Blaszane Miasto

Dlatego też obywatele Blaszanego Miasta niezwykle rzadko wypuszczają się poza obręb murów miejskich. Ba, starają się unikać wychodzenia z domu. Z nieznanych przyczyn, z zawsze zasłoniętego szarymi, niskimi chmurami nieba bije dziwaczny, zimny żar. Nieodczuwalne promienie niewidocznego słońca wywołują bolesne poparzenia skóry i oczu. W ciągu nieco tylko jaśniejszych od nocy dni, mieszkańcy kryją się zatem w domach.

Blaszane Miasto zabudowane jest odrapanymi, koślawymi kamienicami, pomiędzy którymi biegną wąskie, brukowane uliczki. Szersze są jedynie Aleja Ostatnich Cesarzy i Trakt Pierwszych Królów, które przecinają się u stóp Blaszanego Zamku – wznoszącej się niespodziewanie w południowej części miasta, granitowej skały.

Na Blaszanym Zamku stoi kilka starożytnych domostw. Już chyba żadne z nich nie jest zamieszkane. Drenowane z granitu wzgórze zapadało się w siebie, zagrażając bezpieczeństwu tych, co od pokoleń żyli na jego szczycie. Złorzecząc na zachłannych kamieniarzy, potomkowie dostojnych rodów musieli zejść z wzniesienia i zamieszkać wśród pospólstwa.

Błękitna krew nie uchroniła dawnych patrycjuszy przed tragicznyn losem, który nie ogląda się na ludzkie zasługi bądź pochodzenie. Miasto toczy powolna, lecz bezlitosna zaraza. Niektórzy twierdzą, że winna jest płynąca z kranów woda. Zawartość trucizny ma być niewielka, lecz regularnie przyjmowana wywołuje ostre migreny, omamy słuchowe i inne, bliskie szaleństwu objawy. W gruncie rzeczy nikt nie zna jednak przyczyn epidemii, dopadającej bez zapowiedzi najsilniejsze nawet jednostki.

Służby milicyjne regularnie odwiedzają każde mieszkanie, kontrolując stan zdrowia obywateli. W przypadku stwierdzenia objawów choroby, dotkniętą nią osobę natychmiast się izoluje. Śmierć następuje w przeciągu dwóch dni, a ciało palone jest w piecu krematorium, położonego na wschodnich obrzeżach miasta.

Wysokie kominy krematoryjne posapują czarnym dymem, który unosi się ku szarej powłoce chmur, dodatkowo ją zagęszczając i gasząc wszelką nadzieję, że kiedyś przez chmury przebije się choć pojedynczy promień słońca i rozjaśni na chwilę duszny mrok Blaszanego Miasta.

[2016]

Blaszane Miasto leży pośrodku rozległej równiny. Szeroki horyzont ginie w mroku, tylko na zachodzie wznoszą się ledwie widoczne wierzchołki Gór Czekoladowych. Aby dotrzeć do ich podnóży, pokonać trzeba bezdroża szarej pustyni, nawiedzanej częstymi burzami piaskowymi. Stalowy pył potrafi przedrzeć się przez najszczelniejsze okrycie, atakując nos, oczy i usta. Zachłyśnięcie się ostrymi drobinami wywołuje krwotok z układu oddechowego, zwiastujący najczęściej rychłą śmierć.
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz