Posted on: 30 grudnia 2012 Posted by: Jolanta Elkan-Wykurz Comments: 0

 

Rodzina stolarza Józefa była w Nazarecie ogólnie szanowana. Bogobojni, żyli zgodnie. Żona była poddana mężowi, który tego nie nadużywał i nie był dla niej przykry, a Dziecko było obojgu posłuszne. Ojciec uczył Syna obyczaju, obrządku religijnego i zawodu i starał się go nie rozdrażniać.  Gdyby nawet Józef na starość stracił rozum i dla Syna byłoby to trudną próbą, Jeshua na pewno przeszedłby tę próbę zwycięsko. Sąsiedzi cmokali z zachwytu nad Pierworodnym i Jednym Józefa i Miriam: nie tylko posłuszny, ale i mądry ponad wiek, o rok wcześniej niż inni pomyślnie przeszedł egzamin i został Bar Micwa– synem  obowiązku. Tego samego roku, na Święto Paschy wyruszył z rodzicami, jak każe obyczaj, na swoją pierwszą pielgrzymkę do Świątyni w Jerozolimie. Było tam jakieś zamieszanie z Jego powodu, Rodzina wróciła nieco później niż inni, ale po powrocie On nadal był posłuszny i „wzrastał w łaskach u Boga i ludzi”. Pozazdrościć Takiego Syna.

A co właściwie stało się w Jerozolimie? -pytali ciekawscy sąsiedzi

Rodzice milczeli. Trudno byłoby odpowiedzieć im na to pytanie.  Najgrzeczniejszy z synów po raz pierwszy okazał wobec nich nieposłuszeństwo. Nie wrócił z pielgrzymki ani z rodzicami, ani z krewnymi, ani z przyjaciółmi. Jerozolima jest ogromna i czyha tam wiele niebezpieczeństw, a On choć wedle prawa dorosły, ma dopiero lat dwanaście. Rodzice popadli w rozpacz: dzień i noc biegali po mieście szukając chaotycznie Jedynaka. Dopiero po trzech dniach przyszło im do głowy, żeby szukać Go w Świątyni.

I tam właśnie był Chłopiec. Rozważał Pismo i ku ich zachwytowi pełnemu zdumienia – nauczał mędrców. To powinno Rodzicom przypomnieć, ale nie przypomniało. Z cała pewnością poczuli wielką ulgę, że nic Mu się nie stało, ale zaraz potem doszedł do głosu żal, rozgoryczenie, może nawet gniew. Ojciec trzasł się z oburzenia. Matka z wyrzutem  skarciła Syna nie tylko za brak posłuszeństwa, ale za obojętność. I oto zamiast przeprosin, zamiast uścisków i żalu za ten czyn, słyszą od Dziecka ostre słowa. „Czemuście mnie szukali? Czy nie wiecie, że powinienem być w Domu Ojca?”

A przecież Miriam zachowywała w pamięci wszystko, co niezwykłe, a co się wiązało z Jej Synem. Te słowa też zachowała w pamięci. Lecz może pojęła je dopiero po latach, gdy usłyszała ich echo:”Któż jest moim ojcem albo matką?” Może dopiero, gdy stała pod Krzyżem.

Wtedy, w Jerozolimie, zmęczenie i niepokój musiały zatrzeć w pamięci te zachowywane słowa i niezwykłe wydarzenia. Czas Początku,Tajemnica Zwiastowania i Poczęcia,: Narodziny w stajni, kiedy to śpiewali aniołowie, a królowie się kłaniali. Dni, w których Herod z lęku przed ich dzieckiem wymordował betlejemskie dzieci, a oni sami ostrzeżeni przez Anioła uciekli do Egiptu. Zmatowiał z upływem czasu dzień, w którym Ofiarowanego w czterdzieści dni po Narodzeniu starzec uniósł w górę i przepowiedział niezwykłe proroctwo.

Nikt w Nazarecie nie znał tych Tajemnic. Nikomu nie zwierzał się Józef z dziwnego snu, gdy Miriam była brzemienna, ani z tego, że nie tknął nigdy żony. Traktowano ich z szacunkiem, ale nikt nie mógł im przypominać kim w istocie jest Ich Dziecko i oni sami

Od powrotu z Egiptu życie było takie zwyczajne…

Potrzebowali wstrząsu. Potrzebowali przypomnienia i to zostało im dane.

Co uderza w tej historii?

Po pierwsze Świętość.

Święta Rodzina, w której zrodził się i wychował Bóg- Człowiek, Mesjasz, to Rodzina z ciężarem Tajemnic niezrozumiałych dla nikogo, także dla nich. To Rodzina wybrana ze wszystkich i błogosławiona w sposób niezwykły i szczodry, dotknięta i spojona Miłością, jak żadna inna, -ale miłością jakże trudną, opłaconą niezrozumieniem otoczenia i nieustannym bólem serca. Tak, miecz coraz to przenikał duszę Matki, miecz drążył wnętrzności ojca -nie ojca; świętość nie jest słodka. Świętość jest zazdrosnym dotknięciem Boga, który swym dotknięciem wyrywa z ludzkiej zwyczajności, pozostawiając zarazem w niej dotkniętych. Żyją w codzienności, codziennie wykraczając poza jej wymiar. Józef i Miriam żyli w codziennej intymnej Obecności kompletnie niepojętej Osoby Syna. Zmieniali pieluszki, myli, ubierali, upominali i nauczali przestrzegania Prawa Tego, który był twórcą Prawa; prowadzili do Świątyni Tego, dla którego ją zbudowano. Zabiegani, nie byli w stanie pamiętać o tym w każdej godzinie i minucie. Nie można poprzestać na wyłącznym śpiewaniu Magnificatu mając dziecko. Czasem trzeba wytrzeć mu nos.

Tak więc po drugie- Dziecko

Ewangelie Dzieciństwa są tak cenne także dlatego, że pozwalają nam spojrzeć na dziecko, także nasze własne, jak na Bożą Tajemnicę: na kogoś kto jest z nas, ale nie jest nasz. Kogoś, kto dorastając powie nam: „Czy nie wiecie, że powinienem być w sprawach Ojca, a nie w sprawach, które planujecie dla mnie? Będzie inaczej niż przywykliście i zamierzaliście. Od dziś mamo i tato idę swoją drogą i ani wy ani ja nie do końca wiemy jak i dokąd ona prowadzi, ale muszę iść właśnie tędy, choć wam to może sprawić ból.”

Pan chciał, byśmy rozpoznali Go w Dziecku. Nie tylko w Tym Dziecku, którym był sam, ale w każdym dziecku. Każde – Nowonarodzone, dorastające, dojrzewające, ujawniające własne zdanie i własną drogę -jest Tajemnicą. W każdym ON jest obecny.

Dziecko- jak pisał Korczak- „cudowna Tajemnica”. Dziecko- trud i znój opieki i wychowania. Dziecko –radość nieporównywalna z niczym, innym. Dziecko – nieustanna troska i niepokój. Dziecko- wyzwolenie miłości, jakiej się nie spodziewaliśmy po sobie. Wreszcie dziecko- ból odrywania się i usamodzielniania.

Jeśli nas, zwykłych rodziców boli samodzielność i inność naszego dorastającego dziecka, pamiętajmy, że nawet Rodzicom Niezwykłego Dziecka z Nazaretu nie było to oszczędzone.

 

comments

Leave a Comment