Posted on: 17 kwietnia 2016 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

ks_andrzej_perzynskiJ 10, 27-30

Jezus powiedział: 
«Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

 

W powojennej Moskwie odbyła się premiera spektaklu „Chrystus we fraku”. Sztukę napisano na zamówienie władzy, która zwalczała religię i propagowała ateizm środkami administracyjnymi. Z założenia wiec scenariusz miał charakter bluźnierczy, ośmieszający Chrystusa i prezentowany przez Niego obraz Boga. W pewnym momencie aktor czytający początek Chrystusowego Kazania na Górze miał rzucić Biblię w kąt i zacząć przeklinać. W praktyce premiera sztuki miała sensacyjny przebieg. Grający ten epizod znany artysta Aleksandrow nie dostosował się do wytycznych twórców spektaklu i nie przestał czytać zaczętego fragmentu Ewangelii. Z wielkim przejęciem i wyczuwalną aprobatą czytał Kazanie na Górze dalej, a widzowie słuchali go w skupieniu i z nabożną uwagą. Po skończeniu swojej kwestii artysta dodał: „Boże, bądź mi łaskawy”. Sztukę oczywiście przerwano i skreślono z repertuaru, a Aleksandrowa dotknęły represje. Jego odwaga jednak i świadectwo głęboko zapisały się w pamięci „pogańskiej” (jak zakładano) widowni moskiewskiej i po latach zaowocowały wielkim religijnym przebudzeniem.Jezus powiedział:«Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

Historia ta przypomina nam odnotowane w Dziejach Apostolskich wydarzenie z Antiochii Pizydyjskiej, kiedy to Paweł i Barnaba weszli do synagogi. Weszli i usiedli. Ale usiedli nie tylko po to, by słuchać. Oni mieli tym ludziom coś ważnego do powiedzenia. Może akurat nie to, o czym w tej synagodze – zdaniem zazdrosnych „ortodoksów” – mówić wypadało. Zaczęli mówić to, co powiedzieć należało: że zbawienie dokonane w Jezusie Chrystusie zostało ofiarowane wszystkim narodom, a więc także poganom. Z biblijnego kontekstu wynika, że na tego rodzaju radosną nowinę, czyli Ewangelię, ci ludzie czekali („w następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego”), radowali się i wielu z nich uwierzyło. Niestety, ci Żydzi, którzy swoją misję upatrywali w stawianiu nowej Ewangelii o Jezusie Chrystusie skutecznych barier, „wywołali prześladowania” i „wyrzucili Pawła i Barnabę” ze swych granic. Wobec samego Chrystusa byli już jednak bezradni. Uratowali Go i ugościli w swoich sercach… poganie.

To był początek realizacji wizji autora Apokalipsy: „Ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojących przed tronem i Barankiem”. Wizja Baranka Bożego, w którego zbawczej krwi „opłukali swe szaty” ludzie potrzebujący odkupienia, jest nie tylko wymowna, ale i wzruszająca. Czyż można lepiej oddać stopień utożsamienia się Zbawiciela ze zbawionymi, Dobrego Pasterza z owcami? Dzieło rozpoczęte przez Dobrego Pasterza kończy Baranek Boży, doprowadzający swój lud „do źródeł wód życia” i ocierający z ich oczu „każdą łzę”. W tym miejscu już nie ma podziału na swoich i obcych, ani czystych i nieczystych. Tu nawet dawne „czarne typy” (jak choćby sam św. Paweł) mają prawo do „białych szat”.

Taki jest istotny sens dzisiejszej Ewangelii. Nawet jako ludzie Kościoła nie potrafimy o sobie mówić inaczej, jak tylko o „białych” i „czarnych”, o „prawdziwych” Polakach i patriotach i tych „udawanych”, o „świętych”, którzy podzielają nasze poglądy i „grzesznikach”, którzy są z innej formacji. A przecież nie wolno zapominać, że ostatecznie wszyscy należymy do Chrystusa, że jesteśmy Jego ludem., „I nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” – zapewnia Jezus, Dobry Pasterz.

comments

Leave a Comment