Posted on: 13 października 2012 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 1

XXVIII Niedziela Zwykła, Mk 10, 17-30

Zwyczajem jest, chyba w każdej diecezji, że neoprezbiterzy jadą na Jasną Górę, aby tam sprawować jedną z pierwszych Mszy św. na początku kapłańskiego życia. Tak przynajmniej było w przypadku moim i moich kolegów. Pojechaliśmy do „duchowej stolicy Polski” wraz z przełożonymi seminaryjnymi, aby tam zawierzyć Matce Kapłanów swoje kapłaństwo. Taka pielgrzymka to wydarzenie zwykłe i niezwykłe zarazem. Przed powrotem do Gniezna, wydarzyło się również coś zwykłego i niezwykłego.

Ks. Tadeusz – nasz ojciec duchowny – człowiek z ogromnym doświadczeniem. Wyjątkowo skromny, cichy, o niezwykłej mądrości serca. Na „jasnogórskim parkingu”, ku naszemu zdumieniu podszedł do żebraka. Zauważyliśmy, że wręcza mu jakieś pieniądze. Nie ukrywałem mojego zdziwienia Przecież ten żebrak mógł wydać pieniądze np. na jakieś tanie wino. Na to ojciec Tadeusz odpowiedział: „Przed Wami całe kapłańskie życie. Zapewne wielu z Was niczego nie będzie brakowało. Dlaczego nie pomóc temu biedakowi? Może kiedyś to właśnie on wciągnie mnie do nieba?”.

Wczoraj wieczorem miałem spotkanie z koleżankami i kolegami z czasów szkoły średniej. Z niektórymi widziałem się pierwszy raz od 10 lat. Takie spotkania sprzyjają refleksji. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy starsi, że odchodzą z tego świata kolejni ludzie, których darzyliśmy szacunkiem i kochaliśmy. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy aby na pewno tam po drugiej stronie jest życie? Wraz z upływem lat zadajemy sobie pytanie, jak tam dojść. „Nie kradłem, nie zabiłem, nie cudzołożyłem, nie oszukiwałem…”. Nie robiłem nic złego, nikomu nie szkodziłem. Dzisiejsza Ewangelia udowadnia jednak, że takie odpowiedzi wcale nie gwarantują osiągnięcia zbawienia.

Bohater dzisiejszej Ewangelii – majętny młodzieniec – odszedł zasmucony. Niemal każdego dnia widzę na ulicach Londynu elegancko ubranych, bogatych ludzi. Co ciekawe w oczach wielu z nich widać smutek. „Pieniądze wszak szczęścia nie dają” – mówi znane przysłowie.

Jezus nie potępił młodzieńca za jego przywiązanie do rzeczy materialnych. Jezus nie potępia także i nas. Tak jak na niego, także i na nas patrzy z miłością. Jezus w dzisiejszej Ewangelii ostrzega nas przed zbytnim skupieniu na dobrach materialnych. Zwraca uwagę, że nie wystarczy żyć tak, by jedynie nie szkodzić sobie i bliźnim. Żyjąc mamy bardziej „być” niż „mieć”. Najpełniej zaś nasze istnienie przejawia się w umiejętności rezygnowania z siebie i własnego dobra na rzecz dobra drugiego człowieka, bliźniego. Dzieląc się dobrami duchowymi i materialnymi, stajemy się bardziej ludźmi. Umiejętność dzielenia się leczy nas z egoizmu. Ofiarując drugiemu człowiekowi nasze skarby ziemskie, gromadzimy sobie skarby w niebie. Być może te właśnie precjoza okażą się dla nas przepustką do nieba.

Ojciec Tadeusz potrafił się dzielić. Zawsze dostrzegał człowieka w potrzebie, czy to duchowej czy materialnej. Pamiętam, jak do seminarium przychodziły całe pielgrzymki ubogich ludzi, którym nie odmawiał pomocy. Zginął tragicznie w marcu tego roku. Z pewnością jest w niebie. Owocem jego śmierci jest rekordowa liczba alumnów, którzy rozpoczęli pierwszy rok formacji kapłańskiej w gnieźnieńskim seminarium. Mówi się, że to ojciec Tadeusz wymodlił w niebie tyle powołań. Kto wie, czy do tego nieba nie wciągnął go przez ucho igielne żebrak z jasnogórskiego parkingu?

Powyższymi refleksjami dołączam do cyklu rozważań do niedzielnej Ewangelii, który nosi nazwę „Ewangeliarz Niedzielny”. Pan Bóg mówi do nas najpełniej w swoim Słowie. Każda perykopa ewangelijna to bogactwo, którego nie sposób zgłębić. Na miarę moich możliwości, będę starał się dzielić się z Szanownymi Czytelnikami własnymi refleksjami i owocami medytacji Bożego Słowa. Zachęcam również do dzielenia się własnymi przemyśleniami i opiniami, które można przesyłać na adres: cunctus@wp.pl

comments

1 people reacted on this

  1. Serdeczne i piękne. I prawdziwe. Dobrze, że co jakiś czas Pan Bóg zsyła nam takie anioły wcielone, jak ten tu przywołany ks. Tadeusz- drogowskazy na naszej drodze.I dobrze, że ks Bartek nam wszystkim o nim opowiedział.

Leave a Comment