Posted on: 29 stycznia 2017 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

perzynski_a(Mt 5,1-12a)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.

Nauczając, obszedł całą Galileę. Ale nie tylko mówił o Królestwie; w jakiś sposób przyniósł je ze sobą. Najbardziej dotykalnie przekonali się o tym wszelkiego rodzaju połamańcy. Przychodziła zewsząd wszelka niemoc ludzka. Uzdrawia ich – także i na znak rzeczy ostatecznych. Chciał, aby moc Królestwa okazała się w zniweczonych ludzkich słabościach i przełamanych niemocach.

Szły za nim teraz wielkie rzesze ludzkie z Galilei i Dekapolu, z Jerozolimy i Judei. Szli w tłumie także i donosiciele: ludzi przybywało, zdawał się zbliżać czas, w którym ten prorok (czy nie fałszywy?) powinien wyjawić nieco jaśniej swe zamysły. Czego on chce? Przeciw komu gromadzi te tłumy?

Kiedy słuchamy błogosławieństw z Kazania na Górze przypomina się pierwsze błogosławieństwo – z początku Księgo Rodzaju – kiedy to Bóg błogosławi wszelkiemu żywemu stworzeniu i dopiero co stworzonym ludziom, aby zaludniali ziemie i czuli się jej gospodarzami. Teraz Jezus błogosławi nam na wszystkie trudne chwile  naszego życia. Błogosławi, abyśmy w chwilach próby, trudności, smutku, trwogi, poniżenia czy jakiejkolwiek beznadziei umieli się zachować. Błogosławieństwo daje silę!

Na pewno także i strach daje siłę, czasem nawet potężną. Tak bywa naprawdę. Daje siłę i strach, i ból, i upokorzenie. Z tego rosły i rosną wielkie, choć niekoniecznie dobre dzieła. Poza tym, każdy chyba może ułożyć krótszą lub dłuższą listę złych czynów, od których został odwiedziony przez zwykły strach przed konsekwencjami. Tak samo, gdy człowiek zostanie zaatakowany przez przeciwnika, nabiera siły do walki. Słyszy się niekiedy takie zdanie: to, co cię nie zabije, to cię wzmocni. To wszystko jest w życiu obecne.

Ale Bóg nie na tym chce budować swoje królestwo w naszych sercach, nie na takich motywach chce opierać swoje panowanie. Jezus ofiaruje nam przede wszystkim moc błogosławieństw. Nie można oczywiście zapominać, że w Ewangelii wg. św. Łukasza mamy inny zestaw: tam są cztery błogosławieństwa i cztery „biada”. To jednak nie zmienia istoty rzeczy. Dobra Nowina jest dla nas błogosławieństwem, a nie groźbą czy wezwaniem do walki.

Naprawdę błogosławiony jest ten, kto potrafi z błogosławieństw Jezusa czerpać siłę dla swojego życia. Błogosławiony jest ten, kto nie czuje się niewolnikiem – a niewolnik to ten, co siłę czerpie ze strachu. Błogosławiony, kto nie czuje się też wojownikiem. Wojownik, aby czuć się ważnym, musi walczyć z najczęściej urojonymi wrogami (np. Polski, Kościoła) i w tej walce się spełnia. Często wojownicze  nastroje podszyte są strachem i niepewnością własnych racji i przekonań.

Tymczasem dzisiejsza Ewangelia przekonuje nas, iż nie ma piękniejszej mocy życia, jak siła płynąca z błogosławieństw. Tylko moc błogosławieństw potrafi na mowę nienawiści odpowiedzieć życzliwym słowem, na zawziętość  – szukaniem pojednania, na obojętność  – szlachetnym zaangażowaniem i bezinteresownym zainteresowaniem, na małoduszność i brak elementarnej kultury – wielkodusznością, szacunkiem i prawością charakteru.

comments

Leave a Comment