Posted on: 26 grudnia 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

Rajewski Bartosz - PortretUroczystość Narodzenia Pańskiego
24-25 grudnia 2015 roku
I CZYTANIE: Iz 52,7-10. II CZYTANIE: Hbr 1,1-6. EWANGELIA: J 1,1-18.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

Gazeta „The Independent” napisała, że spośród ponad 180 władz lokalnych brytyjskich miast, tylko jedna – w Banbridge w Irlandii Północnej, na swojej oficjalnej kartce świątecznej wspomniała o narodzinach Chrystusa. Tylko połowa władz samorządowych użyła słowa „Christmas”. Reszta poprzestawała na zwrotach „Happy Holidays” (Szczęśliwych Wakacji) i podobnych sformułowaniach.

Smutna to prawda, że z roku na rok jakby mniej Boga w Bożym Narodzeniu. Dla wielu naszych bliskich, przyjaciół, sąsiadów i znajomych kolejne święta nie są już nawet świętami, lecz stały się grudniowym festiwalem czy zimowymi wakacjami. Bóg jednak wciąż się rodzi, nie oglądając się na to, że podobnie jak w czasie pierwszych narodzin, także dzisiaj coraz częściej staje się nieproszonym gościem i brakuje dla Niego miejsca w ludzkich sercach. Rodzi się w ciszy betlejemskiej stajni, w otoczeniu najbliższych. Rodzi się ubogi i bezbronny. Rodzi się jako człowiek, objawia się jako niemowlę, ze wszystkimi tego ludzkimi konsekwencjami, zamkniętymi w słowie „pieluszki”. Podobnie, jak wtedy, w te niezwykłą noc, także dzisiaj rozpoznają Go tylko nieliczni.

„Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1,1). Bóg nie chciał już tylko mówić. On zdecydował pokazać siebie ludziom. Jezus jest Słowem samego Boga. Jest to Słowo, które nie tylko możemy usłyszeć, ale także zobaczyć. Bóg wydał się na ludzkie spojrzenia. Stał się człowiekiem, aby móc dotknąć człowieka.

Coroczne świętowanie Narodzenia Pańskiego przypomina nam, że pośród naszej codzienności, lęków, bólu i utrapień, które wydarzyły się w minionym czasie, nigdy nie byliśmy sami. Przypomina nam, że Bóg zawsze był, jest i będzie obecny w naszym życiu i w losach świata. On przychodzi, aby uwolnić nas od słabości, w których żyjemy. Jego pomoc sprawia, że potrafimy dostrzec Jego obecność i odczuć Jego czułą bliskość. Dzień za dniem, dotknięci przez Jego współczucie, możemy również i my być współczujący dla wszystkich (por. Franciszek, „Misericordiae Vultus”). Bóg w tajemnicy swojego narodzenia pragnie nam pokazać, jak bardzo nas kocha. Porzućmy zatem wszelkie formy lęku i strachu, bo nie przystają one temu, kto jest kochany. Porzućmy zwłaszcza lęk przed drugim człowiekiem, który oczekuje naszego przyjęcia: głodnym, spragnionym, obcym, nagim, chorym, samotnym. W potrzebującym i odrzuconym przez świat człowieku, przychodzi bowiem do nas zawsze Bóg, który sam coraz częściej jest odrzucany.

Świat, w którym żyjemy staje się zagubiony, pełen niepokoju i smutny, a człowiek w nim żyjący – samotny i pozbawiony czułego dotyku Boga. Dlatego przeżywane przez nas – chrześcijan – Święta Bożego Narodzenia stanowią wezwanie do podjęcia misji wobec tych, którzy o Bogu zapomnieli. To wezwanie dla nas – Polaków – staje się wymownym zobowiązaniem, bowiem świętujemy 1050 Rocznicę Chrztu Polski. Mamy więc szczególne zadanie, aby przypominać o Bogu tym wszystkim, w których świadomości od dawna już On nie istnieje. Mamy być „zwiastunami radosnej nowiny, którzy ogłaszają pokój, zwiastują szczęście i obwieszczają zbawienie” (por. Iz 52,7). W Roku Jubileuszowym Miłosierdzia mamy zanieść słowo i gest pocieszenia biednym, ogłosić wolność tym, którzy są więźniami nowych form niewolnictwa nowoczesnego społeczeństwa, przywrócić godność tym, którzy zostali jej pozbawieni („Misericordiae Vultus”).

W Betlejem bierze swój początek najbardziej spektakularna z religii – religia zrodzona ze Słowa, które stało się Ciałem i pozwoliło się nie tylko usłyszeć, ale i zobaczyć. Zawsze byli i będą tacy, którzy „nie widzieli, a uwierzyli”, oraz tacy, którzy „nie uwierzą dopóki nie zobaczą, nie dotkną, nie włożą palca”. Mamy być, jak pasterze, owi „ewangeliczni paparazzi”, którzy przyszli do żłóbka, zobaczyli, a potem innym mówili o tym, co widzieli. Mamy zanieść radosną nowinę o narodzeniu Boga tym, którzy nie uwierzą, dopóki nie zobaczą. Mamy nie tylko zanieść nowinę, ale przede wszystkim pokazać im Jezusa. To od nas zależy ile Boga jest w Bożym Narodzeniu.

Drodzy Czytelnicy Nowego Tygodnika Łobeskiego!

Duch Bożego Narodzenia przenika już nasze domy i rodziny. Każdemu z Was, a szczególnie samotnym, chorym, tym, którym w życiu jest trudno, życzę pokoju, ciepła i miłości; wszystkim ducha nadziei, przebaczenia i pojednania. Niech światło płynące z betlejemskiego żłóbka opromienia Wasze życie i serca. Niech Boże Dziecię wszystkim Wam błogosławi!

Wasz ziomek – ks. Bartek Rajewski 

comments

Leave a Comment