Posted on: 10 kwietnia 2015 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

List otwarty Adama Michnika i Jarosława Mikołajewskiego napisany do papieża Franciszka w sprawie ks. Wojciecha Lemańskiego szybko został niemal całkowicie przykryty kolejną wrzawą wokół katastrofy smoleńskiej sprzed pięciu lat. I tak już zapewne będzie, aż do rocznicy 10 kwietnia.

Na razie chcę tylko powiedzieć, że – głęboko wdzięczna za tekst listu – reaguję na niego z dwóch powodów. Uważam tę wypowiedź za bardzo ważny tekst publicystyczny. Autorzy próbują, najgłębiej jak można, dotknąć jednego z bolących miejsc w Kościele. Tak już się działo wiele razy w historii Kościoła. Jednak z punktu widzenia skuteczności, oceniam go równie pesymistycznie jak ojciec Tomasz Dostatni OP w komentarzu dla „Gazety Wyborczej” z 7 kwietnia. Nie może być inaczej, jeśli interwencja przychodzi z zewnątrz, podczas gdy wewnętrzna struktura Kościoła pozostaje tajemnicą sacrum realizowanego od czasu głoszenia Ewangelii przez ludzi niedoskonałych, a jednak mających kontynuować misję i sprawować ją do końca dziejów.

Czekając na 10 kwietnia, wypatruję ciszy żałobnej i towarzyszenia rodzinom smoleńskim w milczeniu, które jedyne potrafi udźwignąć koszmar tamtego dnia.

comments

Leave a Comment