Posted on: 20 października 2013 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 1

Rajewski Bartosz - PortretXXIX Niedziela Zwykła
 (Łk 18,1-8)

Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

„Panie Jezu, proszę Cię, by mój chłopak stale okazywał mi, że mnie kocha, mową i czynem, bo jest mi to bardzo potrzebne; żeby w każdą moją uroczystość i święta składał mi życzenia w taki sposób, aby mi sprawiały przyjemność. Proszę by on miał dla mnie zawsze czas i żeby mi zrobił stronę internetową. (…) Proszę o mądrego, dobrego, opiekuńczego i troskliwego promotora, do pisania pracy magisterskiej i żebym dobrze, bardzo szybko i błyskotliwie ją napisała. (…) Proszę o kierownika duchowego, który będzie pasował do mojej duchowości. (…) Żebym schudła ok. 10 kg dla zdrowia i mogła zdrowo spać, bez przebudzeń, tak mocno, żeby ten sen był w stu procentach regenerujący (…). I żebym się pozbyła skutków zaburzeń hormonalnych, nadmiernego owłosienia i tym podobne”. Jest to przykład „autentycznej modlitwy” dziewczyny, studentki, który w jednym ze swoich kazań przytacza znany kaznodzieja ks. Piotr Pawlukiewicz. Czy powyższą litanię próśb, czy też swoisty koncert życzeń możemy rzeczywiście nazwać modlitwą?

Inspirowani Słowem Bożym, zastanówmy się dzisiaj nad jakością naszej modlitwy. Niemal codziennie zwracamy się do Boga w modlitwie: czasem bardzo spontanicznie, w sposób naturalny, czy wręcz odruchowy; czasem z konieczności, gdy doświadczamy czegoś, co nas przerasta, z czym sami, przy pomocy czystko ludzkich możliwości nie potrafimy sobie poradzić; czasem bywa też i tak, że modlitwa staje się dla nas przygnębiającym obowiązkiem. Jakość naszej modlitwy zależy więc od jakości naszej wiary i kondycji duchowej, w której aktualnie się znajdujemy. Mając wiarę
w sercach, zwracamy się jednak niemal zawsze do Boga z ufnością, że nas wysłucha. Ileż to razy z taką ufnością dniami i nocami kołaczemy do bram nieba, oczekując na głos Boga i na otwarcie tychże niebiańskich bram? Ileż to razy odchodzimy rozczarowani, a nierzadko nawet zbuntowani, pozostający z pytaniami bez odpowiedzi?

Podobne doświadczenie mieli zapewne uczniowie Jezusa. To dlatego Mistrz opowiada im przypowieść, którą słyszeliśmy w Ewangelii (Łk 18,1-8), przypowieść z niezwykle dramatycznym pytaniem w tle: dlaczego wydaje nam się, że Bóg nas nie wysłuchuje, chociaż tak wiele się modlimy? Podobnie, jak wówczas uczniów, tak dzisiaj i nas Jezus zapewnia, że Bóg wysłuchuje zawsze naszego wołania, „bierze w obronę swoich wybranych, nie zwleka, lecz prędko bierze w obronę”. Jezus ukazuje nam dzisiaj Boga, który nie pozostaje obojętny na nasz los. Objawia nam Boga, który
nie spełnia natychmiast naszych próśb, wiedząc co nam najlepiej służy. Jest niespodziewany i nieprzewidywalny, co nie znaczy, że pozostaje głuchy na nasze wołanie. Czy jesteśmy w stanie w to uwierzyć?

Bywa też i tak, że traktujemy Boga, jak „złotą rybkę”, oczekując, że spełni wszystkie nasze życzenia. „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz” (Jk 4,3). Wydaje się, że taka właśnie była modlitwa studentki, przytoczona na wstępie naszego rozważania.

Jakże często mylnie wydaje nam się, że nasza modlitwa jest wysłuchana i dobra jedynie wtedy, gdy otrzymujemy to, czego pragniemy. Nasze modlitwy bywają nierzadko pełne iluzji i oszustwa. Modlitwa nie jest po to, żeby Boga przekonać! Modlitwa jest po to, żebyśmy MY się zmienili!

Modlitwa jest stawaniem w obliczu Boga, jest stawaniem wobec mądrości Bożej. Modlimy się i otrzymujemy światło, głębsze zrozumienie naszej sytuacji, naszego życiowego położenia. Czasem taka modlitwa może trwać bardzo długo. Potrzeba cierpliwości a nawet natręctwa w modlitwie, co doskonale ilustruje ewangelijna przypowieść o natrętnej wdowie naprzykrzającej się surowemu sędziemu (por. Łk 18,1-8). Czasem potrzeba, aby w modlitwie wspierali nas inni, jak Aaron i Chur wspierali Mojżesza, który modlił się, podczas gdy Jozue walczył z Amalekitami (por. Wj 17,8-13). Czasem także potrzeba, abyśmy doświadczyli naszej słabości i niewystarczalności, jak bezbronny Mojżesz i jak uboga wdowa. Bóg nie zawsze spełnia nasze pragnienia i żądze. Zawsze jednak daje nam światło i zrozumienie naszego aktualnego położenia. Bóg nie daje nam ryby. On daje nam wędkę.

comments

1 people reacted on this

  1. Bóg zawsze wysłuchuje naszych próśb,ale jest Bogiem i zna lepiej co nam jest potrzebne niż my sami. Modliłam się,rodzice też, żebym była inżynierem. Nie zostałam I chwała Bogu. Przy mojej niewykrytej wtedy wadzie wzroku( wykluczającym pracę przy kreśleniach byłabym dzisiaj niewidoma. Pan Bóg to wiedział ja wtedy nie. Bóg naprawdę nas kocha i odmawiając chce byśmy dojrzeli do przyjęcia jeszcze wspanialszego daru. Alina Wóycicka

Leave a Comment