Posted on: 12 marca 2013 Posted by: Aleksandra Francuz Comments: 0

Chrystus doświadczył zupełnej pustki na chwilę przed Zmartwychwstaniem. Pustka jest najwyższą pełnią.

Simone Weil

Słowa jednej z największych dwudziestowiecznych myślicielek, ufundowane na paradoksie, dotykają, rzecz jasna, tajemnicy wiary. Pustka jest pełnią i na odwrót. Oto teza Simone Weil – „wiecznie niezadowolonego Sokratesa naszych czasów” – i jej filozofii, „węzła gordyjskiego” (Zbigniew Mikołejko). Można to pojąć, poruszając się obrzeżami. Wchłaniając rytm życia nomadów. Tłumaczem zapomnianej dziś duchowości jest Bruce Chatwin, który w jednej z recenzji „Abel the Nomad” z 1979 r., opublikowanej w „The New York Review of Books”, wydanej po polsku w „Anatomii niepokoju”, wyprowadza czytelnika na pustynię, w krajobraz bliski – daleki.

Chatwin mówi tu językami wielu systemów i odłamów religijnych. Ale o tym samym – o błogosławieństwie drogi. Nie o rozpoznaniu przemierzanego, raczej zejściu ze szlaku wiodącego dokądś, tam dalej, niż bliżej. Rozchwieje to dzisiejsze myślenie na: widzieć, nie tracić z oczu, wypatrywać. Przywoła starotestamentowe sceny, wędrówki Mojżesza i ludu Izraela, także życie Arabów- „tych, którzy mieszkają w namiotach” – wyjaśnia Chatwin. Wpadłam w tę pułapkę etymologii. Przyjaciel Chatwina, Paul Theroux, radzi zajrzeć przy tej okazji do słownika angielsko – arabskiego po wyjaśnienie słów: „arab”, „arabic”. Zajrzałam.

Chatwin powie to samo co Weil: wyjść żywym, narodzić się naprawdę można, idąc tędy, przez pustkę. Paradoksalnie.

comments

Leave a Comment