z jednym z sympatycznych gatunków chrząszcza w logo, czy też od uznanego hodowcy. Wciąż pozostawił sobie przyjemność doboru wina – ostatnio rozkochał się w tych z rejonu Burgundii. Wierny pozostaje zaś w muzyce – niezmiennie preferuje muzykę poważną, chociaż „nie w domu” słucha też innych gatunków, w których niestety rzadko czuć powiew świeżości takich jak np. u Hani Rani. Dlatego pewnie „w czasach zarazy” sięgnął po muzykę Arnolda Schönberg’a. UWAGA – nie lada atrakcja dla chcących poznać tego twórcę, już 14 maja na YT i fb pierwsze otworzenie Schönberg’s String Quartet No. 3, op. 30, nagrania Kolisch Quartet zarejestrowanego w 1936 r. –

lub https://www.facebook.com/arnoldschoenbergcenter/live/

oraz  https://www.schoenberg.at/index.php/en/news-e-gh/1748-from-the-archiv-record-collection.

Serdecznie polecamy w imieniu Naczelnego.

comments

Leave a Comment