Posted on: 27 listopada 2012 Posted by: Marcin Pera Comments: 0

28Wybaczą drodzy Czytelnicy iście blogerski charakter tego artykułu, lecz trudno byłoby suchą informacją skwitować miniony weekend, podczas którego niżej (a może i wyżej) podpisany wraz z klubowym protoplastą ks. Andrzejem Perzyńskim gościliśmy w stolicy Niemiec.

Okazją do tego było zaproszenie, jakie otrzymaliśmy od powstałego niedawno w Berlinie klubu „Tygodnika Powszechnego”. A ponieważ to nasz pierwszy zagraniczny klub, który się zmaterializował (wcześniej próby utworzenia takiego miały miejsce również w Niemczech, tyle że w okolicach Hamburga), nie mogliśmy odkładać wizyty i wybraliśmy pierwszy nadarzający się termin.

W drodze do Berlina toczyliśmy z ks. Andrzejem sporo dyskusji, których głównym tematem był oczywiście tamtejszy klub. Wszak miasto było nam zupełnie obce, a jeśli znaliśmy jakichś rodzimych emigrantów osiedlających się za naszą zachodnią granicą, to były to jednak miejsca znacznie od stolicy Niemiec oddalone. Stąd też towarzyszył nam pewien dreszczyk emocji. Wierzyliśmy jednak, że będzie dobrze – wszak od początku podziwialiśmy upór i przebojowość pani Anny Wallentin, która w pierwszej połowie tego roku zgłosiła chęć utworzenia takiego klubu, a już w październiku organizowała pierwsze spotkania dla ponad 10 osób!

Jednak to, co zobaczyliśmy na miejscu przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Berlińscy klubowicze poświęcili nam cały dzień począwszy od miłego powitania na dworcu kolejowym, aż po wieczorne (a nawet nocne) dysputy przy kawie. W międzyczasie wybraliśmy się do centrum miasta – najpierw na dłuższą rozmowę o klubach, a później na zwiedzanie: zobaczyliśmy m.in. Bramę Brandenburską, pozostałości po murze berlińskim, Plac Poczdamski i… Sony Center. Mogliśmy też zasmakować słynnych berlińskich kiełbasek i zobaczyć jak wygląda Weihnachtsmarkt.

W trakcie toczyliśmy nieustannie rozmowy na bieżące tematy. Berlińczycy zadawali nam wiele pytań odnośnie działania klubów w Polsce, my zaś z ciekawością wsłuchiwaliśmy się w ich relacje z pierwszych spotkań. Nie zabrakło też odniesień do bieżącej sytuacji w Kościele katolickim. Nie da się tu streścić wszystkich tematów, które zostały podjęte, lecz powiedzieć trzeba, że rozmowy były bardzo emocjonujące i toczone w bardzo miłej, przyjaznej atmosferze.

Poczuliśmy się w Berlinie jak w domu (i nie ma w tym zdaniu grama przesady). Niemal od początku umawialiśmy się już na kolejne spotkanie, które, mamy nadzieję, przyjmie charakter otwartego z udziałem specjalnego gościa. Wtedy też pewnie będziemy mieli okazję poznać wszystkich klubowiczów, gdyż tym razem, ze względu na dość spontaniczny charakter wizyty nie każdemu udało się znaleźć czas. Niemniej dziękujemy serdecznie tym, którym udało się przybyć, a pozostałych klubowiczów przepraszamy i wyrażamy nadzieję, że poznamy się przy najbliższej nadarzającej się okazji!

O szczegółach działalności berlińskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego” czytać można już w zakładce http://www.klubtygodnika.pl/berlin. Zapraszamy do odwiedzania strony, a wszystkich którzy są zainteresowani działalnością w naszym pierwszym zagranicznym klubie prosimy o kontakt z p. Anną Wallentin.

 

 

 

 

 

 

comments

Leave a Comment